Strona 1 z 2

i fell tower

: pt wrz 04, 2026 5:17 pm
autor: yubi wang
Powrót do Toronto i normalności okazał się dla niej prawdziwym ciosem w serce. Ostatnie tygodnie spędziła u boku chłopaka, który w zastraszającym tempie skradł sporą jego część. Równie szybko się w nim zauroczyła, chociaż doskonale wiedziała, że nie powinna. Co wydarzyło się w Paryżu, zostawało w Paryżu, prawda? Teraz musiała ponownie przywdziać swoją nieskazitelną wizytówkę porządnej córki i przykładnej narzeczonej. Powinna się cieszyć. W końcu nie widziała swojego partnera przez całe dwa miesiące, a jednak za każdym razem, kiedy ją przytulał albo całował, pragnęła zobaczyć przed sobą jedynie tamte tęczówki, w których mogłaby utonąć bez najmniejszej próby ratowania samej siebie. Eh. To wszystko było okropnie pokręcone, dlatego zdecydowała się zrobić coś jeszcze bardziej pokręconego. Tatuaż. Malutki... taki ukryty pod materiałem jej codziennych ubrań, żeby mogła nosić przy sobie pamiątkę po tym czasie spędzonym w mieście miłości... żeby w jakiś sposób wracać do wspomnień o chłopaku, którego prawdopodobnie już nigdy więcej nie miała ujrzeć na oczy.

Kręciła się przed salonem tatuażu przez dobre pół godziny, kilka razy podchodząc do drzwi i równie szybko się od nich wycofując. W końcu zebrała w sobie wystarczająco dużo odwagi, żeby nacisnąć klamkę. Nad jej głową rozległ się dźwięk niewielkiego dzwonka, informującego wszystkich o pojawieniu się nowej klientki. O dziwo, w środku nie było zbyt dużego ruchu. Jedna z tatuatorek była już zajęta swoim klientem, natomiast jej oczom ukazał się mężczyzna, który, delikatnie mówiąc, nie wyglądał zbyt przyjaźnie. Przełknęła nerwowo ślinę, lecz mimo wszystko ruszyła w jego stronę. - Umm… czy ja mogłabym się, ten no… umówić na tatuaż? - zapytała niepewnie, czym prędzej wsuwając dłonie do kieszeni. Nie chciała znowu zacząć skubać skórek wokół paznokci, a poza tym zwyczajnie się wstydziła. I może troszeczkę bała... no bo nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiła, a to podobno bolało! Jezu, no zaraz padnie tam i zejdzie na zawał... Daj człowiekowi zrobić coś out of their comfort zone, eh?

tatuażysta

i fell tower

: sob wrz 05, 2026 5:51 pm
autor: Brian Shelby
Brian nie zawsze miał dni po brzegi wypełnione klientami, bo wciąż rozkręcał się jako młody tatuażysta, a poza tym czasami potrzebował nawet paru godzin na przygotowanie nowych projektów. W tym tygodniu miał zaplanowane tylko dwie sesje, ale prawdopodobnie parogodzinne i dość wymagające; wiedział jednak, że da radę dzięki temu dużo zarobić, jeśli tylko wszystko pójdzie po jego myśli. Poza tym nie było nic lepszego od słownej reklamy i to dzięki zadowoleniu swoich klientów, Broke zyskiwał nowe osoby, które mógł potraktować jak osobiste płótno. Nie potrafił zliczyć, ile ludzi przyszło do niego ze względu na Calliope, której wszystkie tatuaże wyszły spod jego ręki. Po co komu portfolio, skoro można popisywać się swoją własną przyjaciółką?

Shelby siedział dzisiaj głównie nad swoim tabletem, skupiając się na dopracowaniu wszystkich projektów. Mógł pracować z domu, ale w studiu łatwiej było mu ogarnąć swoje myśli i nie rozpraszał się tak bardzo. Siedział na sofie przy wielkim, szklanym oknie; słuchał muzyki i co jakiś czas, zerkał na pracę drugiego tatuażysty. Boże. Praca, którą się lubiło, naprawdę zmieniała podejście do życia.

