Strona 1 z 1

welp, it's a disaster, mkay?

: pn sie 24, 2026 1:05 pm
autor: Finn Arden
No to miał oficjalnie przejebane. Zdawał sobie z tego sprawę. W końcu był przesłuchiwany w związku z podejrzeniem morderstwa, a teraz jakimś cudem dostał możliwość wykonania telefonu do prawnika, który, jak się okazało, był bratem kobiety, dla której z każdą kolejną chwilą tracił głowę w zastraszającym tempie. Nie ma to jak zajebiście dobre pierwsze wrażenie, eh?

Miał świadomość, że przekreśli się u jej brata, Aidena, o którym nie raz słyszał, że był cholernie opiekuńczy wobec Eleanor. A teraz typek, który rzekomo miał o nią dbać… sam miał problemy z prawem i siedział na komisariacie podejrzany o morderstwo. Hey fucking ho. Wstał z siedzenia i wraz z jednym z funkcjonariuszy skierował się w stronę telefonu. Gdy zdjęli mu kajdanki, chwycił za słuchawkę i wykręcił numer, który zdążył zapisać na małej karteczce z własnego telefonu, zanim go przeszukali i zarekwirowali wszystkie jego rzeczy.

Po kilku sygnałach, z każdym kolejnym nieodebranym połączeniem przeklinał pod nosem, odwracając się raz po raz i zerkając na wyraźnie niezadowolonego glinę. W końcu zacisnął mocniej palce na słuchawce, słysząc po drugiej stronie głos mężczyzny. - Cześć, dzięki, że odebrałeś - zaczął, przejeżdżając wolną dłonią po swoich lokach. - Z tej strony Finnegan Arden. Spotykam się z twoją siostrą. Jeszcze nie jesteśmy parą ani nic z tych rzeczy, ale myślałem o tym, żeby kiedyś została moją dziewczyną. Znaczy… kiedyś, bo teraz trochę chujowo to wygląda, co nie? - Zaczął się plątać i cholernie stresować. Ja pierdolę. - To znaczy, kurewsko źle to wygląda - poprawił się szybko, wypuszczając z siebie krótki, nerwowy śmiech. - Mógłbyś przyjechać i mnie reprezentować? Oczywiście zapłacę za wszystko.

- Arden! Spiesz się! - krzyknął jeden z funkcjonariuszy. Finnegan odsunął słuchawkę od ucha. - Pięć minut! - odparł szybko, po czym ponownie przyłożył ją do ucha. - Potrzebujesz ode mnie szczegółów, czy możesz po prostu przyjechać?

prawnik aka brat elci

welp, it's a disaster, mkay?

: wt sie 25, 2026 12:09 am
autor: Aiden O'Cahallan
Kim był, żeby odmawiać swojej siostrze?

Z własnej woli nie wziąłby obecnie dodatkowej sprawy, ale nie mógł jej zostawić w potrzebie, zwłaszcza jeśli było to dla niej ważne. Oczywiście, zaraz załączyło mu się myślenie starszego brata i zaczął zastanawiać się, jakie więzy łączyły ją z jego nowym klientem i dlaczego Eleanor akurat musiała zabujać się (może?) w chłopaku, który trafił z kratki. Średnia sytuacja na zapoznanie się ze starszym i może trochę nadopiekuńczym, starszym bratem, ale życie to nie film, prawda?

Z racji, że był to ktoś bliższy niż randomowa osoba, to zdecydował się podać swój prywatny numer telefonu, bo w końcu nie wiedział, kiedy będzie potrzebny. Nie przemyślał tylko, że ciężko będzie się do niego dodzwonić, skoro był osobą z wiecznie włączonym trybem nie przeszkadzać. Dopuszczał priorytetowo powiadomienia tylko od kilku osób, a no niestety numeru z aresztu nie było nie było na tej liście. Akurat przejrzał powiadomienia, kiedy wskoczyła w nie informacja o nieodebranym połączeniu i wyłączył tryb, żeby za drugim razem bez problemu odebrać, akceptując połączenie z aresztu.

