jak nie zapomne to wymyśle inny tytuł
: czw sie 20, 2026 1:15 pm
17
jak wyżej
Obiecałam Ericowi te ryby, sure? — z tą myślą szykowała się do wyjazdu nad jezioro Ontario. Lato mijało bardzo szybko, aż za szybko. Odnosiła wrażenie, że w pełni nie zdążyła go wykorzystać. Jasne, wraz z Erikiem udało im się wyjechać na kilka dni do Egiptu i zwiedzić Kair. Zaliczyli biwak ze znajomymi, urodziny Alexa, a przed nimi był jeszcze wyjazd do Paryża na urodziny wujka. Pięćdziesiątka to poważny wiek, nic dziwnego, że wraz z ciocią odważyli się na wyprawienie przyjęcia. Przed wycieczką do Francji musiała przetrwać jeszcze wyjazd nad jezioro. Wybierała się na nie przede wszystkim ze względu na Erica. Nie była fanką lasów, jezior, obrzeży miast. Latające owady, takie jak komary potrafiły zniszczyć cały wieczór swoją obecnością. Pajęczaków się bała. Sama nie wybierała się na spacery po lesie, a jeśli już, to z kimś — drugą osobę puszczała przodem, by idąc, zgarnęła pajęczyny. Eric lepiej odnajdywał się w tak ekstremalnych warunkach. Powtarzał wielokrotnie, że łowienie ryb go wyciszało i lubił patrzeć na połyskującą w słońcu wodę. Jemu się to nie nudziło. Shereen natomiast unikała wędkarstwa, jak mogła, bo jej, owszem, strasznie się nudziło. Dotrzymała słowa, by sprawić przyjemność Ericowi. Sama planowała spędzić czas na kocu, najlepiej z książką i butelką wody niegazowanej.
Zmieniła plany po półgodzinnym leżeniu z książką.
— W ogóle ty chcesz tutaj spać czy wracamy do domu? — zagaiła, podnosząc się z miejsca, by usiąść obok Erica nad brzegiem wody. Podparła dłonią podbródek, zatrzymując wzrok na profilu twarzy Erica. Lekko zmarszczone brwi i skupienie, które malowało się na jego twarzy, zdradzało jego zaangażowanie w wykonywaną czynność. A ona lubiła na niego patrzeć i czasem mu nawet zazdrościła tej skóry pozbawionej niedoskonałości. Shereen musiała poświęcić sporo czasu na pozbycie się trądziku czy pojedynczych krostek, które pojawiały się w losowych momentach na policzku. U Erica jakoś ich nie dostrzegała. Żenujące.
— Coś ktoś tam rzucił o jakiś konkursie dla wędkarzy, może weźmiesz udział? Dasz popis umiejętności, czy coś tam... Poczujesz dreszczyk emocji — bo jeśli i tak zamierzał łowić, to mógł wziąć i udział w konkursie. Zupełnie się nie znała na temacie, ale biorąc pod uwagę to, z jaką pasją zarzucał wędkę, chyba miał jakieś szanse na wyłowienie czegoś więcej niż kawałka kory. Przynajmniej tak jej się wydawało. Oczywiście nie umniejszała umiejętnościom Erica, gdyby faktycznie nie udało mu się nic złapać i by przegrał, to pewnie by go pocieszyła i powiedziała, że następnym razem się uda.