Effie Carson
: pn sie 24, 2026 11:27 pm
Euphemia „Effie” Carson

data i miejsce urodzenia
7 lipca 1997 r., Glasgow, Szkocjazaimki
ona/jejzawód
wokalistka, modelkamiejsce pracy
aktualnie na urlopie od wszystkiegoorientacja
bi(tch), bi(polar), bi(sexual)dzielnica mieszkalna
Don Millspobyt w toronto
od 26 latumiejętności
potrafi śpiewać i grać na gitarze basowej; niezły z niej kierowca (z wieloma mandatami na koncie, ale sprawny nie równa się koniecznie przepisowy); jest bardzo samodzielna i wychodzi z założenia, że jeśli ktoś (a zwłaszcza facet) potrafi coś zrobić, to ona to zrobi pięć razy lepiej i to w szpilkach (= na stronie głównej YT wyświetlają jej się głównie hinduskie tutoriale w stylu "jak zbudować helikopter z długopisu, suszarki i rolki taśmy"); jest sprawna fizycznie, a regularne palenie nie zabiło do końca jej kondycji wypracowanej biegami na długie dystanse i wariowaniem na sceniesłabości
ma drastyczne wahania nastroju i reaguje bardzo impulsywnie; często sięga po używki, żeby zagłuszyć trudne emocje; prędzej przypali wodę na herbatę niż coś jadalnego ugotuje; niezbyt potrafi panować nad swoim językiem i nie przejmuje się przesadnie konwenansami; ma spore problemy ze snem, jeśli nie wspomaga się alkoholem lub lekami; miewa epizody kompulsywnego objadania się przeplatanego z katorżniczymi ćwiczeniami(...)Jeśli zgubiliście się w tym roku w okolicach bocznej sceny podczas HEAVY MONTREAL, być może wpadło wam w oczy blondwłose dziewczę, robiące sobą i swoim głosem naprawdę niezłe zamieszanie. Effie Carson, bo o niej mowa, to bardzo świeża twarz w kanadyjskim undergroundzie. Wykorzystała w stu procentach swój zaledwie dwudziestominutowy set, prezentując kilka coverów i autorski singiel. Według relacji ekipy technicznej — tuż po występie zdjęła tylko swój bas i poleciała pod główną scenę, by nie przegapić ani jednego kawałka Hollywood Undead. Ciężko jednoznacznie określić, co to oznacza, ale według kilku niezależnych osób z Redakcji — o tej dziewczynie jeszcze usłyszymy.
fragment artykułu "LOUD, NASTY, BRUTALLY THEMSELVES" dla portalu muzycznego Dead Signal, listopad 2018
(...)REDAKCJA DS: I to prawda, że wyszłaś na swój pierwszy występ w Lee's Palace z żywym wężem owiniętym wokół szyi?!
EFFIE: Myślę, że owijanie się martwym wężem byłoby w chuj dziwne. Oj, kurwa, sorry... mogę tu przeklinać?
RDS: Możesz, a w kwestii noszenia żywych czy martwych węży na szyi to jest to nawet wskazane... W sumie o co Ci wtedy chodziło? O show? O nagłówki? O wkurzenie obrońców praw zwierząt?
E: Stwierdziłam po prostu, że zabiorę Udona na mały spacerek. [śmiech] To mój ulubieniec i bardzo nie lubię się z nim rozstawać.
RDS: Nazwałaś węża Udon?
E: A masz jakieś lepsze imię dla takiej wielkiej, kochanej kluchy?
(...)RDS: No dobra, ale wróćmy do meritum. Nie jest tajemnicą, że pandemia położyła trupem mnóstwo małych artystów i niszowych zespołów. Jak to się stało, że Killer Kittens przetrwały ten wielki krach?
E: Szczerze mówiąc to sama się ciągle nad tym zastanawiam. Tuż przed pandemią wszystko szło serio zajebiście... miałyśmy za sobą całą serię występów w Kanadzie, dostałyśmy propozycje supportowania dwóch dużych zespołów — jednego w trasie po Stanach, drugiego w Europie. Ale wtedy wszystko się zesrało. Odwołano większość masowych imprez i tyle z naszej wielkiej sławy.
