Strona 1 z 1

Let's paint the house together

: pn sie 24, 2026 10:10 pm
autor: Connor Walker
Connor już od jakiegoś czasu planował pomalować mieszkanie, bo w niektórych miejscach były widoczne ślady otarć, które powstały podczas przenoszenia mebli. Poza tym chciał już nieco odświeżyć kolory, szczególnie że nie mieszkał sam - dlatego też pozwolił swojej dziewczynie wybrać kolory farb, bo on to pomalowałby wszystko na ten sam kolor lub ostatecznie na jakiś odcień szarego.
Tak więc kilka dni wcześniej zaliczył wizytę w sklepie budowlanym, gdzie kupił folie malarskie do zabezpieczenia podłóg oraz mebli, taśmę, wałki i inne potrzebne rzeczy. W swoim życiu, malował tylko raz razem z ojcem dom, ponieważ mama Connora chciała zmiany kolorów w salonie oraz przedpokoju, a ponieważ bardzo intensywnie suszyła tym głowę męża, ten któregoś razu po prostu postanowił, że spełni prośbę małżonki. Connor był wtedy w liceum i zdziwiło go, kiedy po przekroczeniu progu, dostał niebieskie spodnie na szelkach i zobaczył poprzykrywane meble, jakby miały być więcej nieużywane. O dziwo, całkiem nieźle mu szło, co zresztą usłyszał nawet od ojca, a pani Walker, widząc efekt końcowy, była bardzo zadowolona.

Malowanie z Camellią - zdaniem Connora - mogło być całkiem fajne - poza tym, dobrze było wykonywać takie prace latem, ponieważ wystarczyło otworzyć okna, a farba o wiele szybciej schła. Dodatkowo, specjalnie na tę okazję, wziął sobie wolne, mając nadzieję, że nie dostanie nagłego i jednocześnie pilnego wezwania.
Pozanosił i poustawiał farby tak, by było wiadomo, wewnątrz jakich pomieszczeń mają zostać użyte - na wszelki wypadek sobie to także zapisał w notatniku w telefonie.
- To co, zaczynamy od salonu? - zapytał, choć musiał przyznać, że:
- Pasuje Ci ten strój. Może powinnaś rozważyć malowanie wnętrz jako dodatkową fuchę? - zaproponował z uśmiechem, obdarowując Camę buziakiem, póki mieli jeszcze czyste twarze. Nim zamoczył wałek w wiaderku, podszedł do leżącego nieopodal głośnika, aby go włączyć. Ten automatycznie sparował się z telefonem Walkera, więc Connor włączył playlistę złożoną z nowości na Spotify’u.
- Jeżeli wyjdzie beznadziejnie, to kupujemy nowe mieszkanie. - powiedział pół żartem, pół serio. Mimo wszystko miał nadzieję, że obydwoje będą zadowoleni z efektów. Jeśli nie będą, będzie należało wymyślić plan awaryjny lub przyzwyczaić się do nowego wystroju.

my favourite color of the paint

Let's paint the house together

: ndz wrz 06, 2026 2:10 pm
autor: Camellia Stones
Nie dało się ukryć, że Camellia zazwyczaj nie miała roli wykonawczej w domu. Jako jedyna córka swoich rodziców, miała przywilej stania obok swojej matki i pokazywania palcem, gdzie można było coś przestawić albo co domalować. Pomijając fakt, że często ojciec wyręczał się pracą przez ręce ekipy remontowej, a czasami jak nie było go w domu przez dłuższy czas, to pani Stones angażowała swoich synów. No chyba nikogo to nie dziwi, prawda?