Była tylko jedna rzecz, która skutecznie odciągała jego wzrok od wyświetlacza tabletu i była to dziewczyna, kręcąca się przed wejściem do studia. Brian uśmiechnął się krzywo pod nosem, udając przez cały ten czas, że w ogóle jej nie widzi. Był przyzwyczajony do takich zagrywek; szczególnie, jeśli byli to ludzie, którzy nigdy wcześniej nie zrobili sobie żadnego tatuażu. Zawsze wahali się, zachowując się tak, jakby podejmowali jakieś życiowe decyzje. W końcu zauważył ruch przy drzwiach i z trudem powstrzymał swój uśmiech; ach, a więc zebrała się w końcu na odwagę.
— Mogłabyś — parsknął, unosząc na nią spojrzenie, gdy w końcu weszła do środka. — Mogę ci go zrobić nawet na miejscu, jeśli nie jest to jakiś skomplikowany albo duży wzór. O czym potencjalnie myślałaś? — zapytał, klepiąc miejsce na sofie tuż obok siebie, żeby mogli swobodnie porozmawiać o tatuażu, który chciała sobie zrobić. Nie zapyta jej, czy dobrze to przemyślała; jeszcze nie. Nie chciał być złośliwy, ale jej zawstydzenie i strach, odrobinę go bawił. Próbował stworzyć jakiekolwiek pozory.

you sure?

i fell tower

: sob wrz 05, 2026 6:20 pm
autor: yubi wang
To nie była kwestia tak banalnie łatwa do rozgryzienia niczym orzeszek między ząbkami. Nie chodziło też o to, czy miała dzisiaj ochotę na tacosy, czy może jednak quesadillę. Tutaj chodziło o jej ciało! O coś, co miało już na zawsze pozostać na jej skórze, więc wypadałoby się nad tym troszeczkę dłużej zastanowić, prawda? Nie należała przecież do osób wierzących w jakąś tam wielką, przeznaczoną im przez wszechświat miłość. Chociaż jej serce zdecydowanie zmieniało swoje regularne bicie w coś na miarę chaotycznego bębnienia za każdym razem, gdy znajdowała się w obecności chłopaka poznanego w Paryżu. Czegoś takiego przez wszystkie te lata nie poczuła nawet przez moment przy swoim narzeczonym. Przecież do niedawna była święcie przekonana, że jest aromantyczna i aseksualna, a tutaj nagle okazało się, że wystarczyło poznać tę jedną, konkretną osobę, żeby cały jej dotychczasowy punkt widzenia stanął na głowie.

No niebywałe.

Ale dobra, wracając... Nie należała do osób, które wytatuowałyby sobie na ciele czyjeś imię albo chociaż pierwszą literę tego imienia, EW. Jeszcze aż tak nie zwariowała! Zdecydowanie chciała jednak w jakiś sposób uczcić i zapamiętać te dwa miesiące, które spędziła sama w zupełnie obcym kraju i mieście. Dwa miesiące, podczas których przeżyła własną, nieco bardziej chaotyczną wersję Emily in Paris... W Toronto musiała się zachowywać i zbytnio nie wyróżniać swoją osobą.

