i fell tower
: pt wrz 04, 2026 5:17 pm
Powrót do Toronto i normalności okazał się dla niej prawdziwym ciosem w serce. Ostatnie tygodnie spędziła u boku chłopaka, który w zastraszającym tempie skradł sporą jego część. Równie szybko się w nim zauroczyła, chociaż doskonale wiedziała, że nie powinna. Co wydarzyło się w Paryżu, zostawało w Paryżu, prawda? Teraz musiała ponownie przywdziać swoją nieskazitelną wizytówkę porządnej córki i przykładnej narzeczonej. Powinna się cieszyć. W końcu nie widziała swojego partnera przez całe dwa miesiące, a jednak za każdym razem, kiedy ją przytulał albo całował, pragnęła zobaczyć przed sobą jedynie tamte tęczówki, w których mogłaby utonąć bez najmniejszej próby ratowania samej siebie. Eh. To wszystko było okropnie pokręcone, dlatego zdecydowała się zrobić coś jeszcze bardziej pokręconego. Tatuaż. Malutki... taki ukryty pod materiałem jej codziennych ubrań, żeby mogła nosić przy sobie pamiątkę po tym czasie spędzonym w mieście miłości... żeby w jakiś sposób wracać do wspomnień o chłopaku, którego prawdopodobnie już nigdy więcej nie miała ujrzeć na oczy.
Kręciła się przed salonem tatuażu przez dobre pół godziny, kilka razy podchodząc do drzwi i równie szybko się od nich wycofując. W końcu zebrała w sobie wystarczająco dużo odwagi, żeby nacisnąć klamkę. Nad jej głową rozległ się dźwięk niewielkiego dzwonka, informującego wszystkich o pojawieniu się nowej klientki. O dziwo, w środku nie było zbyt dużego ruchu. Jedna z tatuatorek była już zajęta swoim klientem, natomiast jej oczom ukazał się mężczyzna, który, delikatnie mówiąc, nie wyglądał zbyt przyjaźnie. Przełknęła nerwowo ślinę, lecz mimo wszystko ruszyła w jego stronę. - Umm… czy ja mogłabym się, ten no… umówić na tatuaż? - zapytała niepewnie, czym prędzej wsuwając dłonie do kieszeni. Nie chciała znowu zacząć skubać skórek wokół paznokci, a poza tym zwyczajnie się wstydziła. I może troszeczkę bała... no bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiła, a to podobno bolało! Jezu, no zaraz padnie tam i zejdzie na zawał... Daj człowiekowi zrobić coś out of their comfort zone, eh?
tatuażysta
Kręciła się przed salonem tatuażu przez dobre pół godziny, kilka razy podchodząc do drzwi i równie szybko się od nich wycofując. W końcu zebrała w sobie wystarczająco dużo odwagi, żeby nacisnąć klamkę. Nad jej głową rozległ się dźwięk niewielkiego dzwonka, informującego wszystkich o pojawieniu się nowej klientki. O dziwo, w środku nie było zbyt dużego ruchu. Jedna z tatuatorek była już zajęta swoim klientem, natomiast jej oczom ukazał się mężczyzna, który, delikatnie mówiąc, nie wyglądał zbyt przyjaźnie. Przełknęła nerwowo ślinę, lecz mimo wszystko ruszyła w jego stronę. - Umm… czy ja mogłabym się, ten no… umówić na tatuaż? - zapytała niepewnie, czym prędzej wsuwając dłonie do kieszeni. Nie chciała znowu zacząć skubać skórek wokół paznokci, a poza tym zwyczajnie się wstydziła. I może troszeczkę bała... no bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiła, a to podobno bolało! Jezu, no zaraz padnie tam i zejdzie na zawał... Daj człowiekowi zrobić coś out of their comfort zone, eh?
tatuażysta