If I were a swan, I'd be gone. If I were a train, I'd be late
: pt sie 21, 2026 6:07 pm
54
Miała doskonały humor, co też mogło być podejrzane. Ale to wszystko z ekscytacji. Po prostu ostatnio zdarzyło się sporo nieprzyjemnych rzeczy, nie powinna chyba być aż taka radosna, a jednak. Niemalże wyskoczyła uśmiechnięta z lotniska, gdy tylko wylądowały na terenie tego pokręconego państwa. Wynajęły samochód, by dostać się do zwierzęcego sanktuarium, w okolicy którego udało im się też zarezerwować fajny pokój w hotelu. April specjalnie szukała czegoś, gdzie przy okazji będą mogły odetchnąć i na całe szczęście znalazła miejsce ze SPA. Tak dawno nie doświadczyła tego typu relaksu, że to aż wstyd.
— O rany, ale będzie super! Myślisz, że mnie polubi? — zagadnęła, obracając głowę w stronę narzeczonej, która prowadziła samochód jadący w stronę sanktuarium. Z początku April chciała prowadzić, żeby nie było, że to zawsze spadało na głowę strażaczki, ale Teddy coś strasznie nie miała na to ochoty. Może jej nie do końca ufała przez tę całą ekscytację? Trudno byłoby jej się pewnie skupić na drodze, a naprawdę szkoda czasu na jakieś wypadki. Już raz jeździła brawurowo po Stanach i uniknęła mandatów, ale cholera wie, czy teraz też miałyby tyle szczęścia. Chociaż kto właściwie mieszkał w tym stanie? Kto się po nim poruszał? No nie za wiele osób. Było tu zdecydowanie mniej tłoczno niż w Honolulu, ale może to też kwestia tego, że miejsca takie jak to, do którego zmierzały, znajdowały się raczej na odludziu? Cóż, miało to sens. April naprawdę nie myślała teraz trzeźwo. Jak często miała okazję spędzać czas z krowami? Zdecydowanie zbyt rzadko. A to przecież jej ukochane zwierzaki! Specjalnie założyła dzisiaj na siebie koszulkę z okładką Atom Heart Mother, licząc, że krówka to doceni. Wyciągnęła rękę przed siebie i uśmiechnęła się szeroko do zdjęcia, na które złapała też narzeczoną. Wysłała je do Emmy, żeby dać znać, że są już w drodze do sanktuarium. W odpowiedzi dostała zdjęcie Liary, która spała na kolanach Burnett i wyglądała tak niesamowicie słodko, że to przechodziło ludzkie pojęcie. April obróciła telefon w stronę strażaczki, żeby też się mogła pozachwycać.
— Ale to naprawdę urocze, ze tak szybko jesteś gotowa przedstawić mnie swojej córce — dodała, puszczając do narzeczonej oczko. Formalnie rzecz biorąc to było jej dziecko! Podarowała je wprawdzie April, ale to już są dodatkowe szczegóły. Mało która matka byłaby gotowa wprowadzić jakąś nową osobę do życia swojej pociechy po tak krótkim czasie. Darling naprawdę musiała ją lubić.
teddy darling