People help the people
: śr sie 26, 2026 11:01 am
Czarne paznokcie uderzyły w białe klawisze niewielkiego, elektrycznego pianina, które pojawiło się w mieszkaniu Madoxa wraz z NOWĄ gitarą, która miała już wszystkie struny. Od tamtego wieczora minęło już dość czasu, by oboje powoli przyzwyczaili się do nowej sytuacji. Tym bardziej ciekawej, że zupełnie platonicznej.
Ciepłe nuty zaczęły odbijać się od ścian, sprawiając, że czas powoli zaczynał zwalniać, kiedy dłonie dziewczyny z delikatną gracją wystukiwały na klawiszach kolejne dźwięki.
- God knows what is hiding in those weak and drunken hearts
Guess he kissed the girls and made them cry
Those hard-faced queens of misadventure.
Jej cichy, emocjonalny głos zaczął wędrować po mieszkaniu, odwiedzając drobiazgi, których wcześniej w całkowicie męskim mieszkaniu nie było. Zapachowe świeczki, jej ciężkie buty w nieładzie porzucone gdzieś w połowie drogi od drzwi do kanapy. Kilka ciuchów walających się bezpańsko na meblach. I żółte, pomięte kartki.
Rae znów próbowała pisać coś swojego, ale najwyraźniej uznała, że jest równie złe, jak to wszystko poprzednie. Madox często to widział, od kiedy zaaklimatyzowała się w jego mieszkaniu i pracy w Emptiness.
- God knows what is hiding in those weak and sunken eyes
Fiery throngs of muted angels
Giving love but getting nothing back, oh...
W powietrzu unosił się zapach świeżego chilli, które przygotowała niedawno, a teraz dusiło się, nabierając smaku i mocy. I co z tego, że było z fasolą. Nawet jeśli w Teksasie nie uznawano takiego dania za chilli.
Siedziała przy pianinie ubrana w za duży sweter, który odsłaniał jedno ramię, i grube, ciepłe zakolanówki. Za oknem widać było płatki śniegu, powoli tańczące w rytm muzyki, którą grała. Toronto ubierało się w zimową pierzynę, która tak bardzo nie przypominała Kolumbii. Rae też nie przypominała tej zbuntowanej nastolatki w rockowych ciuchach. Właściwie tylko nadmiar biżuterii przypominał, jaka potrafiła być.
- People help the people
And if you're homesick, give me your hand and I'll hold it
People help the people
Nothing will drag you down
Oh, and if I had a brain, oh, and if I had a brain
I'd be cold as a stone and rich as the fool
That turned all those good hearts away...
Urwała nagle, a wraz z jej głosem ucichło pianino, kiedy zobaczyła Madoxa. Przez moment wydawała się wystraszona. Blask zapalonych świec dogasał powoli w jej oczach, kiedy na twarzy pojawiał się szelmowski uśmiech.
- Dzień dobry, mężu... Przepraszam, szefie! - uniosła dłoń do głowy, żeby zasalutować mu dwoma palcami, i odsunęła się od instrumentu.
Sięgnęła po kubek gorącej czekolady, takiej udawanej, z proszku, i podniosła się z taboretu, po czym schowała za kubkiem rumieniec wywołany przyłapaniem.
- Amm... Nie wiem, jaki masz do tego stosunek, ale widziałam niedrogie drzewka... Moglibyśmy ubrać choinkę. - zaproponowała nieśmiało, ruszając na palcach do kuchni, jakby bała się zrobić za dużo hałasu w jego mieszkaniu.
Kubek stuknął o blat, a kiedy uniosła przykrywkę wielkiego garnka, aromat kuminu i papryki rozniósł się mocniej po mieszkaniu.
Mi anfitrión
Ciepłe nuty zaczęły odbijać się od ścian, sprawiając, że czas powoli zaczynał zwalniać, kiedy dłonie dziewczyny z delikatną gracją wystukiwały na klawiszach kolejne dźwięki.
- God knows what is hiding in those weak and drunken hearts
Guess he kissed the girls and made them cry
Those hard-faced queens of misadventure.
Jej cichy, emocjonalny głos zaczął wędrować po mieszkaniu, odwiedzając drobiazgi, których wcześniej w całkowicie męskim mieszkaniu nie było. Zapachowe świeczki, jej ciężkie buty w nieładzie porzucone gdzieś w połowie drogi od drzwi do kanapy. Kilka ciuchów walających się bezpańsko na meblach. I żółte, pomięte kartki.
Rae znów próbowała pisać coś swojego, ale najwyraźniej uznała, że jest równie złe, jak to wszystko poprzednie. Madox często to widział, od kiedy zaaklimatyzowała się w jego mieszkaniu i pracy w Emptiness.
- God knows what is hiding in those weak and sunken eyes
Fiery throngs of muted angels
Giving love but getting nothing back, oh...
W powietrzu unosił się zapach świeżego chilli, które przygotowała niedawno, a teraz dusiło się, nabierając smaku i mocy. I co z tego, że było z fasolą. Nawet jeśli w Teksasie nie uznawano takiego dania za chilli.
Siedziała przy pianinie ubrana w za duży sweter, który odsłaniał jedno ramię, i grube, ciepłe zakolanówki. Za oknem widać było płatki śniegu, powoli tańczące w rytm muzyki, którą grała. Toronto ubierało się w zimową pierzynę, która tak bardzo nie przypominała Kolumbii. Rae też nie przypominała tej zbuntowanej nastolatki w rockowych ciuchach. Właściwie tylko nadmiar biżuterii przypominał, jaka potrafiła być.
- People help the people
And if you're homesick, give me your hand and I'll hold it
People help the people
Nothing will drag you down
Oh, and if I had a brain, oh, and if I had a brain
I'd be cold as a stone and rich as the fool
That turned all those good hearts away...
Urwała nagle, a wraz z jej głosem ucichło pianino, kiedy zobaczyła Madoxa. Przez moment wydawała się wystraszona. Blask zapalonych świec dogasał powoli w jej oczach, kiedy na twarzy pojawiał się szelmowski uśmiech.
- Dzień dobry, mężu... Przepraszam, szefie! - uniosła dłoń do głowy, żeby zasalutować mu dwoma palcami, i odsunęła się od instrumentu.
Sięgnęła po kubek gorącej czekolady, takiej udawanej, z proszku, i podniosła się z taboretu, po czym schowała za kubkiem rumieniec wywołany przyłapaniem.
- Amm... Nie wiem, jaki masz do tego stosunek, ale widziałam niedrogie drzewka... Moglibyśmy ubrać choinkę. - zaproponowała nieśmiało, ruszając na palcach do kuchni, jakby bała się zrobić za dużo hałasu w jego mieszkaniu.
Kubek stuknął o blat, a kiedy uniosła przykrywkę wielkiego garnka, aromat kuminu i papryki rozniósł się mocniej po mieszkaniu.
Mi anfitrión