Strona 1 z 2

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: pt wrz 11, 2026 9:48 pm
autor: Lacey Tadwell
Nigdy nie przypuszczała, że w podobnej sytuacji mogłaby dojść właśnie do takiego wniosku, a jednak jakaś jej część miała wrażenie, że popełniła b ł ą d.
Nie uważała jednak, że zrobiła to w chwili, w której wpuściła Radwella do swojego życia. Wydawało jej się, że zrobiła to, kiedy wypuszczała go ze swoich rąk.
Nie udało jej się zatem utrzymać dystansu tak, jak początkowo tego chciała. Nie odepchnęła od siebie wszelkich uczuć i nie potrafiła też tak po prostu skupić się na pracy po tym, jak Sonny opuścił jej biuro. Właśnie w tamtym momencie zdała sobie sprawę z tego, że on również znaczył dla niej trochę więcej niż powinien, a jednak mimo to nie potrafiła tego przyznać.
Wciąż sabotowała tę relację, ponieważ bała się tego, co miałaby ona oznaczać.
Nie oderwała się jednak od własnych obowiązków, ponieważ wiedziała, że nie mogła też oderwać od nich jego. Choć ich sytuacja była niejasna, nic nie miało zmienić się w kwestii zasad, które obowiązywały ich w pracy. Nie mogli komukolwiek dać po sobie poznać tego, że coś ich połączyło, ponieważ to stanowiłoby zagrożenie dla jej stanowiska, a ta praca była dla niej naprawdę ważna. Lacey poświęciła wiele, aby znaleźć się w miejscu, w którym obecnie była i nie mogła dopuścić do sytuacji, w której związek romans by jej to odebrał.
Nie chciała jednak również doprowadzić do sytuacji, w której rozstaliby się w złości, a miała to dziwne wrażenie, że właśnie do tego zmierzali. Musiała z nim porozmawiać, ale zdecydowała się nie pisać do niego, ponieważ Sonny już poprzedniego wieczora udowodnił, że kiedy się na nią wściekał, potrafił ją ignorować.
Tym razem Lacey nie zamierzała mu na to pozwolić.
Wstąpiła po pracy do mieszkania, wzięła szybki prysznic, a później też się przebrała. Po drodze wstąpiła do knajpki, z której jedzenie często zamawiali, aby ostatecznie wczesnym wieczorem znaleźć się pod drzwiami jego mieszkania. Otworzył jej jeden z jego współlokatorów, a chociaż przywitał ją chłodniej niż zwykle, postanowił wpuścić ją do środka.
Chwilę później Tadwell pukała już do drzwi pokoju Sonny’ego, a kiedy oznajmił, że mogła wejść do środka, uchyliła je, ale nie przekroczyła progu pomieszczenia. Przystanęła w wejściu i omiotła jego sylwetkę spojrzeniem. — Przyniosłam ci ostrego kurczaka — oznajmiła, opierając głowę o framugę drzwi. Miała świadomość tego, że mógł potraktować ją dokładnie tak, jak ona potraktowała go w pracy, kiedy zasugerowała mu wyjście, ale liczyła na to, że Sonny okaże się od niej lepszy. Nie chciała przecież, żeby ją dzisiaj spławiał, bo miała nadzieję, że pomimo tego, jak sama wcześniej skopała sprawę, ostatecznie uda im się to jakoś poukładać.