— Tak słucham — rzucił na początku, marszcząc brwi, kiedy podziękował mu za odebranie. No kulturalny chłopak się wydawał — tylko czy już przeszli na ty? I na cześć? I jeszcze tak z buta wjechał z informacją, że SPOTYKAŁ SIĘ Z JEGO SIOSTRĄ? I że myślał, aby w przyszłości została jego dziewczyną? Takie WIADOMOŚCI W PIERWSZYM ZDANIU? — No całkiem średnio to wygląda — potwierdził, kiwając głową na boki. — Do brzegu, Finnegan, raczej nie dzwonisz prosić mnie o błogosławieństwo na związek z moją siostrą — powiedział, może trochę zbyt poważnie, ale musiał w końcu takiego zagrać. Przyjemniaczkiem był dla własnej dziewczyny i właśnie wspomnianej siostry, czasami dla swoich najlepszych przyjaciół; poza tym, zawsze zgrywał ważniaka, zwłaszcza jeśli chodziło o sprawy pracowe. A tutaj miał podwójne zadanie do wykonania, czyli jeszcze musiał nieco nastraszyć przyszłego chłopaka swojej malutkiej siostrzyczki. — Mogę, Eleanor już zdążyła do mnie napisać. W którym areszcie się znajdujesz? — dopytał, bo to były kluczowe informacje, aby cokolwiek mógł zrobić. Co prawda, wyszedł dzisiaj wcześniej z pracy, chcąc wrócić do domu, gdy Vita kończyła swoją robotę, ale no musiał wykonać obowiązek brata, skoro młodsza pewnie już cała wariowała. — Potrzebuję wiedzieć tylko, czy cokolwiek im mówiłeś, czy odmówiłeś jakichkolwiek zeznań bez prawnika. — Musiał wiedzieć, do czego jedzie; na jakie zarzuty napotka się po przekroczeniu komisariatu i przygotować w głowie ewentualne pytania, którymi może zarzucić go od wejścia sęp zwany prokuratorem.

tylko nie zabijaj mojej siostry

welp, it's a disaster, mkay?

: wt sie 25, 2026 11:44 am
autor: Finn Arden
Nie umiał w rodzinę. Sam nigdy tak naprawdę żadnej nie miał, a już tym bardziej rzadko zdarzało mu się rozmawiać z członkiem rodziny osoby, z którą się spotykał. Randkował? Cholera, nie wiedział nawet, jak właściwie miał to nazwać. Był pewien jednego - chciał Eleanor w swoim życiu. Zależało mu na niej. Naprawdę. Ale jednocześnie nie był idiotą i doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jego tryb życia nie odpowiadał każdemu. I pomimo tego, że Eleanor była naprawdę otwartą kobietą, to… coś mu mówiło, że jego profesja prędzej czy później stanie się między nimi naprawdę dużym problemem.

I właśnie w tym tkwił największy sęk.

Nie był pewien, czy pozwoli jej jeszcze bardziej angażować się w tę relację, jeżeli choć przez moment zauważy, że miała z tym problem. No bo co miał ze sobą zrobić? Ta agencja była jedyną pewną i stałą rzeczą w jego życiu. Jedyną, której przez lata mógł się złapać i mieć świadomość, że następnego dnia nadal tam będzie. Pieniędzy miał wystarczająco. Jako ktoś, kto pochodził z biedy i został zmuszony do cholernie szybkiego dorastania, nauczył się nimi odpowiednio gospodarować. W teorii mógłby nawet przejść na wcześniejszą emeryturę, szczególnie że nie zamierzał do końca życia przepierdalać wszystkiego, co zarobił, ale z drugiej strony… serio nie widział siebie robiącego cokolwiek innego.

Poczuł ulgę, gdy w końcu usłyszał głos jej brata, ale jednocześnie zestresował się jeszcze bardziej, bo nagle wszystko stało się jakieś kurewsko prawdziwe. To już nie była żadna abstrakcja ani informacja rzucona gdzieś pomiędzy jedną rozmową a drugą, że płomyczek miała brata. Teraz naprawdę z nim rozmawiał. I to, oczywiście, pierwszy raz w takich okolicznościach. Idealnie, Finnegan. - No wiem, wiem, zdaję sobie z tego sprawę - parsknął pod nosem, ale po chwili spoważniał, słuchając go uważniej. - O błogosławieństwo? Nie, raczej nie zamierzałem cię o nie prosić. Chyba że tego potrzebujesz i chcesz, żebym to zrobił, to wtedy inna sprawa... da się załatwić - dodał, przejeżdżając dłonią po twarzy.
Kurwa, od kiedy on się tak stresował?
Może to ten niewzruszony, spokojny głos po drugiej stronie sprawiał, że nagle paplał jak potrącony i nie potrafił zebrać jednej porządnej myśli do kupy. - Jestem w areszcie na grosvenor street - odpowiedział od razu. Na moment się zawahał, zanim ponownie odezwał się do słuchawki. - Powiedziałem im tylko, że byłem wczoraj u klienta i że jeszcze żył, kiedy wychodziłem. - westchnal glosno - Nic więcej im nie powiedziałem - podrapał się po głowie, marszcząc przy tym brwi. - Powiedz mi tak szczerze… wypuszczą mnie po tych zeznaniach czy raczej mam się nastawiać, że zatrzymają mnie tutaj na dłużej?

brat elci