Liar, liar, pants on fire
: śr sie 26, 2026 2:48 pm
Adeline dawno nie zaglądała do tej części wieżowców w Downtown. Tym razem jednak nie rozglądała się z zaciekawieniem po okolicy oraz nie zastanawiała się, czy portier ją rozpozna. Chciała tylko jak najszybciej dostać się do budynku.
Dotąd wiodła dość spokojne i anonimowe życie, a jej nazwisko znaczyło coś więcej głównie w branży. Wiedziała, że szum związany z Sullivanem prędzej czy później w końcu ucichnie i brukowce znajdą ciekawsze tematy, wystarczyło tylko przeczekać całą tę burzę i mnogość dramatycznych nagłówków. Z każdym kolejnym dniem zainteresowanie jej byłym narzeczonym gasło. A przynajmniej w mediach.
Po randce z Sully’m, na którą ją porwał, uprzednio wypraszając u jej ojca wolne dla niej, po powrocie do rzeczywistości wiedziała, że Thomas nie da jej już spokoju. Próbowała gasić jego podekscytowanie tym, że nie było o czym mówić, ale Covington zdążył już sobie narobić wielkich nadziei, podczas gdy ona… chyba była jeszcze bardziej skołowana ostatnim spotkaniem z mężczyzną, niż kiedy pojawił się na jej drodze po raz pierwszy.
Sullivan zostawił za sobą naprawdę dobre wrażenie. Mimowolnie pozostawała pod jego wpływem, aż do momentu, gdy w drodze do pracy nie natknęła się na jakiegoś dziennikarzynę. Zignorowała pytania o Sully’ego i ich obecną relację, bo nie miała względem tego żadnego stosownego komentarza. Miała nie zwracać na siebie uwagi. Jednocześnie w głowie miała jedną niepokojącą myśl: znaleźli ją.
W pracy złapała trochę oddechu, ale gdy Thomas poprosił ją o doręczenie Ree kilku dokumentów, znów poczuła dziwny ucisk w żołądku. Skoro brat nie miał chwilowo czasu, by wpaść do firmy, prawdopodobnie nie miał jeszcze z ojcem okazji do poplotkowania na jej temat. Mimo wszystko i tak obawiała się tej rozmowy. Wbrew brunetowi, spotkała się z Sully’m ponownie. Sądząc po jego ostatniej reakcji na jej ex, Ree nie będzie z tego powodu zadowolony.
Na piętro dotarła bez żadnych problemów. Po zadzwonieniu dzwonkiem odczekała chwilę, zanim w progu ujrzała znajomą twarz, której, jakby nigdy nic, posłała mu cwaniacki uśmieszek.
— Posłaniec dotarł na miejsce — pomachała mu teczką trzymaną w dłoni, po czym bezceremonialnie weszła do środka i pacnęła go tą teczką w klatkę piersiową, żeby w końcu uwolnić swoją rękę. Następnie zdjęła pospiesznie buty i ruszyła do przestronnego salonu, czując się jak u siebie. — Potrzebuję Twoich podpisów. Narobiłeś sobie trochę zaległości — wyjaśniła jeszcze, po czym rozejrzała się po wnętrzu z zaciekawieniem. — Wszystko wygląda w jak najlepszym porządku, nie kłamałeś z tym zalaniem? — ściągnęła brwi, obrzucając brata oskarżycielskim spojrzeniem, a w kącikach jej ust zamajaczyło rozbawienie. Wtedy usłyszała dźwięk powiadomienia w swoim telefonie.
— Jak w telewizji? Nie tęsknisz za dżunglą i brakiem zobowiązań? — zapytała żartobliwie, by zaraz podejść do blatu wyspy kuchennej i położyć na nim torbę, z której wyciągnęła telefon.
To, co zobaczyła na ekranie wyświetlacza sprawiło, że momentalnie zesztywniała, a jej twarz pobladła.
Powrót do życia… i do narzeczonej?