Stojąc tam przed nim i widząc, że się zaśmiał, jakoś tak lżej zrobiło jej się na serduszku i odetchnęła z ulgą. - Serio? Nie jesteś zajęty? - zapytała, zerkając na tablet mężczyzny, w którym przed chwilą chyba coś szkicował. - Myślałam o czymś związanym z Paryżem, ale nie wiem, czy nie będzie to dla ciebie zbyt cringe - podrapała się po głowie, no bo kurde, halo… wyglądał bardzo badass i niebezpiecznie, a ona myślała o potencjalnym croissancie lub malutkiej wieży Eiffel'a z boku talii! How cute, eh? Boże... ona zupełnie nie pasowała do tego miejsca.

tattoo guy

i fell tower

: sob wrz 05, 2026 7:00 pm
autor: Brian Shelby
Brian wiedział, że dla wielu osób, tatuaż był poważną sprawą. Decyzją dokładnie przemyślaną, której podpinało się jakieś wielkie znaczenie. Cóż, w jego przypadku sytuacja była dość prostolinijna — wzór mu się podobał, miał jakąś wizję, więc po prostu go robił. Tak samo było w przypadku jego pierwszego tatuażu. Nie wahał się, ale on to w sumie od zawsze wiedział, że to w ten sposób chciał wyrażać samego siebie. Nie wyobrażał sobie już swojego ciała bez tych licznych obrazków, pokrywających jego skórę. Chyba nie czułby się wtedy sobą. Tak czy inaczej, potrafił zrozumieć wątpliwości innych. Był świadkiem takich zawahań dość często i wtedy jedynie uśmiechał się, przypominając swoim klientom, że dobrze by było, jakby byli tego pewni i nie żałowali, później obwiniając go o swoje wybory.

— Cóż, nie wyglądasz, jakbyś miała wytatuować sobie jebanego smoka na całe plecy — stwierdził, uśmiechając się przy tym z rozbawieniem. Chciał też, żeby trochę wyluzowała, bo wyglądała na nieco zestresowaną; tatuażem, nim czy też aurą, panującą w studiu. — Ale mogę się mylić. Pozory — dodał, unosząc dłonie w dość obronnym geście. No cóż, zawsze mogła go zaskoczyć, prawda? Słysząc jej słowa, Brian ściągnął lekko brwi. — To chyba nie jest tatuaż specjalnie dla mnie, co? — zaśmiał się. — To, co o nim uważam, nie ma żadnego znaczenia. To tobie ma się podobać — powiedział spokojnie. Nie lubił, gdy ktoś obawiał się jego opinii; w końcu to nie on będzie chodził z wzorami, które chcieli jego klienci. On tylko spełniał ich prośby i próbował zaspokoić wizje swoją twórczością.— Podejrzewam, że Paryż jest dla ciebie z jakiegoś powodu ważny albo specjalny, więc to całkiem uroczy pomysł. Pokaż mi inspiracje — zachęcił ją, odkładając tablet na bok, by skupić się na swojej potencjalnej klientce. Chciał ją wesprzeć, jak tylko mógł. Przyjrzał jej się uważnie, nie dostrzegając jednak żadnej dziarki na jej skórze, a więc pewnie miał rację — był jej pierwszym.

trust me

i fell tower

: sob wrz 05, 2026 7:25 pm
autor: yubi wang
Spojrzała na niego przez moment, dosłownie wlepiając swoje brązowe ślepia w jego twarz, jakby ją wryło. Co on powiedział?? Jebanego smoka? Zamrugała kilka razy. No więc słuchajcie, z Yubi sprawa wyglądała tak - nie przywykła przeklinać po angielsku, mkay? Z kolei w języku chińskim? KLĘŁA JAK SZEWC. Może dlatego, że miała świadomość, iż niezbyt wiele osób ją rozumiało, a ojciec zawsze wpajał jej do głowy - YUBI, KOBIECIE PRZEKLINAĆ NIE PRZYSTAJE! No więc, jeżeli zdążyliście już dojść do wniosku, że surowe wychowanie przez jej ojca ciapkę na nią wpłynęło, to YIPPE, dostajecie nagrodę czy coś, whatever. - Um, smoka? Nie, nie, nie, raczej nie, chociaż może kiedyś? Tylko wiesz, ten... nie żebym nie lubiła smoków bo bardzo je lubie i to są takie mistyczne stworzenia wiesz i w mojej kulturze występują bardzo często i ogólnie są cool.... - zaśmiała się dosyć nerwowo. Jak widać troszkę się stresowała z nim rozmawiać. Dlaczego w Paryżu tak się nie zachowywała? Może to było to, że tutaj miała wrażenie, iż wiele ludzi ją znało? EH, masakra. - Nie, nie mylisz się, masz rację! - dodała od razu.

