Strona 1 z 1

And now he's gone

: śr sie 19, 2026 9:53 am
autor: Gustav Hansen
#1

Chyba nikt nie jest przygotowany na taką infromację. Gus był akurat w szpitalu z pacjentką którą przywieźli na założenie gipsu. Biedna kobieta spadła ze schodów a że nie miała bliskich którzy mogliby jej pomóc, zadzwoniła po pogotowie. Rozbita głowa została szybko zszyta a noga nastawiona przez odpowiednich lekarzy.
Właśnie wychodzili gdy dostał telefon on Evana - ten z kolei nie potrafił się wysłowić. Mówił coś o postrzale, o krwii i Hunterze. Dopiero po kilku sekundach gdy się uspokoił, stało się jasne co takiego się wydarzyło. Koledzy z wozu byli gotowi na powrót w teren lecz Hansen? On stał w miejscu jak wryty nie wierząc że to może być prawda. Jego przyjaciel... ten który nie tak dawno opowiadał o swojej dziewczynie... nie ma go.
- Gus powiedz coś... ja nie chciałem ja... to moja wina... gdyby nie wrócił po mnie... - widać, że młody był wstrząśnięty tym co się stało i nie wiedział jak sobie poradzić.
Z tego letargu wyrwało go wycie syreny nadjeżdżającej karetki.
- Evan... to nie jest twoja wina. Hunter podjął taką decyzję... dzięki niemu żyjesz. Zadzwonię do Ciebie później, muszę wracać do pracy. - i tak właśnie skończył rozmowę z bratem który był w kompletnej rozscypce, lecz teraz... teraz kolejny pacjent na niego czekał. Wsiadł do wozu i ruszyli na sygnale... lecz jego myśli była daleko daleko stąd.

Sms o szczegółach pogrzebu otrzymał od Andrei, która za kilka dni miała termin porodu. Nawet nie mógł sobie wyobrazić jaki to ból dla niej oraz reszty rodziny Matthews. Zjawił się tam dużo wcześniej mając na uwadze, chęć zobaczenia się z wszystkimi.
Nie był na oficjalnym pożegnaniu mężczyzny, gdzie jego ciało było wystawione dla każdego aby mogli sie z nim pożegnać.
Teraz spoczywał w pięknej czarno - złotej trumnie na której leżała flaga Kanady. Żołnierze nieśli ją powoli, w tym jego brat, ktory wyglądał na kompletnie nieobecnego duchem. Powoli ruszyli za konduktem żałobnym. Kątem oka zauważył kobietę, którą znał tylko z opowieści. Jak przykro było ją widzieć w tej sytuacji - gdzie musi pożegnać ukochaną osobę. Wiedział jaki to ból i nie życzył tego nikomu.
Zatrzymali się w miejscu gdzie miał spocząć. Chłopcy odłożyli go w odpowiednie miejsce i teraz zaczęła się cała uroczystość pogrzebowa, która złamie kazdemu serce.

prudence lane