Sonny Radwell

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: ndz wrz 13, 2026 9:47 am
autor: Sonny Radwell
Powrót do pracy tego dnia nie był łatwy. Odkąd wyszedł z biura Lacey nic mu nie szło. Był rozkojarzony, rozdrażniony i nerwowy. I część jego współpracowników musiała to zauważyć, choć nikt tego nie komentował. A Sonny jakoś dotrwał do końca zmiany, po której wrócił do domu i nie wiedział, co ze sobą zrobić.
Nerwy w ogóle mu nie mijały. Nie potrafił myśleć o niczym innym niż Tadwell i rozmowa z nią, co tylko denerwowało go jeszcze bardziej. Przyszedł więc moment, w którym zaczął zastanawiać się nad tym, co mogło mu pomóc zapomnieć o niej choć na chwilę. Brał pod uwagę różne opcje, łącznie z pójściem na jakąś imprezę, upiciem się i zapomnieniem, ale… On taki nie był. Nie robił takich rzeczy, dlatego prędko z tego pomysłu zrezygnował. Zamiast tego miał wyjść, pobiegać, może pograć w kosza… Chciał dać sobie jakiś fizyczny wycisk, żeby w ten sposób się zapomnieć.
Zdążył jednak tylko wyszykować się do wyjścia, gdy usłyszał pukanie do drzwi. Myśląc, że to ktoś inny, zaprosił Lacey do środka. I gdy tylko ją zobaczył po obejrzeniu się przez ramię, nie zdołał ukryć zaskoczenia. Nie spodziewał się jej wizyty. Na pewno nie dziś i nie był pewny, czy kiedykolwiek po tym, jak chłodno go znów potraktowała. Prawdę powiedziawszy brał pod uwagę to, że sama się teraz wycofa. Bardzo by mu to do niej pasowało, dlatego udało jej się go teraz zaskoczyć.
Ale to nie znaczy, że miał teraz rzucić się jej na szyję. Sonny odwrócił się, aby stanąć do niej przodem i w milczeniu omiótł ją spojrzeniem.
– Nie jestem głodny – s k ł a m a ł. Ale jeśli oczekiwała, że będzie zachowywał się tak, jakby nic się nie stało, była bardzo naiwna. Zbyt wiele zostało powiedziane w jej biurze, żeby Sonny mógł tak po prostu odpuścić to, bo do niego przyszła. To już nie mogło w ten sposób działać, bo mu to nie wystarczyło. Odkąd przejrzał na oczy i zrozumiał, jak był przez nią traktowany, nie zamierzał dłużej jej na to pozwalać.
Ale jeśli chciała o czymś z nim porozmawiać, mogła wejść i to zrobić. Sonny nigdzie jej nie wyganiał. Po prostu tym razem nie potrafił wykrzesać z siebie entuzjazmu na jej widok, bo był zbyt zraniony i za bardzo na nią zły. Wciąż jednak zależało mu na tyle, żeby chcieć ją wysłuchać, jeśli to coś mogło zmienić i im pomóc.
Dlatego skinął głową, sygnalizując jej, żeby weszła do środka.

