I'm not made by design
: czw wrz 10, 2026 6:52 pm
Kamera. Akcja.
Świat filmu, w którym zawsze się coś działo, był mu dobrze znany i to już od najmłodszych lat, jeszcze zanim dowiedział się co to znaczy stosunek płciowy. To był świat ruchomy, zawsze w biegu i jedyną jego stałą była ciągła zmiana, bo nie czekał na nic i na nikogo, a zadaniem Amina było za nim nadążyć. Uwielbiał głośne rozmowy, oślepiające światła i ekscytację, gdy pędził do wielkiego finału i gdy tylko błysk fleszy znikał tuż po premierze najnowszego filmu wszystko zaczynało się od nowa, ale nigdy w taki sam sposób. Kochał swoją pracę i nie zamieniłby jej na żadną inną.
Każdy projekt miał swój unikalny czar i urok, niezależnie czy była to ogromna produkcja za granicą, czy mniejsza lokalna. Czasami nawet wolał być w pobliżu, bo długie wyjazdy sprawiały, że w końcu tęsknota go przybijała. Tym razem pracował przy reklamie dla kanadyjskiej firmy kosmetycznej DECIEM w Toronto, więc w zasadzie nigdzie nie musiał się ruszać, co było mu bardzo na rękę. Kręcił się przy kamerzyście, zerkał na kadr, jednocześnie odpowiadając na pytania modelki, która kręciła się przy nim, ubrana w krótką, cienką sukienkę i narzucony na nią biały szlafrok. Dzień był chłodny, więc okrycie zdejmowała tylko jak już kręcili.
Wszystko szło zgodnie z planem, nie było opóźnień, a ekipa wydawała się zgrana i z tego co zaobserwował Amin — wiedzieli co robili. Podobnie jak on. Wyjął słuchawkę z ucha i rozejrzał się za drugim kamerzystą, który nagle gdzieś zniknął. Przeszedł za przyczepę, przeskoczył nad splotem kabli i rozejrzał się, najdłużej kieruj wzrok w stronę toalet.
— Krótka przerwa — mruknął do drugiego asystenta i westchnął ciężko, po czym ruszył się po kawę. Nie przepadał za czekaniem, lubił ogarnąć wszystko jak najszybciej, a przerwy robić tylko wtedy, kiedy zdjęcia trwały już długo i ludzie zaczynali robić się głodni. Pójście bez słowa do kibla, kiedy jest się potrzebnym nie było na jego liście ważnych powodów dla przymusowej pauzy.
Rozcieńczył podwójne espresso chłodną wodą, żeby wypić je naraz, a kiedy to już zrobił, sięgnął po listę z najważniejszymi punktami dnia i przejrzał ją jeszcze raz, aby na pewno niczego nie zapomnieć. Był bardzo szczegółowy w tym, co robił. Pilnował porządku zarówno przy strojach czy rekwizytach, ale i całej produkcji, zachowując odpowiednią kolejność działań, aby nic się nie pomieszało i nie daj boże zostało przeoczone. Czasami jego przełożeni niecierpliwili się trochę tym, że doglądanie całości zajmowało mu nieco więcej czasu, ale ostatecznie byli bardzo zadowoleni z efektu, bo dzięki temu dbał o to, aby nie dochodziło do opóźnień i wyrabiał się w wyznaczonym czasie.
Kamerzysta w końcu wrócił, a on znowu wpadł w wir kreatywnego trzymania ręki na pulsie. Obserwował kręcone sceny, przyglądał się modelom i jak tylko coś mu się nie podobało, to przerywał i prosił o powtórkę. Niektórzy nauczyli się już, że nie było sensu z nim dyskutować, bo nigdy nie odpuszczał. W pewnym momencie ktoś wszedł w kadr. Ktoś, kogo nie powinno tam być. Amin zamrugał zdziwiony, bo nawet nie wiedział skąd chłopak przyszedł. Czy wyszedł z podziemnego przejścia? Przecież chyba zamknęli je na czas kręcenia?
— Wow, wow. Stop. Przerwa — powiedział, prostując się i wymijając kamerę, aby skierować się do nieproszonego gościa. Nawet jeżeli był statystą, to ewidentnie nie był moment dla niego, a ponadto wchodząc zasłonił modelkę, która właśnie miała powiedzieć kluczowe zdanie. Pewnie nie będzie zadowolona, bo to była już piąta próba.
Ale przecież musiało być i d e a l n i e.
— Maggi? — rzucił, kiedy podszedł bliżej. W pierwszej chwili chciał go po prostu wyprosić, ale w następnej rozpoznał w nim znajomego sprzed lat. Jego wyjazd do Szkocji była dla Amina jak najbardziej zrozumiały i życzył mu wszystkiego co najlepsze i po latach sądził, że Maggio już tam został i ułożył sobie życie, bo nie utrzymywali kontaktu. Nie spodziewał się spotkać go w Toronto i to w dodatku w pracy.
Maggio Winters