sometimes we need each other
: wt sie 25, 2026 8:36 pm
Miała dobre oko do oceniania cudzej pracy. Nie bez powodu została nauczycielką. Choć w tym wypadku można byłoby się sprzeczać, bo wcześniej sądziła, że pisana była jej kariera pisarki, dopóki ktoś nie ukradł jej książki. Gorzej zaś miały się sprawy w kwestii oceniania własnych szans w relacjach, w które nie powinna się pakować. Z uporem lgnęła jak ćma, na tych swoich pergaminowych skrzydełkach, w stronę skrzącego radośnie ognia, gotowa spłonąć, byle osiągnąć swój cel. Dążenie ku zgubie miała wpisane w DNA.
Co gorsza - a może wcale nie? - nie potrafiła w tej jednej kwestii trzymać języka za zębami, czując, że im dłużej to będzie tłamsić w sobie, tym bardziej nieuchronnie zbliżał się moment eksplozji. Niemniej w kwestii wyborów była pewna, że zdecydowała dobrze, szczędząc szczegółów wszem i wokół, zaś powierzając swoje sekrety Phakornowi, z którym odkąd pamiętała, łączyła ją szczególna więź. Wiele oddałaby, żeby zdjąć z siebie ciężar bagażu, którego nie potrafiła się pozbyć, ale tylko spotkania z przyjacielem sprawiały, że na trochę o nich zapominała.
Dobrze było zostawić szkołę, niknącą w tyle jak maleńki obłok, przykryty całunem nadchodzącej leniwie nocy. W takich chwilach przestawała skrzętnie analizować następne kroki, zajmując się czymś innym - mianowicie własnym życiem. To zaś robiła nader rzadko, o czym przypominał jej chociażby kilkucentymetrowy odrost, który choć jeszcze wyglądał schludnie, niebawem mógł przybrać zgoła żałosną postać. Przez chwilę korzystała ze światła dogasającego dnia, obserwując krajobraz migający za oknem, a potem przeniosła wzrok na przyjaciela, siedzącego obok.
- Wciąż nie potrafię uwierzyć, że jesteś jedną z niewielu osób, które nie boją się wsiadać ze mną do samochodu - okej, czasem zdarzało jej się jeździć niczym rajdowiec, ale dopóki nie musiała sięgać do manualnej skrzyni biegów, wszyscy powinni czuć się z nią względnie bezpiecznie. - Masz ochotę na coś do jedzenia? Przyznam szczerze, że dzisiaj dzieciaki dały mi tak w kość, że nie miałam kiedy nawet zjeść kanapki i przysięgam, że zaraz umrę z głodu - jak na potwierdzenie, zaburczało jej w brzuchu. - Poza tym dawno się nie widzieliśmy, co? Potrzebuję szybki update z ostatnich dwóch tygodni, bo mam wrażenie, że żyję ostatnio tylko klasówkami i Shakespearem - westchnęła, skręcając w jedną z ulic prowadzących w stronę National at the well. Przy okazji będą mogli powyżywać się na kręglach, jeśli zechcą.
Phakorn Lertprasert
Co gorsza - a może wcale nie? - nie potrafiła w tej jednej kwestii trzymać języka za zębami, czując, że im dłużej to będzie tłamsić w sobie, tym bardziej nieuchronnie zbliżał się moment eksplozji. Niemniej w kwestii wyborów była pewna, że zdecydowała dobrze, szczędząc szczegółów wszem i wokół, zaś powierzając swoje sekrety Phakornowi, z którym odkąd pamiętała, łączyła ją szczególna więź. Wiele oddałaby, żeby zdjąć z siebie ciężar bagażu, którego nie potrafiła się pozbyć, ale tylko spotkania z przyjacielem sprawiały, że na trochę o nich zapominała.
Dobrze było zostawić szkołę, niknącą w tyle jak maleńki obłok, przykryty całunem nadchodzącej leniwie nocy. W takich chwilach przestawała skrzętnie analizować następne kroki, zajmując się czymś innym - mianowicie własnym życiem. To zaś robiła nader rzadko, o czym przypominał jej chociażby kilkucentymetrowy odrost, który choć jeszcze wyglądał schludnie, niebawem mógł przybrać zgoła żałosną postać. Przez chwilę korzystała ze światła dogasającego dnia, obserwując krajobraz migający za oknem, a potem przeniosła wzrok na przyjaciela, siedzącego obok.
- Wciąż nie potrafię uwierzyć, że jesteś jedną z niewielu osób, które nie boją się wsiadać ze mną do samochodu - okej, czasem zdarzało jej się jeździć niczym rajdowiec, ale dopóki nie musiała sięgać do manualnej skrzyni biegów, wszyscy powinni czuć się z nią względnie bezpiecznie. - Masz ochotę na coś do jedzenia? Przyznam szczerze, że dzisiaj dzieciaki dały mi tak w kość, że nie miałam kiedy nawet zjeść kanapki i przysięgam, że zaraz umrę z głodu - jak na potwierdzenie, zaburczało jej w brzuchu. - Poza tym dawno się nie widzieliśmy, co? Potrzebuję szybki update z ostatnich dwóch tygodni, bo mam wrażenie, że żyję ostatnio tylko klasówkami i Shakespearem - westchnęła, skręcając w jedną z ulic prowadzących w stronę National at the well. Przy okazji będą mogli powyżywać się na kręglach, jeśli zechcą.
Phakorn Lertprasert