Strona 1 z 1

są we mnie dwa wilki

: czw wrz 03, 2026 9:07 pm
autor: Chrissy Williams
Nie była pewna, dlaczego Sebastian miał takie dziwne imię, ale wychodziła z założenia, że to musi być jakaś dziwna przypadłość Brytyjczyków. Na tyle, na ile ich znała, mieli dziwne upodobania co do imion. Sebastian, Lucius, Benedict, Hermione. Te dzieci musiały przecież cierpieć w szkole! No, chyba, że wymyślały sobie jakieś odlotowe przezwiska. Sir Sebastian nie chciał jej zdradzić swojego, więc musiała wymyślić mu własne. Jego pełne imię nie potrafiło przejść jej przez gardło bez zająknięcia. Poza tym, jak niby miałaby podpisywać ich wspólne zdjęcia na instagramie? Chrissy i Sebastian? Jak to w ogóle wyglądało? Co najmniej, jakby kija z dupy nie wyjął.
- Booboo! - zawołała więc do niego, kiedy ujrzała go kilka metrów dalej, wzdłuż parkowej alejki. Rozłożyła szeroko ręce i przyspieszyła kroku, niemal podskakując w tych swoich rozczłapanych butach. Rzuciła mu się na szyję i obdarowała go soczystym buziakiem w policzek. - Co u ciebie? Zadomowiłeś się już? Czy agent rodziny królewskiej już wpadł na twój trop? - szczerze mówiąc, trochę powątpiewała w jego królewskie konotacje, ale nie zamierzała tego mówić głośno. Tylko czasem troszkę z niego naigrywała. Nie było to jednak wcale złośliwe! Zawsze istniała szansa, że mówił prawdę, i taka znajomość jeszcze kiedyś jej się przyda. Na razie jednak odnosiła wrażenie, że były to bajki w stylu tych, które sama opowiadała koleżankom w przedszkolu, kiedy przynosiła plastikową koronę zakupioną jej przez mamę jako gratis do gazetki o księżniczkach.
- Och, patrz, jaki piękny piesek! - jej uwaga zaraz została zwrócona przez ogromną, śnieżnobiałą, puchatą kulkę, która unosiła się na długich, ubłoconych łapach i merdała radośnie ogonkiem. Z człowiekiem po drugiej stronie smyczy minęła ich właśnie, ciągnąc w stronę innego psiaka, do którego najwyraźniej właściciel nie chciał dać jej pójść. Chrissy zerknęła w tamtą stronę i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. - O kurczę, takiego jeszcze nie widziałam! Ale wielki! Wiesz, co to za rasa? - spytała swojego Booboo, łapiąc go pod rękę i ciągnąć w stronę psiego widowiska. Absolutnie nie połączyła informacji o zwierzętach na gigancie, która dziś rano mignęła jej w social mediach, gdy scrollowała je w drodze do pracy, z dziwnie wyglądającym zwierzakiem, który wcale nie machał przyjaźnie ogonkiem, a raczej groźnie szczerzył zęby. - Patrz, jak się słodko uśmiecha! - zawołała, przystając po drugiej stronie trawnika i oglądając pieska z daleka. Ten najwyraźniej próbował się wycofać, ale obecność ludzi wokół trochę mu to utrudniała.
- To wilk! Zadzwońcie po straż! - krzyknął w końcu ktoś z tłumu, a zaskoczona Chrissy rozejrzała się wokół. Niby gdzie?

Sebastian Crawford

są we mnie dwa wilki

: pt wrz 11, 2026 9:43 pm
autor: Sebastian Crawford
O Boże, jak go Chrissy przestraszyła gdy zawiesiła mu się na szyi! Być może Sebastian by i usłyszał jej kroki, gdyby tylko nie był ultra zajęty konwersacją z Chatem GPT o tym, jakim cudem podczas gdy w Toronto dopiero zaczyna się jesień która jak wiadomo, jest najlepszym sezonem EVER, to w Argentynie jest wiosna? W szkole zawsze go uczyli, że od obracania się ziemi jest różna pora dnia. Ale jak to jest, że tam jest wiosna, tutaj początek jesieni? Co to za czary? I JAK TA ZIEMIA SIĘ W KOŃCU KURWA OBRACA? Chyba będzie musiał poprosić Baltazara by napisał oficjalny mail do kogoś, kto mu to wyjaśni, jakiś nauczyciel albo ktoś taki. Bo Chat ewidentnie sobie nie radzi z tym dialogiem.

I mniej więcej wtedy poczuł, jak dziewczyna się na nim zawiesza, uśmiechnął się szeroko gdy już wyczaił kto go zagadał i objął ją gdzieś w pasie. Zawsze był wylewny w mowie ciała-Cześć - przywitał się z uśmiechem, a następnie wywrócił oczami-Nie wiem czy mogę powiedzieć, że już się zadomowiłem. Jeszcze mam odrobinę jakieś uczucie, że jestem na …. delegacji? Wakacjach? Takie wiesz…. dziwne uczucie, że to nie jest mój dom. Ale powoli, powoli, z każdą dekoracją, z każdym meblem, każdą wizytą czy to na siłce, czy z Baltazarem w spożywczaku coraz bardziej czuję, że to moje miejsce. Poza tym! Przecież trafiłem tutaj w najlepszym możliwym momencie. Halo, start jesieni? To tylko kwestia czasu, jak się tutaj zadomowię totalnie i na stałe - przyznał radośnie.

Swoją drogą uwagę na temat agenta pominął milczeniem… bo prawdę mówiąc jej nie zrozumiał, a Balty zawsze go uczył, że lepiej pomilczeć niż powiedzieć coś głupiego. Stąd też cmoknął jedynie, jakby chciał powiedzieć "No wiesz….". Idealna kwestia, za którą może skrywać się dosłownie wszystko. I są ludzie, którym nawet takie "no wiesz" wystarcza, zwykle dlatego, że wcale nie wiedzą, a mało kto lubi dopytywać. Bo wtedy się czują głupiutcy.

Kiedy ona wspomniała o pięknym piesku, on rozejrzał się wokół. Przeniósł spojrzenie gdzieś na linię mijanych drzew. Cholera, gdzie ona widzi psa? Dopiero po chwili dostrzegł coś, co mogło być zarówno Bestią z Piękna i Bestia, jakimś Worgiem albo innym Taylorem Laurentem-Duże psisko, czym Wy je tutaj karmicie? Myślałem, że to w Stanach mają pierdolca z rozmiarami - patrzył na te bydle i praktycznie widział jak ono się porusza oddychając. Po chwili ktoś krzyknął, że to wilk. Pierwszą myślą jaka Sebie przeszła przez głowę było -Kurde, nie wiem czy krzyk w towarzystwie wilka to odpowiedni pomysł - szepnął do koleżanki. I co oni mają zrobić? Jak zachować? Czy on ma czas zapytać o to chat? I co on mu odpowie "O kurcze, to faktycznie niekorzystna sytuacja. Możesz spróbować odgrodzić się od niego murem"?-Ej, ale nie zbliżamy się, nie? - dopytał koleżankę szeptem. No cóż, wolał zapytać po tym co jego kolega Colin pewnego razu odjebał w Newcastle, kiedy byli tam na wieczorze kawalerskim. Sebie teraz wstyd tam jeździć i sam sobie nałożył ban.

Chrissy Williams