Jezu, why are you being so awkward?

- Niee, dla ciebie? Co? - znowu zamrugała kilka razy bardzo szybko, bo teraz naprawdę nie wiedziała, co się tutaj wyprawiało. - Tak, mam nadzieję, że będzie mi się podobał. Nie jesteś jednym z tych tatuażystów, którzy wbijają igłę za głęboko i tusz się rozlewa, co nie? - spojrzała na niego uważnie. Wang lubiła robić malutki research i poczytała co nieco o robieniu tatuaży oraz o tym, czego unikać, hah. Po chwili jednak jego podejście trochę ją uspokoiło i zerknęła na niego, uśmiechając się delikatnie. - Taaak, mam z nim bardzo dużo wspomnień i chciałabym sobie coś z nim zrobić - odparła, wyciągając telefon. Odblokowała go, weszła w galerię z kilkoma zapisanymi inspiracjami tatuaży i przekazała mu urządzenie. - I co, myślisz, że da się coś z tym zrobić?

tattoo guy

i fell tower

: sob wrz 05, 2026 7:49 pm
autor: Brian Shelby
Brian Shelby dawno nie spotkał kogoś tak bardzo awkward jak ona. To było całkiem urocze, zważywszy na to, że jego klienci zazwyczaj byli... no inni. Pewni siebie, roszczeniowi, towarzyscy, może nieśmiali, ale nie tak rozbrajający jak Wang. Uśmiech sam pojawił się na jego ustach, gdy słyszał jej dukanie i dopiero po chwili zaczął się zastanawiać, czy to nie przez niego. No co mógł poradzić na swój sposób bycia? Broke zawsze starał się być sobą, nawet jeśli czasami jego zachowanie mogłoby wydawać się nieco nie na miejscu. Był bezpośredni, ale mimo wszystko dbał gdzieś tam o ten komfort swojego rozmówcy; szczególnie w pracy. Klient nasz pan, co nie? Tak czy inaczej, Brian wsłuchał się w jej słowotok. Generalnie smok był przypadkowym hasłem, który rzucił w jej stronę, dlatego parsknął dość niekontrolowanie, zdając sobie sprawę z tego, jak właściwie trafił w sedno.
— Może rzeczywiście kiedyś, co? — zaproponował, po raz kolejny powstrzymując śmiech; nie chciał wyjść na złośliwego. — Zobaczysz, czy w ogóle ci się to wszystko spodoba. Cholera, nawet nie muszę się pytać, czy to twój pierwszy raz — rzucił, kręcąc głową z niedowierzaniem. — Tylko błagam, powiedz mi, że to przemyślana decyzja, kochanie. Nie chcę mieć cię później na sumieniu — powiedział, posyłając jej rozbawione spojrzenie. I jednocześnie pełne nadziei, bo Yubi na pierwszy rzut oka, wydawała się rozsądną dziewczyną.

— Jestem dobry w tym, co robię. Nie martw się — uspokoił ją, zerkając na jej inspiracje. Były bardzo dziewczęce i niezbyt złożone. Projekt i tatuowanie zajęłoby może godzinę, a to zawsze dodatkowa kasa. — Chcesz go w kolorze czy czarny? — zapytał, znów sięgając po swój tablet, żeby otworzyć nowy plik. — Zrób sobie coś do picia, jak chcesz — powiedział, kiwając głową w stronę herbat i zimnych napojów, przygotowanych dla klientów. — A ja zrobię parę wersji i sama zdecydujesz, czy ci coś z nich odpowiada — zaproponował, posyłając jej lekki uśmiech. Coś mu się wydawało, że nie będzie to jakieś trudne zadanie. — Masz jeszcze piętnaście minut na ucieczkę — dodał poważnie, choć w głębi duszy tylko się z niej podśmiewywał.