RDS: Zdradzisz, o czyje koncerty chodziło?
E: Powiem tylko, że te występy wystawiłyby nas na naprawdę szeroką publiczność.
RDS: Okej, okej, zachowaj swoje sekrety!
E: Mam ich wciąż całkiem sporo.
RDS: O, to ciekawe, bo wydajesz się bardzo odsłaniać — dosłownie i w przenośni.
E: Pokazywanie ciała nie jest problemem, ba, nie jest już nawet szczególnie kontrowersyjne; a tym bardziej przelewanie duszy w to, co się robi. Każdy kawałek wydziera bezpowrotnie fragment mnie i ja już go nie odzyskuję; ale on żyje dalej w naszej muzyce.
RDS: To zaskakująco romantyczne podejście jak na kogoś, kto z zamkniętymi oczami skacze ze sceny prosto w tłum.
E: Totalnie nie widzę w tym sprzeczności.
RDS: A co było w trakcie pandemii? Przecież na dwa lata świat dosłownie o was zapomniał. Nie było występów, nie było... niczego. Co wtedy robiły Killer Kittens?!
E: Na początku wierzyłyśmy jeszcze, że to tylko niepotrzebna panika i chwilowy przestój. Ale mijały miesiące, a za coś trzeba było żyć. Niestety, ale za marną nadzieję, że będziemy zajebiście sławne, nie da się kupić nawet makaronu i keczupu.
RDS: Co wtedy robiłaś?
E: Pracowałam na nocki w magazynie, a w ciągu dnia pisałam piosenki. Dzięki temu kiedy wszystko ruszyło...
RDS: Killer Kittens wróciły w wielkim stylu z EP-ką.
E: No dobra, aktywność na TikToku też zrobiła swoje. [śmiech]
RDS: Do tego też chciałem dotrzeć. Wrzucałyście covery, ale pojawiło się też kilka sneak-peeków autorskich kawałków. Jesteś w stanie wskazać, z czego wynika wasz sukces?
E: Chyba z tego, że od początku byłyśmy sobą.
RDS: Daj spokój, Effie, każdy to mówi. Zaskocz mnie jakimś świeżym wnioskiem.
E: Ale ja serio tak myślę, kurwa, nie będę się głowić nad jakąś filozoficzną odpowiedzią. Nie myślałyśmy nigdy w kategoriach "róbmy muzykę, jakiej chcą słuchać ludzie" tylko raczej "wyrzygajmy wszystko, co nas boli i za czym tęsknimy". Byłyśmy w tym szczere, głośne, brudne i dziwne. Killer Kittens może i noszą szpilki, miniówki i różowe boa, ale potrafią też drzeć pizdę i rzucać gitarą albo mikrofonem, kiedy trzeba — albo kiedy mają taką, kurwa, ochotę.(...)
fragmenty wywiadu "SNAKES, SCREAMS & CROWD SURFING — MEET EFFIE FROM KILLER KITTENS" dla portalu muzycznego Dead Signal, marzec 2022
(...)PROWADZĄCY: No dobra, właśnie wybiła północ, więc możemy w końcu przejść do mięska.
EFFIE: Bałam się, że z tego mięska będziesz pytał tylko o szkocki pudding z podrobów, który, swoją drogą, jest obrzydliwy.
P: To może polecimy serią szybkich pytań i odpowiedzi?
E: Brzmi dobrze. Jakie są zasady?
P: Nie ma zasad.
E: Jakieś muszą być. Dajmy na to — mogę pominąć trzy niewygodne pytania.
P: Jedno.
E: Dwa.
P: Twardo się targujesz, ale to dobrze. No to strzelam. Na początek coś prostego — kawa czy energetyki?
E: Ani jedno, ani drugie na mnie nie działa. Preferuję gin.
P: Jaki jest najdziwniejszy zakup, jaki zrobiłaś w środku nocy?
E: Każdy. W środku nocy nie robi się normalnych zakupów.
P: Dasz przykład?
E: Zestaw narzędzi do lobotomii.
P: Bez komentarza... a pierwsza rzecz, którą kupiłaś za kasę z muzyki?
E: Pewnie jakieś drinki... ale pierwszy większy zakup to chyba były buty. I'm just a girl.
