The secret to a great date is losing track of time.
: czw sie 20, 2026 12:11 am
woody a. hallewell
Tuż po powrocie z Barcelony byłam naładowana dobrą energią, bo co jest lepsze na zerwanie niż wakacje? Kiedyś Blair Waldorf powiedziała, że jeżeli musimy być gdzieś nieszczęśliwi, to lepiej być nieszczęśliwym w Paryżu i podpisuję się pod tym dwoma rękami. Na przykład ja w Barcelonie byłam nieszczęśliwa jakieś pięć godzin, a później odkryłam że dzieki świeżym kalmarom, sangrii i pięknej muzyce granej na hiszpańskiej gitarze mój smutek po rozstaniu jakby... ulotnił się.
I tak właśnie mój romans ze znanym fotografem był już tylko wspomnieniem, kiedy postawiłam stópkę znów na kanadysjkiej ziemi. Możecie się zastanawiać - jak to jest, że miesiąc temu miałam chłopca i rozmyślałam nad tym, czy to jest ten jeden jedyny, a obecnie nawet nie poświęcam mu kilku minut myśli dziennie? A więc polecam najlepszy sposób na pozbycie się niechcianych myśli: rebound.
Pierwsza randka po zerwaniu jest kluczowa. Niektórzy mówią, że to jak pierwszy naleśnik, może być nieudana, najważniejsze, że wraca się do gry. Ja uważam natomiast, że to właśnie na pierwszej randce po zerwaniu podejmujemy decyzję jakimi singielkami chcemy być. Czy chcemy być zachowawcze, sfokusowane na tym, żeby znaleźć kolejnego mr. lova-lova, czy chcemy na przykład skorzystać z dobrodziejstw singielstwa i sprawdzić co ma nam do zaoferowania ryneczek.
Ja jeszcze nie wiedziałam, ale kiedy przystojny hokeista zaproponował randkę w kew beach, nie czekałam z odpowiedzią, tylko zaraz mu odpisałam, że widzimy się kolejnego dnia. Miałam równe dwadzieścia cztery godziny na doprowadzenie się do stanu boskiego i szczerze powiem (i nieskromnie), że uważam, że poszło mi całkiem dobrze. Mam nowe paznokcie, ciało całe gładziutkie i pachnące balsamami (wanilia i mango), włosy lśniące i moją ulubioną sukienkę ze spodenkami, dzięki czemu jest tak krótka, że chłopcy myślą, że jak się tylko lekko nachylę, to widać mi będzie majtki, a ja wiem że wcale nie, bo przecież mam tam te spodenki.
Spotkaliśmy się jeszcze u mnie pod domem, bo ja jestem taką dziewczyną po którą trzeba przyjechać, więc kiedy wysiadamy z auta, to już trochę sobie zdązyliśmy porozmawiać, ale mimo wszystko ja wciąż drążę, bo absolutnie mnie bardzo interesuje kwestia tego, że jestem na randce z hokeistą, który jest na poziomie conajmniej takim jak Sinner w tenisa. Oczywiście tak mi się wydaje, jak jest, to niech mi Woody powie!
- No dobrze, ale powiedz mi, na przykład czy ciężko jest dostać bilety na Twoje mecze? - zastanawiam się i wchodzimy do środka, a Woody mam nadzieję, że ogarnął jakąś rezerwacje?! Miał na to 24 godziny, a mimo że wygląda jak hotówa, no to podejrzewam, że miał więcej czasu wolnego niż ja, bo przecież ja robiłam pielęgnacje włosów i peeling całego ciała.
Tuż po powrocie z Barcelony byłam naładowana dobrą energią, bo co jest lepsze na zerwanie niż wakacje? Kiedyś Blair Waldorf powiedziała, że jeżeli musimy być gdzieś nieszczęśliwi, to lepiej być nieszczęśliwym w Paryżu i podpisuję się pod tym dwoma rękami. Na przykład ja w Barcelonie byłam nieszczęśliwa jakieś pięć godzin, a później odkryłam że dzieki świeżym kalmarom, sangrii i pięknej muzyce granej na hiszpańskiej gitarze mój smutek po rozstaniu jakby... ulotnił się.
I tak właśnie mój romans ze znanym fotografem był już tylko wspomnieniem, kiedy postawiłam stópkę znów na kanadysjkiej ziemi. Możecie się zastanawiać - jak to jest, że miesiąc temu miałam chłopca i rozmyślałam nad tym, czy to jest ten jeden jedyny, a obecnie nawet nie poświęcam mu kilku minut myśli dziennie? A więc polecam najlepszy sposób na pozbycie się niechcianych myśli: rebound.
Pierwsza randka po zerwaniu jest kluczowa. Niektórzy mówią, że to jak pierwszy naleśnik, może być nieudana, najważniejsze, że wraca się do gry. Ja uważam natomiast, że to właśnie na pierwszej randce po zerwaniu podejmujemy decyzję jakimi singielkami chcemy być. Czy chcemy być zachowawcze, sfokusowane na tym, żeby znaleźć kolejnego mr. lova-lova, czy chcemy na przykład skorzystać z dobrodziejstw singielstwa i sprawdzić co ma nam do zaoferowania ryneczek.
Ja jeszcze nie wiedziałam, ale kiedy przystojny hokeista zaproponował randkę w kew beach, nie czekałam z odpowiedzią, tylko zaraz mu odpisałam, że widzimy się kolejnego dnia. Miałam równe dwadzieścia cztery godziny na doprowadzenie się do stanu boskiego i szczerze powiem (i nieskromnie), że uważam, że poszło mi całkiem dobrze. Mam nowe paznokcie, ciało całe gładziutkie i pachnące balsamami (wanilia i mango), włosy lśniące i moją ulubioną sukienkę ze spodenkami, dzięki czemu jest tak krótka, że chłopcy myślą, że jak się tylko lekko nachylę, to widać mi będzie majtki, a ja wiem że wcale nie, bo przecież mam tam te spodenki.
Spotkaliśmy się jeszcze u mnie pod domem, bo ja jestem taką dziewczyną po którą trzeba przyjechać, więc kiedy wysiadamy z auta, to już trochę sobie zdązyliśmy porozmawiać, ale mimo wszystko ja wciąż drążę, bo absolutnie mnie bardzo interesuje kwestia tego, że jestem na randce z hokeistą, który jest na poziomie conajmniej takim jak Sinner w tenisa. Oczywiście tak mi się wydaje, jak jest, to niech mi Woody powie!
- No dobrze, ale powiedz mi, na przykład czy ciężko jest dostać bilety na Twoje mecze? - zastanawiam się i wchodzimy do środka, a Woody mam nadzieję, że ogarnął jakąś rezerwacje?! Miał na to 24 godziny, a mimo że wygląda jak hotówa, no to podejrzewam, że miał więcej czasu wolnego niż ja, bo przecież ja robiłam pielęgnacje włosów i peeling całego ciała.