yubi

i fell tower

: sob wrz 05, 2026 10:23 pm
autor: yubi wang
Pomimo tego, że czuła się Kanadyjką z krwi i kości, kultura Chin bardzo ją ciekawiła i była to jedyna rzecz, za którą czuła się wdzięczna swojemu ojcu. - Może, a ty którego smoka byś wybrał? - zapytała, zerkając na niego. - Tianlong, Dilong czy Fucanglong? - spojrzała na niego, święcie przekonana, że będzie wiedział, o co jej chodziło. - To znaczy, jeżeli wiesz coś o nich! Mam korzenie z Chin i trochę znam się na kulturze oraz interesuję się takimi rzeczami. Przepraszam, czasami jestem dziwna - podrapała się po głowie, wbijając wzrok w swoje buty, zanim ponownie na niego spojrzała i posłała mu ciepły uśmiech. - Czy aż tak to widać? - Uśmiechnęła się nieco głupkowato, no bo halo, to było chyba obvio, że nigdy wcześniej nie dała sobie wbić igiełki pod skórę, chyba że podczas pobierania krwi. Tego również nie była zbyt wielką fanką, bo już kilka razy zdarzyło jej się zemdleć, ale do tego publicznie się nie przyznaje… No i swoją drogą dostała już dwa razy czekoladę od miłych pielęgniarek, więc moi drodzy… mdlenie w szpitalach się opłaca!

Zaśmiała się pod nosem i pokiwała głową. - Tak jest, myślałam intensywnie nad tą decyzją przez tydzień, jestem pełnoletnia i w razie czego mogę podpisać gdzieś świstek świadczący o tym, że jeżeli będę tego żałować po dwudziestu minutach, to nie mam prawa wracać do ciebie ze skargami - posłała mu szeroki uśmiech. - Deal? - Jezu, kim ona myślała, że jest, robiąc jakieś deale z tatuażystą? XD

Odetchnęła z ulgą, słysząc, że jest dobry w tym, co robił. To znaczy, musiał być! W końcu wystalkowała każdego tatuażystę tam pracującego i ten salon miał bardzo mało złych opinii, a te, które się pojawiały, były bardziej skierowane do artystów niż ich sztuki. Ups. - Dobrze, w takim razie już nie będę - uśmiechnęła się i odparła. - W kolorze, jakimś pastelowym może? - zerknęła na niego, a po chwili na stację z napojami. - Okej, to ja niedługo wrócę. - Poszła sobie zrobić herbatkę, a po jakichś piętnastu minutach podeszła do niego i rzuciła, - I jak tam? Mam jeszcze poczekać?

tattoo artist

i fell tower

: sob wrz 05, 2026 11:35 pm
autor: Brian Shelby
— Którego... Co? — zapytał, mrugając z zaskoczeniem oczami. Takiego pytania to kompletnie się nie spodziewał i jeśli miał być szczery, to nie miał zielonego pojęcia o czym mówiła. Wolał więc zacisnąć mocno usta niż wypalić coś niepoprawnego kulturowo, bo jeszcze niechcący wpakowałby się w jakieś gówno, o którym mówiłoby pół-Toronto. — Cóż, chyba musiałbym się nieco doszkolić w tej kwestii — parsknął, dochodząc do wniosku, że to była najbezpieczniejsza odpowiedź. Przepraszam, czasami jestem dziwna. Brian zaśmiał się pod nosem, kręcąc z niedowierzaniem głową. Dawno nie spotkał osoby, która tak bardzo przypominałaby wulkan energii i chaosu, ale dostrzegał w tym coś uroczego. — Nie jesteś dziwna. Trochę specjalna, owszem, ale uznałbym to raczej za zaletę, a nie wadę — powiedział, znów powstrzymując się przed śmiechem. Okej, kompletnie nie spodziewał się, że jego najbliższa klientka będzie tak zabawna; ciekawe, czy przy dłuższym poznaniu też taka była, czy to był raczej wynik pierwszego spotkania i stresu, związanego z tatuażem. — Ach, no zgaduję — zażartował, spoglądając na odkryte fragmenty jej skóry, które pozbawione były jakichkolwiek dziarek.