P: O, to skoro tak... czemu nie golisz pach?
E: Bo tak i chuj.
P: To jakiś feministyczny manifest? Wykpienie standardów piękna? Środkowy palec dla patriarchatu?
E: Nie.
P: To dlaczego?
E: Bo tak i chuj.(...)
fragment wywiadu w nocnej audycji na żywo radia Edge 91,3, lipiec 2023
(...)Killer Kittens wyprzedają bilety na kolejne występy, tymczasem ich frontmanka w ciągu ostatnich kilku miesięcy zdążyła wyjść z trzech klubów tylnym wyjściem, bo przodem chyba było jej wstyd, wdać się w barową bójkę, oślinić się podczas pijackiej drzemki w hotelowym lobby (a konkretniej — w stercie bagaży) i urządzić na ulicach Toronto spontaniczny wyścig w wózkach sklepowych.
To jednak nie alternatywne środki transportu, a samochód Effie Carson budzi ostatnio największe zainteresowanie. Wściekle różowy Dodge Challenger na szczęście jest dobrze widoczny i można szybko zejść mu z drogi. Zdaje się, że ograniczenia prędkości są coraz częściej traktowane przez wokalistkę jak luźne sugestie niż obowiązujące prawo. Niepokojące są też coraz częstsze doniesienia o jej skrajnie wybuchowej naturze i skłonności do rękoczynów.
Fani są podzieleni — sympatia części umacnia się tym bardziej, im więcej dzieje się wokół młodej artystki. "To po prostu nasza Effie — nikogo nie udaje i nie zależy jej na tym, żeby być poprawną". Inni zaczynają wyrażać niepokój, że częściej niż z mikrofonem można zobaczyć ją z kieliszkiem w ręce, a zamiast jej popisowych screamów z ust wydobywa się pijacki bełkot. Czyżby gwałtowny sukces zaczął komuś uderzać do głowy?(...)
fragment artykułu "FAST, FURIOUS, FUCKED IN THE HEAD???" dla portalu plotkarskiego Spill, sierpień 2025
Ciekawostki
— zodiakara, kamieniara, tarociara — oficjalnie utrzymuje, że tak naprawdę to wcale nie wierzy w moc tych swoich wszystkich trinketów, które trzyma w każdej torebce i kieszeniach kurtek, ale jeśli zapyta się ją o to, dlaczego nigdy nie zdejmuje swojej „oczyszczającej” bransoletki z czarnego turmalinu to trudno jej znaleźć wymówkę;— darzy niezrozumiałą przez otoczenie sympatią stworzenia wzbudzające raczej negatywne odczucia — węże, pająki, olbrzymie chrząszcze… kiedyś uparła się, by zabrać ze sobą w trasę swoją hodowlaną skolopendrę, a skutki nie były najprzyjemniejsze;
— egzamin na prawo jazdy zdawała siedem razy, ale nigdy nie uważała tego za jakąś porażkę, bo siedem to jej szczęśliwa liczba (przynajmniej według niej samej); jej styl jazdy można by określić jako „lekko wstawiony Max Verstappen z road ragem” — być może to właśnie luźne podejście do zasad ruchu drogowego oraz tzw. ciężka noga przyczyniły się do oblewania przez nią kolejnych egzaminów;
— jednym z jej bzików jest kolekcjonowanie dziwacznych precjozów: zaśniedziałe i popękane lustra w zdobionych ramach, stare fotografie, preparaty w formalinie, zęby, czaszki, antyki medyczne… jej największą dumą jest autentyczny orbitoklast, wykorzystywany w latach 50. do przeprowadzania zabiegu lobotomii;
— niewiele wiadomo o jej rodzicach — poza tym, że gdy Effie miała kilka lat, przenieśli się ze Szkocji do Kanady przez masowe zamknięcia zakładów przemysłu ciężkiego w okolicach Glasgow; Effie bardzo niechętnie wypowiada się o tych sprawach i zdaje się odcinać grubą krechą życie rodzinne od swojego życia publicznego; powszechnie uznaje się, że nie utrzymuje bliskich kontaktów z rodziną, a w wywiadach nie wypowiada się o nich dłużej niż w jednym zdaniu;
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
takzgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
takzgoda na utratę posady postaci
tak