the church bells won't stop ringing for an undead wedding day
: wt wrz 01, 2026 7:01 pm
001
for an undead wedding day
{outfit}
Dwie nastolatki siedzące w rogu kawiarni żywo dyskutują, spoglądając co chwilę w jej stronę. Może zastanawiają się, skąd mogą ją kojarzyć, może debatują, czy powinny podejść do niej z prośbą o zdjęcie, a może dyskutują o ostatnich zdarzeniach z jej udziałem, przez które jest skazana na (jak zakłada) czasową banicję. O czymkolwiek nie mówią, najważniejsze, że dotyczy to jej, a póki trzymają się na bezpieczną odległość, może czerpać z tego powodu wyłącznie nieco przyjemności, której nie ma w jej życiu ostatnio zbyt wiele. Może właśnie dlatego w nawyk wchodzi jej sprawdzanie mediów społecznościowych Hattie. Uzbrojona w fałszywe konto na Instagramie, zagląda do jej relacji, z zafascynowaniem zapoznając się powoli z jej najnowszą, być może nawet jedyną rolą prowincjonalnej kury domowej, u której przyszła panna młoda staje się dominującą cechą osobowości.
Mogłaby kąśliwie stwierdzić, że nikogo nie interesuje to, że jest właśnie na degustacji tortów weselnych, ale byłaby wtedy jak jeden z tych przegrywów w mediach społecznościowych, który zostawia komentarz pod czyimś wpisem No i chuj, nikogo to nie interesuje, chociaż mimo wszystko poświęca trochę swojego cennego czasu na to, by jednak wyrzygać te parędziesiąt znaków. Ona za to jest zainteresowana wystarczająco, by nawet przyjrzeć się zdjęciu na tyle dokładnie, by stwierdzić, że poznaje budynek, który widać w dużym oknie w tle. Trzyma kciuk na ekranie i przygląda się jego elewacji, zastanawiając się, gdzie mogła go zobaczyć, aż w końcu dociera do niej, że mijała go chwilę przed wejściem do kawiarni.
Może Toronto nie jest małym miasteczkiem, ale spodziewa się, że prędzej czy później wpadnie na Hattie ze względu na jej narzeczonego związanego z branżą filmową, do której Sloane zamierza w końcu powrócić. A jednak mimo wielkości miasta, w którym obecnie obie mieszkają, znajdują się całkiem przypadkowo w pobliżu siebie.
Zerka na czas dodania relacji – pięć minut temu. Nie ma żadnych konkretnych planów, nigdzie się nie spieszy – jej głowie pojawia się więc myśl, by zaskoczyć przyszłą pannę młodą swoją niemile widzianą obecnością. Wypija do końca kawę i wychodzi z kawiarni, odprowadzona wzrokiem przez nastolatki.
Gdy otwiera drzwi cukierni, pani za ladą od razu informuje ją, że niestety nie mają wolnych stolików ze względu na degustację, na co ona jedynie uśmiecha się promiennie, odpowiada, że to nic nie szkodzi, bo dołącza do p r z y j a c i ó ł k i i wyciąga dłoń po widelczyk.
– Hattie! Tak myślałam, że to ty. Co za niesamowite zrządzenie losu, prawda? – rzuca na powitanie, gdy przysiada się do siedzącej pod oknem Hattie i zanurza widelczyk w jednym kawałków ciasta. – Masz szczęście, że na siebie wpadłyśmy, bo samotne kobiety na degustacjach tortów weselnych to zawsze taki żałosny widok – komentuje, przekrzywiając twarz i przyglądając jej się z uśmiechem, jakby naprawdę spotkanie jej było prawdziwym darem od losu.
hattie ackworth