Strona 1 z 1

once i fix myself he's gonna miss me

: wt wrz 08, 2026 7:35 pm
autor: hayden tanner
Zmiana nie mogła być tak trudna.
Hayden obudził się w doskonałym nastroju. Rozpoczął poranek od szklanki ciepłej wody, na śniadanie zjadł tosta z masłem i pomidorem, a przed wyjściem zostawił dla Cesarego świeżo zaparzoną kawę, całusa w czoło i nie budził kochanka, aby ten mógł się wyspać po wczorajszych mękach.
Taki plan ułożył sobie w głowie, tuż przed snem, nim jego powieki nie opadły, a policzek niemal nie zlepił się z twardą piersią Castelvertiego. Wprawdzie — zbudził się zlany potem w środku nocy. Świeżo wymieniona pościel ponownie nasiąknęła jego zapachem, a włosy, które przed położeniem się spać były jeszcze piękne, teraz znowu polepiły się i powykręcały w każdą stronę. Jego organizm desperacko domagał sie kolejnej dawki, ale Tanner pozostałą część nocy palił papierosy na balkonie i zapijał to czarną herbatą. Dopiero nad ranem udało mu się nieco ostudzić temperaturę własnego ciała, wziąć prysznic, zjeść zwietrzałego, niemal twardego jak kamień palucha chlebowego i wziąć prysznic, który doprowadził go chwilowo do porządku. Miał niewiarygodne szczęście, że jego mężczyzna miał twardy sen, albowiem aż do świtu Hayden walczył z chęcią opuszczenia mieszkania i udania się do dilera.
Nie mógł tego zrobić. Zmiana n i e m o g ł a b y ć tak trudna. Pragnął naprawić ich związek, wyprowadzić restaurację z ruiny i być lepszym człowiekiem. Dla Cesare. Dla Ally. Dla ich przyszłości. Musiał to zrobić, choćby miała to być absolutnie ostatnia rzecz, którą zrobi w życiu. Mózg mężczyzny był tak mocno nastawiony na ratunek, że być może nawet w i e r z y ł w nowy świat, który stworzył. Aaliyah dotrzymała obietnicy i wysłała mu kilka numerów telefonu do ośrodków radzących sobie z uzależnieniami. Nie miał jeszcze odwagi tam zadzwonić, ale dotrwał do rana bez kreski. Na umówione zabiegi stawił się o czasie i nawet był miły dla fryzjerki, jak i dla masażystki. Pozwolił sobie zakryć makijażem cienie pod oczami i nadać blasku twarzy, która po szpitalu i ostatnim paskudnym odżywianiu się, nie wyglądała najlepiej. Nadal nie był w stanie nic przełknąć przez ciągły odruch wymiotny, ale na całe szczęście był w stanie pracować.
Pięknie ubrany, pomalowany, uczesany i wyglądający na wypoczętego zakasał rękawy. Nikomu w restauracji nie mówił o tym, co się wydarzyło. Prędzej zagonił wszystkich do roboty, przypominając o zasadzie wszystkie ręce na pokład i osobiście zajmował się menu poczęstunkowym dla przyszłej młodej pary. Czekała na nich wykwintna zupa krem z białych warzyw z grzankami, dwa rodzaje tatara, faszerowana pieczeń, włoskie makarony i desery, które były jego specjalnością. Zmusił barmana do szczególnego wypolerowania kieliszków, aby mogli wykonać także degustację dań.
I przez cały dzień wysłał do kochanka tylko dwie wiadomości, aby ten się nie martwił, bo Hayden był na m i e j s c u.
Nie zastanawiał się, gdzie był Cesare. Mężczyzna nigdy nie bywał w restauracji od rana, tłumacząc to zwykle swoimi sprawami, a w głowie Tannera nadal odbijały się echem słowa o jego miłości i zaangażowaniu, więc w życiu by nie pomyślał, ze zajmuje się czymś innym, niż biznesem.
Z pewnością nie.
A gdy zbliżała się odpowiednia godzina spotkania, pozbył się fartucha, poprawił włosy, zapalił papierosa i wyszedł na główną salę, z przyklejonym do ust uśmiechem czekając na kochanka i gości.
Cześć, skarbie. Przygotowałem osobną salę, żeby mogli ją obejrzeć i jedzenie też jest już gotowe — oznajmił na dzień dobry, układając dłoń na klatce piersiowej kochanka, aby zaraz wspiąć się na palcach i złożyć pocałunek na jego policzku. — Byłeś zajęty?
Niemal doskonale ukrywał to, jak paskudnie się czuł bez narkotyków.

Cesare Castelvetri