If you want to get free, you have to first get honest
: pn sie 24, 2026 2:33 am
trigger warning
PrzekleństwaIII. A lie gets halfway around the world
before the truth has a chance to get its pants on.
Kurwa!
Znowu on?!
Nie przeklinała, nie na co dzień. Zdarzało się to kiedy była naprawdę wkurzona. Wręcz wkurwiona. Wtedy przestawała liczyć się ze słowami. Na szczęście pozwalało jej to na uwolnienie się od tych wszystkich złych myśli. Nie chciała pokazywać, że jest taka jak inni. Gorsi od niej. Mniej profesjonalni i po prostu niekompetentni. Sporo ich było. Osób, którym dokopałaby z miłą chęcią. Doprowadzenie tego wszystkiego do jakiegokolwiek ładu zdawało się być syzyfową pracą. Sprzątanie po kimś było najgorszym co mogło ją spotkać. Wszyscy mieli przecież ogromne nadzieje, że będzie lepsza. Będzie najlepsza. Przecież tak było i ona wiedziała, że sobie poradzi. Niestety irytowało ją to, że ciągle pojawiały się nowe informacje, nowi świadkowie, którzy mogli pogrążyć nie jedną sprawę. W dodatku teraz użerała się nad papierami, które nie należały do niej. Wyciągała tylko kolejne błędy, niedorzeczne wnioski. Zmagała się również z tym, że nie wszystko zostało zrobione w odpowiedni sposób. Mało powiedziane, że można było udupić tutaj nie jedne oskarżenie.
Słysząc od swojej sekretarki, że Noriega, jest już na miejscu podniosła się z sofy na której siedziała. Zrobiła sobie krótką przerwę, za nim miała narazić się na kolejne spotkanie ze znaną jej przecież personą. Przeklinała w duchu, że znowu musiała to robić. Teraz w jeszcze dziwniejszych okolicznościach niż ostatnio. Wzięła głęboki wdech za nim pewnym krokiem ruszyła w stronę korytarza, a później do miejsca, które miało być salą przesłuchań. Choć ten pokój nie zawsze do tego służył. Rozejrzała się jeszcze za nim nacisnęła na klamkę. Weszła do środka pewna siebie, gotowa na każdą konfrontację. Nie wiedziała czego może się spodziewać.
- Panie Noriega - zaczęła jak najbardziej na poziomie i z klasą jaką niektórzy nie byli w stanie się nawet nauczyć. Zmierzyła go wzrokiem, niemal rzucając akta, które miała ze sobą na stół, przy którym siedział. Sama nie usiadała zaraz po wejściu, dała sobie chwilę - Wydawało mi się, że ostatnim razem kiedy mieliśmy przyjemność się spotkać - chrząknęła z pewną pogardą bo nie było nic przyjemnego w przesłuchaniach - określiłam się dość jasno co może się stać, kiedy znowu na siebie trafimy? Czy to prawda? - opierając dłonie na stole, pochyliła się w jego kierunku. Czasami nie dało się wszystkich zmienić, nawet jeśli daje się im kolejną już szansę. Może gdyby ich relacja nie była tak skomplikowana, nie pomyślała by o tym i po prostu skupiłaby się na wsadzeniu go za kratki. Wtedy wszystkim żyłoby się o wiele lepiej.
- Czasami mam wrażenie, że rozmawiam z debilami - prychnęła, powoli siadając na przeciwko niego, zakładając nogę na nogę. Nie spuszczając z niego wzroku. Wodziła nim tak by nie mógł przed tym uciec. Nawet jeśli tego chciał - Nie będę owijać w bawełnę, co cię łączy z morderstwem Roberta Shultza, pracował dla bardzo wpływowego biznesmena; Daniela Montgomerego. Został zamordowany za próbę współpracy z wymiarem sprawiedliwości - czasami lepiej wychodziła na tym, kiedy mówiła otwarcie o tym czego szuka. Jego imię pojawiło się w aktach ale z jakiegoś magicznego powodu, jeszcze nikt z nim nie rozmawiał. Choć wiele poszlak prowadziło właśnie do niego. Dziwiło ją to ale w tym momencie zrzuciła to na niekompetencję jej kolegi, który już od dawna nie radził sobie w pracy.
- Mów jak jest i nie pierdol mi tutaj o tym, że byłeś w złym miejscu o złej porze, bo nie uwierzę w taką bzdurę - warknęła w jego kierunku, choć na jej twarzy nie rysowała się złość. Raczej pogarda, którą w tym momencie czuła. Może kiedyś jej przejdzie, może zapomni o tym, że była na tyle głupia by w tej relacji pojawiło się coś więcej. Naprawdę nie potrafiła uwierzyć, że dała się w to wszystko wplątać. Nie w momencie kiedy jej kariera zaczynała rozwijać się w tak szybkim tempie.
Czy oczekiwała czegokolwiek? Chyba nie. Wierzyła, że może kiedyś zmądrzeje ale teraz liczyła nawet na to, że po prostu będzie milczał. Na tyle długi na ile potrafi, a przecież poza szczątkowymi śladami, nie miała nic co pozwoliłoby jej na jego zamknięcie na dłużej niż 48 godzin. Chciała by zaczął myśleć o sobie, o tym by nie pakować się w kłopoty. Może naiwnie pomyślała o tym, że będzie w stanie współpracować i może pomoże w dochodzeniu.
Nikt nie będzie ze mną pogrywał. Szczególnie ktoś taki jak on.
Słowa te jak mantra rozbrzmiewały w jej głowie. Jakby to miało jej pomóc w tym by nie nabrać się na jego sztuczki. Nie będzie wierzyła w jego udawaną szczerość albo każdą inną próbę ratowania własnego tyłka. Mogła to zrozumieć. Każdy kto pojawiał się w tym miejscu, prędzej czy później rozumiał, że to nie jest zabawa.
- Mam czas - szepnęła po dłużej chwili milczenia. Gotowa na to, że jeśli będzie taka konieczność to będzie wpatrywała się w niego przez kolejne godziny. Nic nie mówiąc, nie poruszając się zbyt gwałtownie. Potrafiła być uparta i zdolna do wielu poświęceń. Tak by ostatecznie postawić na swoim.
Madox A. Noriega