Tak krzyczał do niej złowrogo nagłówek, pod którym widniało zdjęcie przedstawiające ją i Sully’ego wsiadających do żółtego ferrari.
Wszystko to mówiło, że została przyłapana na gorącym uczynku.
Reece Murray
Dotąd wiodła dość spokojne i anonimowe życie, a jej nazwisko znaczyło coś więcej głównie w branży. Wiedziała, że szum związany z Sullivanem prędzej czy później w końcu ucichnie i brukowce znajdą ciekawsze tematy, wystarczyło tylko przeczekać całą tę burzę i mnogość dramatycznych nagłówków. Z każdym kolejnym dniem zainteresowanie jej byłym narzeczonym gasło. A przynajmniej w mediach.
Po randce z Sully’m, na którą ją porwał, uprzednio wypraszając u jej ojca wolne dla niej, po powrocie do rzeczywistości wiedziała, że Thomas nie da jej już spokoju. Próbowała gasić jego podekscytowanie tym, że nie było o czym mówić, ale Covington zdążył już sobie narobić wielkich nadziei, podczas gdy ona… chyba była jeszcze bardziej skołowana ostatnim spotkaniem z mężczyzną, niż kiedy pojawił się na jej drodze po raz pierwszy.
Sullivan zostawił za sobą naprawdę dobre wrażenie. Mimowolnie pozostawała pod jego wpływem, aż do momentu, gdy w drodze do pracy nie natknęła się na jakiegoś dziennikarzynę. Zignorowała pytania o Sully’ego i ich obecną relację, bo nie miała względem tego żadnego stosownego komentarza. Miała nie zwracać na siebie uwagi. Jednocześnie w głowie miała jedną niepokojącą myśl: znaleźli ją.
W pracy złapała trochę oddechu, ale gdy Thomas poprosił ją o doręczenie Ree kilku dokumentów, znów poczuła dziwny ucisk w żołądku. Skoro brat nie miał chwilowo czasu, by wpaść do firmy, prawdopodobnie nie miał jeszcze z ojcem okazji do poplotkowania na jej temat. Mimo wszystko i tak obawiała się tej rozmowy. Wbrew brunetowi, spotkała się z Sully’m ponownie. Sądząc po jego ostatniej reakcji na jej ex, Ree nie będzie z tego powodu zadowolony.
Na piętro dotarła bez żadnych problemów. Po zadzwonieniu dzwonkiem odczekała chwilę, zanim w progu ujrzała znajomą twarz, której, jakby nigdy nic, posłała mu cwaniacki uśmieszek.
— Posłaniec dotarł na miejsce — pomachała mu teczką trzymaną w dłoni, po czym bezceremonialnie weszła do środka i pacnęła go tą teczką w klatkę piersiową, żeby w końcu uwolnić swoją rękę. Następnie zdjęła pospiesznie buty i ruszyła do przestronnego salonu, czując się jak u siebie. — Potrzebuję Twoich podpisów. Narobiłeś sobie trochę zaległości — wyjaśniła jeszcze, po czym rozejrzała się po wnętrzu z zaciekawieniem. — Wszystko wygląda w jak najlepszym porządku, nie kłamałeś z tym zalaniem? — ściągnęła brwi, obrzucając brata oskarżycielskim spojrzeniem, a w kącikach jej ust zamajaczyło rozbawienie. Wtedy usłyszała dźwięk powiadomienia w swoim telefonie.
— Jak w telewizji? Nie tęsknisz za dżunglą i brakiem zobowiązań? — zapytała żartobliwie, by zaraz podejść do blatu wyspy kuchennej i położyć na nim torbę, z której wyciągnęła telefon.
To, co zobaczyła na ekranie wyświetlacza sprawiło, że momentalnie zesztywniała, a jej twarz pobladła.
Tak krzyczał do niej złowrogo nagłówek, pod którym widniało zdjęcie przedstawiające ją i Sully’ego wsiadających do żółtego ferrari.
Wszystko to mówiło, że została przyłapana na gorącym uczynku.
Reece Murray