who's your daddy, baby?
: śr sie 26, 2026 1:23 pm
Chodzimy po klubie i Madox pokazuje mi co uległo zniszczeniu. Kurwa, no nie wygląda to najlepiej, szczerze mówiąc, ogień strawił sporą część, ekipa sprzątająca wciąż uwija się jak mróweczki, ale straty nadal są mocno widoczne - Jak myślisz, ile to potrwa zanim znowu otworzycie? - pytam, bo przecież uprzątnięcie syfu to był dopiero początek tego wszystkiego co ich tu czeka. Jaram szluga, więc przykładam papierosa do warg i mocno zaciągam się dymem - Podpalenie? Jakaś zazdrosna konkurencja? - zerkam na Noriege badawczo, wręcz świdrując go wzrokiem, jakby każda zmiana w jego twarzy mogła mi coś powiedzieć - Znaleźliście jakieś ślady? Kamery coś zarejestrowały? - jego żona była policjantką, więc właściwie zdziwiłbym się gdyby nie znaleźli, pytam bardziej pod kątem ewentualnej drogi sądowej, bo jeśli to faktycznie wina konkurencji to moglibyśmy nieźle na tym wyjść, zadośćuczynienia w takich sytuacjach to zwykle były naprawdę grube pieniądze - Pogadam z ubezpieczycielem, zobaczę ile się uda wyciągnąć - Madox to pewnie nawet nie wiedział, że Emptiness jest ubezpieczone, bo ja się tym zajmowałem chyba od samego początku, jako jego prawnik. Zaciągam się fajką, a jedna z pań sprzątających, która kręci się blisko nas i zapuszcza gumowe ucho, podstawia mi popielniczkę - O, dziękuję - gaszę tam kiepa, zaś dziewczyna wyrzuca zawartość do wielkiego, czarnego worka. Zerkam na nią z ukosa, ale zbliżam się do przyjaciela i łapię go gdzieś w okolicach łokcia, pochylając się nieznacznie do jego ucha - Pogadamy w bardziej ustronnym miejscu? - rzucam cicho, prawie że szeptem. Noriega kiwa głową i prowadzi mnie do swojego gabinetu, który na szczęście nie ucierpiał. Gdyby to przepięknie biurko z lapacho uległo zniszczeniu, Madox by się chyba pochlastał. On wchodzi pierwszy, ja zaraz za nim i zamykam drzwi. Przechadzam się po pomieszczeniu, z wolna zmierzając do fotela dla petentów, tego na przeciwko krzesła szefa. Opadam ciężko na miejsce, wspierając ręce na podłokietnikach i wbijam spojrzenie w kumpla - O chuj tu chodzi, Madox? Widzę, że czegoś mi nie mówisz. Że nic mi, kurwa, nie mówisz - a przecież mówimy sobie wszystko.
Madox A. Noriega
Madox A. Noriega