part of your world
: pn sie 17, 2026 10:33 pm
Jedną z atrakcji, która niezmiennie wpasowywała się w obraz lata w Toronto były żaglówki cumujące przy jeziorze Ontario. Każdego lata mieszkańcy tłumnie wynajmowali sobie łódeczki, żeby oglądać miasto z ich poziomu, a przede wszystkim mieć trochę prywatności, po wypłynięciu na środek jeziora. Rodzina Petera miała jedną z łódek i co roku już na wiosnę wszyscy członkowie zapisywali się na listę kto kiedy bookuje sobie łódkę. Peter, kiedy tylko zabookoował termin, zaraz napisał do znajomych, czy nie chcieliby skorzystać. Każdy odpowiedział twierdząco, bo rejs po Ontario to już była taka mała tradycja. Peter co prawda jeszcze nigdy nie zapraszał na łódkę Wendy, może dlatego, że zwykle był tutaj z Kristin, a może po prostu nigdy nie mogła? W każdym razie w tym roku jej nie przepuścił i jak tylko obiecała mu, że już noga jej aż tak mocno nie boli i da radę, to powiedział, że musi koniecznie wpaść. Wendy pewnie nie spodziewala się tego, ale kiedy przyszła na przystań, łódka którą mieli płynąć wypełniona była chłopakami z drużyny hokejowej, ich dziewczynam i koleżankami. Przedziwna to była mieszanka, ale Peterowi zależało na tym, żeby poznała jego znajomych... nawet jeżeli niektórzy z nich nie bli jego znajomymi tak do końca. Jak Jeff, który pojawił się tutaj jako plus jeden jednej z modelek i od samego początku zachowywał się tak, jakby to była jego łódka. Peterowi trochę przeszkadzała obecność Jeffa, bo był przecież wrogiem jego przyjaciela Galena, ale nie wywalił go, bo to byłoby nieuprzejme. Zresztą, humor mu się poprawił, kiedy tylko na pomoście zobaczył Wendy, która do nich szła. Przytulił ją na przywitanie i zaczął wszystkim przedstawiać. Pewnie znała już kilkoro osób, szczególnie tych, którzy byli również w Mediolanie, albo niektóre osoby, które pojawiły się na White Party. Nie były to na szczęscie same modelki i bogole, ale na pewno było kilka osób pokroju Jeffa, którzy byli tu raczej po to, żeby się polansować i zrobić kilka fotek. Niedługo po odcumowaniu w powietrze poszły pierwsze korki i szampan albo prosecco zostały polane do kieliszków. Peter obsługiwał żaglówkę jakiś czas, ale kiedy wypłyneli na jezioro, zawiązał supeł i poszedł w stronę Wendy, którą zresztą obserwował co jakoś czas, ciekawy jak odnajdzie się w tym towarzystwie. Akurat usłyszał jak Jeff opowiadał zainteresowanym, albo i nie, o swoim występie w Love is Blind Canada i o tym, jak Peach zostawiła go przed ołtarzem. Jego partnerka robiła przejętą minę, bo pewnie kupiła bajeczkę o tym, że chłopak na to nie zasłużył, ale Peter nawet nie próbował w to wnikać. Usiadł sobie z Wendy z boku i polewa jej jeszcze do kieliszka.
- I co myślisz? Jest tu zbyt bogolsko? - zapytał z uśmiechem, ale pyta jej w sekrecie na ucho, żeby nikt nie usłyszał jak obgadują innych.
