little angry bird
: wt sie 18, 2026 7:20 pm
Carter po piętnastu minutach próby, zeszła ze sceny, dość nerwowo zaciskając palce na swojej gitarze basowej, którą prawie cisnęła przez cały backstage. Ten dzień był beznadziejny pod każdym możliwym względem — Carter była zmęczona, sfrustrowana i cholernie rozgoryczona. Zeszłej nocy pracowała do późnych godzin nad nową muzyką; chciała, żeby jej piosenki w końcu zaczęły się sprzedawać lub żeby trafiły w gusta reszty chłopaków. Wydawało jej się, że niezależnie od tego, jak dużo wysiłku w to wszystko wkładała, jej praca i tak ostatecznie szła na marne; nie chciała wydawać gówna, z którego w ogóle nie była dumna. Dziewczyna wciąż była młodym twórcą i wielu rzeczy — w tym między innymi cierpliwości i przestrzeni na błędy — nadal musiała się jakoś samodzielnie nauczyć. A ona już by chciała wszystkiego od razu, na już; sławy, pieniędzy, sukcesów, których nie zliczyłaby na palcach jednej dłoni. Była głodna wrażeń, doświadczeń i wielkich sal koncertowych, po brzegi wypełnionych ludźmi. A teraz nawet nie potrafiła skupić się na ich pierwszej próbie dźwiękowej, bezustannie myląc ruchy i słowa piosenki. Może powinna zrobić sobie drzemkę w busie ich zespołu? Może nie powinna tak bardzo przejmować się tym, żeby wyjść jak najlepiej i zagrać to prosto z serca, tak jak robiła to do tej pory?
Ta niebezpieczna myśl, przemknęła przez jej głowę, gdy tylko zawiesiła spojrzenie na swoich przyjaciołach. Gdy przyjęli ją do zespołu, była nieco zaskoczona — nie miała doświadczenia i wydawała się dość ekspresywna, a przy tym mało ugodowa, jak na członkinię jakiejś grupy. A mimo to, przez większość czasu naprawdę bardzo dobrze się przy nich czuła, a zwykła miłość do muzyki, zapoczątkowała między nimi wszystkimi wspaniałą przyjaźń. Nora pokochała przede wszystkim Thallmana. Za Benjaminem mogłaby wskoczyć w ogień; ufała mu do tego stopnia, że nie musiałaby zadawać zbyt wielu pytań, gdyby zapytał ją o nagłą ucieczkę na drugi koniec kraju. To on ją przygarnął, kiedy nie miała nikogo w pobliżu i dał jej szansę na pokazanie swoich umiejętności. Podświadomie naprawdę nie chciała go zawieść. Być może dlatego tak bardzo martwiła się swoim dzisiejszym roztargnieniem; nie chciała, żeby pomyślał, że jej nie zależy.
Nagle Nora poczuła czyjeś palce na swoim ramieniu. Oderwała spojrzenie od członków zespołu, by obejrzeć się za siebie, dostrzegając jednego z dźwiękowców. Zmierzyła go nieco rozdrażnionym spojrzeniem, bo z jakiej racji pozwalał sobie na przekraczanie takiej oczywistej granicy? Carter strzepnęła jego dłoń, opierając się o skrzynię dźwiękową, ignorując pierwsze słowa jego durnej zaczepki. — Wow, nie wiedziałem, że jesteś taka nietykalska. — Usłyszała. — Mówili, że jesteś znacznie łatwiejsza — parsknął, co tylko sprawiło, że krew w niej zawrzała.
Carter lubiła flirt i często umawiała się z chłopcami, ale to, co usłyszała było po prostu... niewłaściwe, szczególnie w takim miejscu jak to. Nienawidziła, gdy ktoś próbował przypinać jej łatkę, bezsensownie ją przy tym szufladkując. — Zjedżaj — rzuciła nerwowo. Była nabuzowana i wystarczyło naprawdę niewiele, żeby wpadła w szał, rozwalając swój bas na jego głowie. Może potrzebowała jednak mocnego drinka zamiast snu.
Może powinna sobie już wszystko odpuścić?
benji