One cold beer and a little bit of support, please
: pn sie 17, 2026 10:04 pm

𝟘𝟘𝟛
Nie była pewna, czy bardziej potrzebowała teraz rozmowy z Deckardem, czy może po prostu jego dłoni podsuwającej jej pod nos kufel zimnego piwa, takiego po ściankach którego spływają wilgotne krople i od którego ciężko się oderwać, gdy jest się spragnionym. I nie, to nie był kolejny kryzys wynikający z przeciążenia w pracy, bo akurat lipiec i sierpień był dla niej iście wakacyjnym okresem i dni w pracy mogła policzyć na palcach jednej ręki. Nie był też to kryzys związany z jej małżeństwem, bo prawdę mówiąc z Liamem układało się jej poprawnie. Ich kryzysy to były głównie błahe sprawy i rzuty zazdrości z jego strony łatwe do opanowania, bo znała go od dzieciaka i można by rzec, że poślubiła swojego przyjaciela. Uwielbiała go, wydawało się jej nawet, że go kocha, choć była to inna miłość, na pewno nie ta z rodzaju do szaleństwa. I nie pokochała go od razu, ale on wiedział na co się pisze. Miał pełną świadomość jej złamanego serca, podobnie jak zdawał sobie sprawę o jej stanie, bo gdy zaopiekował się nią była w ciąży. Przyjął Penny z całym jej bagażem doświadczeń, uczuć i wynikającej z nich ciąży, ale prawda była taka, że w młodości był w niej beznadziejnie zakochany i wykorzystał chwilę jej słabości. Moment, w którym była samotna, czuła się porzucona i autentycznie bała się przyszłości. W ostatecznym rozrachunku nie wyszła na tym źle, była szczęśliwa, miała stałą pracę, a jej córka nie wychowywała się bez męskiego wzorca. Czy jednak tak sobie wyobrażała swoją przyszłość? Nie, jeszcze niecałe pięć lat wcześniej przemierzała kraj kamperem z miłością swojego życia — Jonathanem. Wtedy liczyło się życie z dnia na dzień, przygoda i rytm, który wybijało jej serce. Serce, które pewnego dnia Jonathan postanowił złamać. Deckard dobrze pamięta ten czas, bo została porzucona akurat jak zajechali do Toronto i był jedną z pierwszych osób, do których zwróciła się w swojej rozpaczy. Był też tym, który czekał z nią na wynik testu ciążowego i jedną z nielicznych osób, która wiedziała o niej wszystko. Nic dziwnego, że był też pierwszą z osób, do której postanowiła wpaść po ciężkim dniu, a raczej nocy.
Wracając z imprezy dnia poprzedniego nie mogła zasnąć. Nie mogła też porozmawiać z mężem, bo wtedy musiałaby przyznać, że przeszłość zapukała do jej drzwi. Przeszłość, której uparcie unikała w rozmowach z nim. Tylko Dec był tym, z którym mogła się podzielić się zajściem z poprzedniej nocy, więc nie tracąc czasu poprosiła nianię, by została z Daisy po południu, bo ma coś do załatwienia. To coś było zimne, spienione i podsunięte pod jej nos zaraz po tym jak tylko usiadła przy barze i spojrzała na przyjaciela. — Jonathan wrócił — tylko tyle była w stanie powiedzieć, a potem zatopiła
deckard