Strona 1 z 1

It just a little puppy

: sob wrz 05, 2026 10:04 pm
autor: Phatsa Shinawatra
Phatsa cieszył sie ze swojego wolnego. Miał kilka dni na odpoczynek i naprawdę mu sie przydały. Nie często brał sobie wolne, bo wiadomo jak to bywa, w straży nie może brakować ekipy, więc kiedy była potrzeba to on zostawał ściągany. No chyba, że doznał jakiegoś uszczerbku na zdrowiu i wylądował w szpitalu albo musiał odpoczywać w domu. Wtedy sytuacja ma sie inaczej, bo on po prostu w takim czasie nie jest zdolny do prawidłowego wypełnienia swoich obowiązków. Nie zdążało to sie zbyt często, ale bywało. Praca strażaka nie jest łatwa, to oni pierwsi są na miejscu wypadków i Shinawatra widział wiele podczas ich zabezpieczanie. Niektóre rzeczy miał długo przed oczami, ale w pewnie sposób musiał sie na to uodpornić, inaczej nie dałby radę w tej robocie. Wylądowałby na zamkniętym oddziale psychiatrycznym zamknięty w pokoju z gumowymi ścianami i owinięty w kaftan bezpieczeństwa. Na szczęście nic takiego sie nie stało i dumnie pracuje w służbach od kilku dobrych lat, tak szybko to zleciało, że przestał liczyć.
Jego dzień zaczął sie jak zawsze – jogging, dość długi, więc jego psiaki zostały w domu, nawet nie wstały kiedy wychodził pobiegać. Przebiegł spory dystans, więc trochę mu to zajęło. Po powrocie zrobił sobie śniadanie i zaparzył kawę. Czyli idealne rozpoczęcie dnia. Czekały go jeszcze zakupy spożywcze, bo jego lodówka i spiżarnia po prostu były puste, a trzeba było coś jeść, prawda? Wiedział, ze te zakupy zajmą mu chwile czasu, jednak najpierw wybrał sie właśnie do sklepu, a potem będzie mógł spokojnie wyjść na bardzo długi spacer ze swoimi pupilami. Dzięki nim jego dni stały się mniej samotne, więc musi o nie dbać jak najlepiej. Są to jego oczka w głowie, sporo przeszły jako maluchy i chce, aby teraz miały dobre i szczęśliwie życie.
Kiedy zakupy zostały rozpakowane i wziął smycze do ręki to dziewczyny stały już przy drzwiach.
Wyszedł.
Spacerował z nimi po parku. Dzieciaki chętnie sie z nimi bawiły, więc nie miał nic przeciwko, aby Coral i Rose biegały za piłką, która rzucały dzieciaki.
Raz poleciała w stronę kobiety. Coral ruszyła, a on szybko podszedł do kobiety.
- Proszę sie nie bać, ona nic pani nie zrobi - uśmiechnął sie do drobnej brunetki, która chyba jego dziewczynka nastraszyła, ale nie dziwił sie.

Aoife Cavanagh