No spełniała wszystkie wymagania, żeby zrobił jej ten tatuaż. Poza tym, dlaczego miałby jej odmówić? Była dorosła, right? Nawet, jeśli przez swoje zachowanie wydawała się znacznie młodsza niż była w rzeczywistości. — Deal — parsknął, nie mogąc uwierzyć, co to za człowiek wpadł nagle do ich studia. Broke dostrzegł nawet pewien uśmiech rozbawienia u swojego wspólnika, który podsłuchiwał ich rozmowę. — Nie musisz nic podpisywać, ale żeby nie było, że nie ostrzegałem. Jak radzisz sobie z bólem? — zagaił, a jeden z klientów jęknął, gdy tatuażysta przycisnął mocniej igłę do skóry. — Nie zwracaj na nich uwagi — rzucił pokrzepiająco.

Przez kolejne piętnaście minut, Shelby pracował nad dwoma projektami; były dość proste, ale urocze. Nawet mu się podobały, mimo że gustował w zupełnie innym stylu. Wyczuwając obecność dziewczyny nad sobą, odwrócił tablet w jej stronę. — Tu masz bardziej szczegółowy, a tutaj... dość zwykły, ale też wygląda schludnie — stwierdził. — Mogę zrobić ci dwie kalki na skórę, żebyś zobaczyła który odpowiada ci bardziej na ciele — zaproponował, podnosząc na nią spojrzenie. Ach, lubił te wszystkie pierwsze razy; to takie ekscytujące.

wang

i fell tower

: ndz wrz 06, 2026 1:54 pm
autor: yubi wang
Zamrugała kilka razy, słysząc jego kompletnie zagubione - Którego… co? No tak. Może jednak nie każdy człowiek na świecie znał się na smokach z chińskiej mitologii. Shocking. - No smoków - sprostowała szybko, unosząc palec, bo skoro już zaczęła, to teraz musiała jakoś wybrnąć i nie brzmieć jak jakiś nerd, który zachwycał się wyimaginowanym fantasy lore. - W chińskiej mitologii. Tianlong to taki niebiański smok, Dilong ziemski, a Fucanglong pilnuje ukrytych skarbów. W sensie… mniej więcej. Jest ich więcej, ale nie będę ci teraz robić całego wykładu, bo jeszcze cię wystraszę. - Uśmiechnęła się niewinnie, choć no dobra, może trochę ją poniosło. - Po prostu zapytałam, którego byś wybrał, bo chciałam sprawdzić twój vibe. To bardzo poważny test osobowości. - Na jego słowa o tym, że musiałby się doszkolić, pokiwała głową z udawaną powagą, a gdy stwierdził, że nie była dziwna, tylko trochę specjalna, Yubi na moment uniosła brwi. No dobra. To było… miłe? Chyba? Specjalna brzmiało zdecydowanie lepiej niż dziwna, chociaż w ustach niektórych ludzi pewnie oznaczałoby dokładnie to samo XD - Specjalna brzmi jak coś, co można wpisać w kartę postaci w grze komputerowej - mruknęła pod nosem, po czym zerknęła na niego z rozbawieniem. - Więc dziękuje, i guess?