Teraz miało być inaczej — oczywiście rola zarządzająca również pozostanie i swoim kobiecym okiem podpowie mu, gdzie powinien domalować lepiej, ale jednocześnie będzie mu pomagać. Była podekscytowana ich weekendową aktywnością, bo uwielbiała takie zadania bojowe. Tym bardziej, jeśli nadchodziła jesień, można było nieco odświeżyć, a ona coraz bardziej przyzwyczajała się do swoich nowych czterech ścian. Była dość zachowawcza w wyborach kolorów, bo raczej wolała dodawać je w postaci dodatków do pomieszczeń, dlatego na odważniejszą farbę zdecydowała się jedynie w sypialni, idąc za głównym kolorem, który tam panował, a w całej reszcie raczej postawiła na jakieś odcienie beżu albo jasną, prawie białą szarość.

— Tak, tam mamy najwięcej roboty — przytaknęła, prezentując się mu w swoim stroju malarskim. Nie chodziła często w ogrodniczkach, można by nawet rzec, że w ogóle, dlatego poświęciła tę jedną parę na właśnie dzisiejsze przedsięwzięcie i już będzie mogła w przyszłości ubierać je również na podobne akcje. — Myślisz, że dobry wygląd wystarczy? Doświadczenie mam zerowe, ale może ktoś by mnie przyjął na ładne oczy — zaśmiała się, uśmiechając się słodko, gdy dostała od niego krótkiego buziaka. Connor było słodki; tym jak ją komplementował i to, jak o nią dbał, żeby dobrze czuła się w jego mieszkaniu. Naprawdę doceniała to wszystko i był szczerze szczęśliwa, spędzając z nim już… prawie rok. Nim się obejrzą i nadejdzie grudzień, a wraz z nim ich pierwsza rocznica! — Wiesz, kiedyś chciałam zostać projektantką wnętrz. A potem okazało się, że doświadczenie zdobyte w simsach nie wystarczy, żeby ktoś przyjął cię do pracy — westchnęła niezadowolona. A jakie chaty tam robiła! Niejedno biuro architektoniczne na pewno nie pogardziłoby takim projektem!

Poprawiła folię na kanapie, jeszcze nieco przyklejając ją taśmą malarską do podłogi, aby na pewno nie odsunęła się, kiedy świeże powietrze będzie wpadać poprzez otwarte na oścież okno. Szkoda by było, gdyby ponieśli większe straty! — Ah, to taki na ciebie jest sposób? — zapytała z rozbawieniem. W końcu jej mama też miała sposób na swoje męża, aby zrobić jakiś remont. W tym przypadku, poznała przepis na przeprowadzkę. — Chociaż wiesz, ledwo rozpakowałam swoje kartony u ciebie. Potrzebuję chwili oddechu, zanim znowu zacznę wszystko pakować — zaśmiała się rozbawiona. Nie lubiła przeprowadzek i cieszyła się, że przenieśli się z Litwy w momencie, kiedy nie musiała tego wszystkiego organizować. Wtedy największym wyzwaniem była segregacja zabawek i tego, co zostaje u babci, czego się pozbywa, a co jedzie z nimi. — Jestem pewna, że wyjdzie nam dobrze. W końcu jesteś doświadczony, tak?! — a przynajmniej malowanie raz to większa ilość razy niż… zero.

