just pressed a bruise and didn't like how i felt
: wt sie 18, 2026 9:40 am
024.
Po ostatnim wyścigu zostało już tylko wspomnienie, a Kira zdążyła się nawet przygotować do kolejnego. Na razie miała jednak do odbębnienia bardziej przyziemne obowiązki. No dobra, bardzo rzetelnie podchodziła do swojej pracy i nie robiła niczego na odpierdol. Pisanie artykułów bywało żmudne, a kiedy wchodziła do redakcji, była przekonana, że w południe przeprowadzi wywiad z Walterem Boycem - legendarnym kanadyjskim kierowcą rajdowym, który odnosił sukcesy jeszcze w latach siedemdziesiątych. Niestety facet był już w sędziwym wieku i trochę się pochorował, więc rozmowę trzeba było przełożyć na inny termin. Na kiedy? Cholera wie. Możliwe, że do tego czasu zdąży się przekręcić. Finch oczywiście nie życzyła mu źle, ale różnie to w życiu bywało.bruise /bruːz/
noun
an injury or mark where the skin has not been broken but is darker in colour, often as a result of being hit by something
"she crashed into a table and bruised her shin"
Przez ostatnie dni, nie licząc pracy, rzadko rozmawiała z Daisy. Coś czuła, że menadżerka trochę się na nią obraziła za odmowę podszkolenia jej w jeździe, która miałaby przygotować ją do wyścigów. Od tamtej pory Kira ani trochę nie zmieniła zdania. Nadal uważała, że to idiotyczny pomysł. Whitmore chciała potraktować to jak kolejną rozrywkę, ale nie wszystko nadawało się do zabawy. Co innego rozpędzać się po prostej, otwartej przestrzeni, a co innego lawirować samochodem po wąskich uliczkach, między budynkami i innymi uczestnikami wyścigu, gdzie jeden zły ruch mógł skończyć się naprawdę źle. Zwyczajnie nie mogła się na to zgodzić. Menadżerka mogła się na nią gniewać, strzelać fochy i przez pół dnia odpowiadać jej monosylabami, ale Finch pozostawała nieugięta. W tej kwestii nie zamierzała ustępować. Nawet jeśli oznaczało to kolejne dni niezręcznej ciszy.
To było nieuniknione, że w końcu gdzieś na siebie wpadną. Tym razem znów trafiło na redakcyjną kuchnię, gdzie odbywała się większość przypadkowych spotkań. Kira dokładnie sprawdziła, czy w ekspresie niczego nie trzeba uzupełnić i podstawiła swój kubek. Urządzenie wydało z siebie kilka bliżej niezidentyfikowanych dźwięków, jakby samo nie było pewne, czy zamierza jeszcze dzisiaj współpracować, ale ostatecznie łaskawie zaczęło wypluwać z siebie ciemną ciecz.
Słysząc skrzypnięcie drzwi, zerknęła przez ramię i dostrzegła znajomą sylwetkę.
— Chcesz też? — zapytała zwyczajnym tonem. Po cichu liczyła na to, że Whitmore już przeszło i nie chowała do niej urazy. Ich ostatnia rozmowa zakończyła się trochę niezręcznie, a później wymieniły może kilka zdawkowych wiadomości. Nie chciała, żeby przez jedną odmowę zaczęły się teraz między nimi jakieś kwasy. Kira wciąż uważała, że miała rację, ale nie oznaczało to przecież, że musiały się przez to omijać szerokim łukiem.
Wiedziała też, że w ostatnim tygodniu Daisy miała dość napięty grafik, bo Toronto Sun przeprowadzało jakieś specjalne szkolenie dla menadżerów. Może właśnie dlatego Whitmore miała czas, żeby pójść po rozum do głowy. Albo po prostu była zbyt zajęta, żeby się tym przejmować. Kira wolała wierzyć w tę pierwszą wersję.
Daisy 𖡼