Na pytanie o ból otworzyła usta, chcąc odpowiedzieć z pełną pewnością siebie, że radzi sobie świetnie. Halo, była dorosłą kobietą. Mała igiełka na pewno jej nie pokona. Tyle że dokładnie wtedy jeden z klientów jęknął tak, że Yubi zesztywniała. OH MY GOD. TO SIE NIE DZIEJE NAPRAWDĘ. - Czy on… czy on właśnie wydaje dźwięki agonii? - zapytała ciszej, zanim szybko pokręciła głową. - uff, dobrze... będę to zupeeełnie ignorowała. Nic nie słyszalam. - Przełknęła ślinę. - z bólem radzę sobie… teoretycznie. Czasami dramatyzuję wcześniej, żeby potem organizm był zaskoczony, że w sumie nie było tak źle, a uwierz mi to jest bardzo dobra strategia, używam jej od lat. - kogo ty oszukujesz, Wang? Nigdy ona nie działa!

Kiedy po piętnastu minutach wróciła i zobaczyła tablet obrócony w jej stronę, jej oczy od razu zrobiły się większe. - Ojejkuuuuuu - wyrwało jej się cicho i nachyliła się nad projektami. - ten bardziej szczegółowy jest śliczny, ale ten prostszy też wygląda super. Możemy zrobić dwie kalki? Chciałabym zobaczyć jak oba by wyglądały.

tattoo guy

i fell tower

: ndz wrz 06, 2026 5:42 pm
autor: Brian Shelby
— Ach, no tak — mruknął, znów uśmiechając się dość łagodnie. Brian zerknął z nieukrywanym rozbawieniem na jej wyciągnięty palec. Teraz to szczególnie wyglądała jak nerd, zwariowany na punkcie chińskiej mitologii, ale jednocześnie nie mógł jej za to winić. To była niewątpliwie jakaś jej wewnętrzna część tożsamości narodowościowej. — Ten od skarbów brzmi ciekawie. Chyba ma najtrudniejsze zadanie do wykonania — stwierdził, starając się z całych sił, by nie zabrzmiało to złośliwie. Yubi była naprawdę barwną i ciekawą postacią, a rozmowa choć wydawała mu się nieco naiwna i dziecinna, w gruncie rzeczy była całkiem zabawna. Tak jak już wspominałam to wcześniej; Brian cieszył się, że w końcu trafił na tak pozytywnego człowieka. Miła odmiana od typowych klientów, odwiedzających jego studio. — Nie boję się smoków — zażartował. — Możesz mi o nich więcej opowiedzieć, jak będę cię już tatuował. Będzie na to trochę czasu — zaproponował. Brian był tym typem człowieka, który lubił pogadać w czasie pracy, więc nie byłoby w tym nic dziwnego.

Słysząc jej słowa, Shelby przeczesał palcami włosy, bo kwestia bólu była dość... zróżnicowana. Wszystko zależało od miejsca, w którym wykonywało się tatuaż i generalnie od wytrzymałości klienta. Podejrzewał jednak, że od takiego drobnego rysunku nie powinna zemdleć z bólu. — Nie będzie źle, obiecuję — parsknął, chociaż nie był pewien, czy były to słowa, które mogły ją realnie uspokoić. — Zrobimy przerwę, jeśli będziesz potrzebować, chociaż myślę, że świetnie sobie poradzisz — stwierdził. Po krótkiej chwili Brian przeszedł do działania, przygotowując jej wydruki w różnych wielkościach. Przedyskutował z nią miejsce i rozmiar jej potencjalnego tatuażu, po czym przygotował kalki. — Stań tutaj — mruknął, kierując ją przed lustro. Odbił kalkę na jej skórze, a potem zrobił to samo z drugą po przeciwnej stronie. — I jak myślisz? Co ci się bardziej podoba? — zapytał. — Myślę, że to wygląda fajniej — wymruczał, wskazując na ten szczegółowy projekt. Był mimo wszystko mniej banalny niż ten drugi.

yubi