I lost my date, you lost your dignity — let’s drink to that
: ndz sie 30, 2026 11:47 pm
Spędzenie czasu nad Jeziorem Ontario brzmiało jak idealny plan na chwilę relaksu, której Aaron potrzebował, uwalniając się na chwilę od pracy. Miał wrażenie, że głowa mu ostatnio pęka i to nie tylko dlatego, że musiał słuchać ciągłego ujadania O’Hary za uchem. Nie, tu chodziło bardziej o kolejne informacje w paru sprawach, które wywalono na ich barki, jakby usilnie starano się udowodnić, że dwóch w sumie świeżaków nie będzie w stanie sobie poradzić nawet z połową. Jaka szkoda, że Aaron był znacznie bardziej uparty, niż ludzie podejrzewali i nie miał najmniejszego zamiaru nikomu dawać żadnej satysfakcji. Pod tym względem przynajmniej byli podobni z Rickym.
Niemniej uznał, że chwila relaksu faktycznie pozwoli mu spojrzeć inaczej na parę szczegółów, które nie dawały mu spokoju, zwłaszcza w sprawie zabójstwa trzydziestopięciolatka, którego znaleziono zamurowanego w starym magazynie, nieużywanym od przynajmniej pięciu lat. Stan ciała wskazywał, że do zabójstwa doszło zaledwie kilka miesięcy temu - tak przynajmniej twierdziła patolożka, która się tym zajmowała, chociaż odchylenia istniały, bowiem w komorze nie było zbyt wiele tlenu, co sprawiało, że nie istniały warunki do rozwoju owadów i bakterii mogących całkiem strawić ciało.
Westchnął. Zdecydowanie nie o takich rzeczach powinien teraz myśleć tym bardziej, że przecież nie miał tu być sam, nie? Umówił się z jakąś panną przez apkę (takich miał dowcipnych przyjaciół, że postanowili mu ja zainstalować, chcąc, by wrócił do gry), traktując to niemal jak randkę. Wydawała się być miła, na dodatek wpisywała się w jego gust. niby wszystko idealnie, tylko z czasem przekonał się, że jednak zawierzenie komuś, kogo poznało się przez neta, nie do końca było rozsądne.
Kiedy minęło dwadzieścia minut od umówionej godziny spotkania, Blackwood zaczął odczuwać irracjonalną irytację. Po kolejnych dwudziestu uznał, że do spotkania zwyczajnie nie dojdzie, a kobieta po prostu go wystawiła. I weź tu człowieku wychodź do ludzi, skoro nawet nie dają ci szans!
Westchnął uznając, że będzie musiał poradzić sobie bez towarzystwa, co koniec końców nie było takie straszne. Zabawi się na własną rękę, nie mając zamiaru marnować czasu na myślenie, że randka mu nie wypaliła.
Tym sposobem wylądował w barze, w którym akurat odbywała się Drinking Game. Cudownie, coś, czemu można było się oddać, bo chociaż nie powinien, tak raz nie zaszkodzi, prawda?
-Proszę, proszę. Kupa czasu, hm? - rzucił do chłopaka, którego dobrano mu do pary. Finnegan. Czy jakoś tak. osobnik, który jakiś czas temu był jego podejrzanym w sprawie, a który ostatecznie został oczyszczony z podejrzeń. - Masz teraz szansę się odegrać - powiedział, uśmiechając się do niego. Nie był pewien, czy go nienawidził, czy nie, ale jedno było pewne - Aaron nie miał zamiaru przegrać.
Finn Arden
Niemniej uznał, że chwila relaksu faktycznie pozwoli mu spojrzeć inaczej na parę szczegółów, które nie dawały mu spokoju, zwłaszcza w sprawie zabójstwa trzydziestopięciolatka, którego znaleziono zamurowanego w starym magazynie, nieużywanym od przynajmniej pięciu lat. Stan ciała wskazywał, że do zabójstwa doszło zaledwie kilka miesięcy temu - tak przynajmniej twierdziła patolożka, która się tym zajmowała, chociaż odchylenia istniały, bowiem w komorze nie było zbyt wiele tlenu, co sprawiało, że nie istniały warunki do rozwoju owadów i bakterii mogących całkiem strawić ciało.
Westchnął. Zdecydowanie nie o takich rzeczach powinien teraz myśleć tym bardziej, że przecież nie miał tu być sam, nie? Umówił się z jakąś panną przez apkę (takich miał dowcipnych przyjaciół, że postanowili mu ja zainstalować, chcąc, by wrócił do gry), traktując to niemal jak randkę. Wydawała się być miła, na dodatek wpisywała się w jego gust. niby wszystko idealnie, tylko z czasem przekonał się, że jednak zawierzenie komuś, kogo poznało się przez neta, nie do końca było rozsądne.
Kiedy minęło dwadzieścia minut od umówionej godziny spotkania, Blackwood zaczął odczuwać irracjonalną irytację. Po kolejnych dwudziestu uznał, że do spotkania zwyczajnie nie dojdzie, a kobieta po prostu go wystawiła. I weź tu człowieku wychodź do ludzi, skoro nawet nie dają ci szans!
Westchnął uznając, że będzie musiał poradzić sobie bez towarzystwa, co koniec końców nie było takie straszne. Zabawi się na własną rękę, nie mając zamiaru marnować czasu na myślenie, że randka mu nie wypaliła.
Tym sposobem wylądował w barze, w którym akurat odbywała się Drinking Game. Cudownie, coś, czemu można było się oddać, bo chociaż nie powinien, tak raz nie zaszkodzi, prawda?
-Proszę, proszę. Kupa czasu, hm? - rzucił do chłopaka, którego dobrano mu do pary. Finnegan. Czy jakoś tak. osobnik, który jakiś czas temu był jego podejrzanym w sprawie, a który ostatecznie został oczyszczony z podejrzeń. - Masz teraz szansę się odegrać - powiedział, uśmiechając się do niego. Nie był pewien, czy go nienawidził, czy nie, ale jedno było pewne - Aaron nie miał zamiaru przegrać.
Finn Arden