Strona 1 z 1

What do you do with a drunken sailor?

: pn sie 31, 2026 10:54 pm
autor: Oscar Malone
Gdyby ktoś nagle postanowił zapytać go, jakim cudem w ogóle wylądował nad tym jeziorem, nie potrafiłby odpowiedzieć na pytanie. Dokładając do tego fakt, że szedł tam z dziewczyną, którą poznał całkiem niedawno podczas dość nietypowego zdarzenia mającego związek z konwentem organizowanym w Toronto, otrzymywało się sytuację iście nierealną, przynajmniej w świecie Oscara. Bo jak to - z dziewczyną?! I gdyby tylko jego serce nie było mocniej na widok męskich twarzy, z pewnością mógłby potraktować to jako randkę, bo Yubi okazała się być naprawdę w porządku dziewczyną. Momentami za bardzo energiczną, ale zdaniem Malone nie było w tym niczego złego.
-Dzięki, że mnie tu zabrałaś. I to nie tak, że nie chcę tutaj z tobą być, bo to całkiem fajne wyrwać się gdzieś, ale czy nie wolałabyś tutaj być na przykład ze swoim chłopakiem? - spytał. Ich znajomość nie rozwinęła się jeszcze na tyle, by posiadał jakiekolwiek informacje na temat jej stanu cywilnego, ale znał życie na tyle, iż zdawał sobie sprawę, że wszystkie fajne osoby szybko są zaklepywane. Tyczyło się to zarówno płci pięknej, jak i tej mniej urodą (nie zdaniem Oscara) grzeszącą. A może się z nim pokłóciła i chciała posłużyć się nim, żeby wzbudzić zazdrość? Jeśli tak, wolał o tym nie wiedzieć, bo nijak nie były mu potrzebne komplikacje w życiu. Miał ich aż nadto.
Skierowali się w stronę pomostu, przy którym spokojnie dryfowało kilka żaglówek. Patrząc na stan co niektórych Oscar wolałby się na nich nie znaleźć. Całe szczęście udało im się wybrać taką, która mogła ich w bezpieczny sposób przeprawić wodami jeziora.
Wgramolili się na pokład razem z innymi osobami, mając zaszczyt zając miejsce na pokładzie. Idealne podłoże do opalania się.
-Umiesz pływać? To tak w razie, gdybyśmy nagle zaczęli tonąć. Bo wiesz, tam na środku pewnie jest całkiem głęboko, a ja nigdy nikogo nie ratowałem - zerknął na dziewczynę. Nie chciał jej straszyć, ale wypadki chodziły po ludziach.
Na litość wszystkiego?! Od kiedy właściwie pojawiał się u niego taki pesymizm? Do tej pory, chociaż przeszłość była raczej krzywdząca, starał się patrzeć na każdy dzień z uśmiechem na twarz, a przynajmniej grymasem, który go imitował. A teraz? Chyba serio potrzebował relaksu, by chociaż na chwilę wyrzucić z głowy myśli o zaginionym bracie, którego nadal nie udało mi się znaleźć.

yubi wang