handsome painter

Let's paint the house together

: ndz wrz 13, 2026 6:39 pm
autor: Connor Walker
U Walkerów wyglądało to tak, że gdy ojciec coś robił w domu, wołał Connora, aby mu pomagał, żeby właśnie w przyszłości wiedział, jak wymienić gniazdko elektryczne, naprawić zlew czy właśnie pomalować ściany - któregoś razu nawet pojechali razem (tj. Connor z ojcem) na działkę jednego znajomego pana Walkera, która wymagała generalnego remontu, a że było to w okresie wakacyjnym, Connor spędził tam intensywne dwa i pół tygodnia. Dzięki temu, gdy ojca nie było w domu, pani Walker wiedziała, że mogła polegać na swoim synu i oczywiście całe sąsiedztwo wiedziało, że w razie czego, jej syn chętnie pomoże. U niejednej sąsiadki wymieniał spalone żarówki. Co ciekawe, przecież właśnie dzięki zabawie przy zlewie kuchennym u Stoensów tamtego pamiętnego dnia, po latach ciszy, doszło do spotkania jego z Camą, bo gdyby nie to, to czy przecięliby wstęgę milczenia, czy może nadal nie potrafiliby ze sobą szczerze porozmawiać? W sumie ciekawiło go, co by było, gdyby wtedy faktycznie na siebie nie wpadli.
Bardzo go cieszyło, że Cama chciała to robić razem, bo przecież zawsze mogła np. nie mieć czasu albo kazać jemu samemu to po prostu zrobić. A tak? We dwoje to zawsze szybciej i dodatkowo Cama będzie miała swój wkład w ich wspólne mieszkanie.
- I pewnie najdłużej nam się zejdzie. - dodał, choć w sumie wcale nie musiał, bo to było dość oczywiste.
- Hmm… myślę, że w Twoim przypadku, urok i wdzięk całkowicie wystarczą. Znaczy, ja bym Cię przyjął, gdybym pracował w wykończeniówce. - stwierdził z uśmiechem, wiedząc, że ZAZWYCZAJ poza urokiem potrzebne były jakieś umiejętności, ALE biorąc pod uwagę fakt, że Cama była jego dziewczyną, zasługiwała na taryfę ulgową. CHOCIAŻ, zdawał sobie sprawę z istnienia branż, gdzie oczekiwano wyłącznie ładnej buzi.
- No nie żartuj, serio? Ech, to smutne. - powiedział, kręcąc głową i wzdychając głośno - oczywiście nie mówił tego poważnie, ale chciał poudawać wielce przejętego. Sam pamiętał, jak jego siostra potrafiła kilka godzin grać właśnie w Simsy, gdzie najpierw sto lat tworzyła simów, a potem kolejne sto domów, chyba że postanawiała grać BEZ kodów na pieniądze.
- Ej, a zdarza się, że czasami myślisz o projektowaniu? - spytał z czystej ciekawości, bo nie przypominał sobie, by wcześniej o tym rozmawiali. On na przykład nie chciałby być nauczycielem - bo przez pewien czas rozważał tę profesję.
Connor obrzucił pomieszczenie spojrzeniem tak, jakby żegnał się z nim na zawsze, i już miał zacząć maczać pędzelek w farbie, kiedy dotarły do niego słowa Camy, na które parsknął dość głośnym śmiechem.
- Powiedziałem to głośno? Kurczę… - zaczął, przejeżdżając ręką po czole, bo że niby to tak CAŁKOWICIE przypadkiem mu się wymsknęło… wcale nie.
- No ale skoro już znasz mój sekret, to nic z tym nie zrobię. - dokończył, równie rozbawiony, bo, jak się można było domyślać, żadnego sekretu nie było. Chciał po prostu przez chwilę poudawać tajemniczego typa.
- Sam Cię spakuję. - zażartował, bo istniało ryzyko, że coś mógłby przeoczyć i Cama wszelkie zarzuty kierowałaby wyłącznie do niego.
- No dobra, pozwolę Ci złapać oddech po rozpakowaniu i powiedzmy, że nie będziesz musiała niczego pakować przez najbliższe kilka miesięcy, znaj me dobre serce. - dodał po chwili i posłał dziewczynie szeroki uśmiech, ukazując swe śnieżnobiałe zęby, choć prawda była taka, że jeżeli chodziło o zakup nowego domu, jeśli kiedykolwiek miał nastąpić, to dopiero za jakiś - dość długi - czas. Wpierw musiałby się rozeznać na rynku oraz sprawdzić, czy kredyt mógłby wchodzić w grę.
- Oczywiście. Mam pokazać dokument? – spytał, kładąc dłoń na sercu, choć, rzecz jasna, żadnego dokumentu potwierdzającego bycie pro w malowaniu nie posiadał. Pozostało jedynie wierzyć na słowo.

let's refresh this place