winter party, toronto maple leafs
: czw sie 20, 2026 8:47 pm

𝚆𝚒𝚗𝚝𝚎𝚛 𝙿𝚊𝚛𝚝𝚢, 𝚃𝚘𝚛𝚘𝚗𝚝𝚘 𝙼𝚊𝚙𝚕𝚎 𝙻𝚎𝚊𝚏𝚜
Kochała cały ten hokejowy świat i ktoś musiałby naprawdę mocno się postarać, by ją od niego odciągnąć. Praktycznie wychowywała się w Scotiabank Arena, gdzie wraz z ojcem spędzała swoje dzieciństwo niejednokrotnie zasypiając w objęciach maskotki zespołu. Nie chodziło o mecze same w sobie, ona przesiąknięta była całą tą atmosferą do szpiku kości. Wyraźnie pamięta te wszystkie detale, które złożyły się na jej magiczne wspomnienia z dzieciństwa. Ludzie zimą zachwycają się aromatem cynamonu, bo kojarzy się im ze świętami, a ona czuła przyjemne mrowienie, gdy zapach mroźnego powietrza mieszał się z aromatem popcornu albo nachosów. Dreszcz przechodził jej po ciele, gdy słyszała dźwięk łyżew szorujących po lodzie, a ulubioną melodią było wygaszanie świateł tuż przed wyjściem drużyny, ryk tłumu i muzyka w tle. Kochała te pluszowe objęcia Carltona, które niejednokrotnie wydawały się najbezpieczniejszym miejscem na świecie, w końcu był jej przyjacielem z którym wpatrywała się na opustoszałe trybuny i wsłuchiwała w dźwięki Zamboni jeżdżących po lodzie. Nic jednak nie mogło równać się z obecnością taty, z którym przesiadywała na arenie i popijała gorącą czekoladę, była to ich bańka. Bezpieczne miejsce, które teraz mogła jedynie pielęgnować w swoich wspomnieniach. I tak też robiła, przy okazji wprowadzając swoją czteroletnią córkę w ten świat.
Tego dnia tradycji miało stać się zadość, bo jak co roku to właśnie dzisiaj drużyna Toronto Maple Leafs przenosiła swój coroczny trening na świeże powietrze w samo centrum miasta po to, aby kibice mogli cieszyć się dniem pełnym wrażeń. Przewidziano wiele atrakcji łącznie z bezpłatnym wypożyczeniem łyżew i spotkaniami z zawodnikami. Kto nie chciałby zdjęcia z legendami Leafs i obejrzeniu ich w akcji?! Może ten rok mieli beznadziejny, ale jeśli jest się prawdziwym zagorzałym fanem Leafs to nie przestaje się wierzyć do samego końca!
Penelope czuwała nad całą imprezą jako jej główna koordynatorka i stawała na głowie, by nic po drodze się nie wykrzaczyło. Krążyła wokół ludzi, nadzorowała kolejne atrakcje i pilnowała, by ich gwiazdy dzielnie wytrwały jeszcze trochę tego naporu tłumu fanów. Motywowała ich uśmiechając się uroczo i zapewniając, że o after party dla nich też zadbała. Może nawet w ten sposób namówiła Woodiego na jeszcze jedną rundkę na łyżwach po lodzie z jakąś fanką, puszczając mu oczko i błagalnie składając dłonie jak do modlitwy. Też chciała, by to wszystko dobiegło już końca, bo grafik mieli napięty, a na koniec — jak co roku po tym wydarzeniu — mieli jeszcze swoją kameralną imprezę wewnętrzną. Głównie zawodnicy i najbliższa ekipa współpracująca, a w tym wszystkim ona. Osobiście nie była fanką przeciągającego się dnia w pracy do nocy, bo w domu czekała na nią córka, a jednak dla niej to wciąż nie była impreza, a część pracy. Dzisiaj jednak czuła, że zasłużyła na drinka.
Po zakończonym wydarzeniu wszyscy udali się do lokalu, gdzie czekało ich after party. Penny dłuższą chwilę pilnowała, by wszystko było dopięte na ostatni guzik, przykładowo jedzenie! To była podstawa, by posiłek wjechał w pierwszej kolejności, bo ona dobrze zdawała sobie sprawę z tego dokąd te imprezy prowadziły. Impreza toczyła się już własnym torem, a ona mogła w końcu napić się zasłużonego drinka, usiadła więc przy barze i zamówiła z myślą o tym, że wypije tego jednego i wróci do domu.
