i crashed my car into the bridge
: pn sie 17, 2026 12:57 pm
068.
Włączyła radio Toronto, żeby posłuchać o zdarzeniach na drodze i ominąć ewentualne korki, które tworzyły się regularnie tworzyły się na tym odcinku trasy między firmą April, a ich dzielnicą mieszkania. A że tego dnia kończyły pracę o tej samej porze, to Darling postanowiła odebrać narzeczoną, bo właśnie taka była z niej wspaniała dziewczyna. W ogóle nie przejmowała się zmęczeniem, które ogarnęło ją po dwudziestoczterogodzinnej zmianie, chciała po prostu zrobić dla Finch coś miłego. Odpocznie, jak już obie opadną na kanapę i włączą sobie jakieś durne reality show. Teddy bardzo chciała zobaczyć Let's Marry Harry, gdzie dwadzieścia zdesperowanych typiar rywalizuje o względy jednego chłopa. To naprawdę musiało być tak głupie, że aż wciągające!
Stacja radiowa grała właśnie jakąś piosenkę, którą znała, ale nie potrafiła przypomnieć sobie tytułu. Zresztą nie było to szczególnie istotne. Wystarczyło, że utwór miał rytm, więc strażaczka zaczęła w jego takty stukać palcami na kierownicy.
— Znam to. Skąd to znam? Jestem prawie pewna, że kiedyś słuchałam tego przez jakieś trzy miesiące codziennie — zerknęła na April, a potem z powrotem na drogę. — Wtedy też nie znałam tytułu. To chyba oznacza, że mój mózg uznał, że tytuł nie jest potrzebny do przeżycia. I miał rację! Do tej pory żyję — wyszczerzyła się dumnie do Finch. Trzeba było radować się małymi sukcesami!
Miast wyglądało zupełnie zwyczajnie. Ludzie wracali z pracy, samochody stały w korkach, a przechodnie czekali przy przejściu dla pieszych na zmianę światła. przechodził przez ulicę z kubkiem kawy,
— Patrz na tego idiotę — westchnęła pod nosem. Nie musiała nawet wskazywać o kogo chodzi, wystarczyło samo spojrzenie. Jakiś chłop na rowerze próbował najwyraźniej udowodnić światu, że przepisy ruchu drogowego są jedynie sugestią. Teddy aż pokręciła z niedowierzaniem głową.
Piosenka dobiegła końca. Prezenter powiedział coś o korkach i pogodzie. Nic nadzwyczajnego - zatwardzenie w stronę West End i dwudniowa fala upałów. Przynajmniej pranie szybko wyschnie. Zmieniła stację, ale po kilku sekundach zmieniła ją ponownie.
— Nie. Tego nie słuchamy — cmoknęła , kiedy usłyszała Dido. Jeszcze jedno kliknięcie.— O, to może być — w końcu cofnęła rękę. Wokalista Wheatus śpiewał o tym, że jest tylko nastoletnim wyrzutkiem i że można posłuchać z nim Iron Maiden.
Samochód wjechał do tunelu, a Teddy pomyślała, że Liara prawdopodobnie przez cały czas ich nieobecności znów uznała, że została porzucona na zawsze. Już otwierała usta, żeby wspomnieć April o kocie, kiedy usłyszała trzask. Najpierw pomyślała, że to gdzieś obok. Jakiś stłuczka. Może ciężarówka zahaczyła o konstrukcję albo coś spadło z jednego z samochodów. Chwilę później rozległ się drugi huk. Tym razem tak potężny, że Toyotą aż wstrząsnęło. Darling gwałtownie zdjęła nogę z gazu.
— Co jest do- — nie zdążyła dokończyć myśli. Cholera wie, co chciała powiedzieć. Pewnie do jasnej ciasnej, czy coś podobnego. Nie było to istotne w obliczu tego, że przed nimi poruszył się cały fragment konstrukcji. Przez moment patrzyła na to z niedowierzaniem, jakby jej mózg potrzebował kilku dodatkowych sekund, żeby zaakceptować to, co widziały oczy. Beton runął z hukiem, a kawałki konstrukcji spadły na drogę. Samochody zaczęły hamować jeden za drugim. Dźwięk klaksonu mieszał się z krzykami i odgłosami tłuczonego szkła. Teddy siedziała jeszcze przez chwilę z dłońmi zaciśniętymi na kierownicy.
— Wszystko w porządku? — zapytała natychmiast, wyciągając rękę w stronę April, żeby upewnić się, że nic jej się nie stało. Dopiero wtedy sama poczuła, jak mocno wali jej serce.
Odpięła pas i uchyliła drzwi. Gęsty pył wisiał w powietrzu tak gęsto, że przez chwilę prawie niczego nie było widać, ale w końcu dostrzegła skalę zdarzenia. Tunel zawalił się w kilku miejscach. A przed nimi, częściowo przygnieciony przez beton i fragmenty konstrukcji, stał wrak miejskiego autobus. Odwróciła głowę i spojrzała za siebie. Z tyłu wcale nie było lepiej. Samochody stały zderzak w zderzak, a zawalony fragment konstrukcji blokował drogę. Z obu stron utworzył się gigantyczny korek. Ludzie wysiadali z samochodów i biegali w popłochu jak opętani, próbując znaleźć jakiekolwiek przejście. Kilka osób próbowało cofać, ale nie było gdzie. Nawet gdyby udało się zrobić miejsce, przejazd i tak był zablokowany, karetki i wozy strażackie nie będą miały jak przejechać.
lekka kraksa, można by rzec