Lacey Tadwell

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: śr wrz 16, 2026 7:31 pm
autor: Lacey Tadwell
Dla niej czas po tej rozmowie również nie był łatwy. Nie była w stanie tego przewidzieć, a jednak odbiło się to na niej bardziej, niż kiedykolwiek mogłaby przypuszczać. Znajomość z Sonnym miała być przecież wyłącznie czymś przelotnym - czymś, o czym koniec końców by zapomniała, gdyby tylko zapragnęła, aby jej związek z obecnym partnerem wrócił na właściwe tory.
A jednak w którymś momencie przestała traktować go jak o d s k o c z n i ę.
Czuła się więc niesamowicie źle, kiedy między ich dwójką coś zaczynało się psuć. Złościła się na samą siebie, ponieważ miała świadomość tego, że sama zdołała za mocno się zaangażować, a jednocześnie nie była w stanie zrobić nic, aby się od tej relacji odwieść. Nie chciała z niego rezygnować, nawet jeżeli sprawy stawały się zbyt s k o m p l i k o w a n e, a ona wiedziała, że prościej byłoby, gdyby zdecydowała się wycofać.
Wciąż przecież niczego nie mogła mu obiecać, a jednocześnie miała to nieodparte wrażenie, że Radwell nagle właśnie tego od niej oczekiwał.
Nie wiedziała tylko, jak dokładnie sobie to w y o b r a ż a ł.
Domyśliła się natomiast, że mógł być na nią zły, dlatego wcale nie spodziewała się entuzjastycznego przyjęcia. Wręcz przeciwnie, była w pełni przygotowana na to, co zastała, dzięki czemu Sonny’emu w ogóle nie udało się jej zniechęcić. Przyjęła do wiadomości jego słowa, a nawet wykrzywiła usta w koślawym uśmiechu, kiedy chwilę później przekraczała próg jego pokoju i odkładała torbę z jedzeniem na stolik.
Nie musieli jeść, ponieważ w pełni miało wystarczyć jej to, że najwyraźniej gotów był wciąż z nią rozmawiać.
— Na pewno? Zimne nie będzie smakowało tak samo — zauważyła, nie robiąc sobie nic z chłodnego spojrzenia, które jej teraz posyłał. Owszem, miała świadomość tego, że dystansem, który próbowała dzisiaj między nich wprowadzić, prawdopodobnie dość mocno zaszła mu za skórę, ale jednocześnie nie sądziła, że mogłoby to być coś, co miało całkowicie ich poróżnić.
W końcu czy nie zatrzasnąłby jej drzwi przed nosem, gdyby chciał, żeby z n i k n ę ł a?
— Na nic innego też nie masz ochoty? — zapytała po chwili, pokonując dzielący ich dystans po to, aby jedną dłonią odgarnąć grzywkę opadającą mu na czoło. Tak, w tym momencie testowała granicę, którą Sonny im narzucił, ponieważ chciała sprawdzić, na jak dużo mimo wszystko mogła sobie przy nim pozwolić.

Sonny Radwell

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: czw wrz 17, 2026 2:28 pm
autor: Sonny Radwell
Oczekiwania Sonny’ego rzeczywiście zmieniły się w ostatnim czasie, ale czy to nie było naturalną koleją rzeczy po tym, jak wiele czasu ze sobą spędzali, w jaki sposób i ile dla siebie robili? Ich relacja już dawno przestała przypominać zwykły romans, więc można było spodziewać się tego, że w końcu pojawią się uczucia. Tym bardziej, że Radwell nie miał doświadczenia w takich relacjach i nie był odporny na to, jak mieszały mu w głowie. Dlatego zaczął popełniać błędy, które Lacey najwyraźniej się nie podobały…
Choć kiedy teraz do niego przyszła, najwyraźniej z pokojowymi zamiarami, naiwnie uwierzył w to, że być może chciała z nim porozmawiać i znaleźć jakieś rozwiązanie dla problemu, który się pojawił. Uwierzył, że być może uda im się coś teraz ustalić i jego szczerość, na którą zdecydował się w jej biurze, wcale się na nim nie zemści, ale najwyraźniej po raz kolejny wyszedł z niego naiwny młodzik bez doświadczenia.
A przynajmniej Tadwell udało się sprawić, że znów poczuł się w ten sposób.
Po tym, jak zadała mu to pytanie, Sonny bacznie przyglądał się Lacey. Na krótką chwilę, na tyle, że mogło to jej umknąć, jeśli ona mu się nie przyglądała, w jego spojrzeniu pojawiło się rozczarowanie, ponieważ dotarło do niego, że w ogóle nie traktowała go poważnie. Ani jego, ani tego, co do niej mówił. Najwyraźniej był jej potrzebny tylko do jednego, a uświadomienie sobie tego zabolało go. Mimo to nie powiedział nic. Nie odtrącił też jej dłoni. Po prostu intensywnie wpatrywał się w nią w zamyśleniu, w swojej głowie tocząc ze sobą walkę, ponieważ nie wiedział, co powinien teraz zrobić.
Bojąc się ją stracić, postanowił zrobić to, czego najwyraźniej od niego oczekiwała, nawet jeśli sam nie tego chciał, ale… Jego prośby najwyraźniej nie miały być spełnione.
– Właściwie to… – nie dokończył, tylko pochylił się, aby na koniec móc zachłannie wpić się w usta brunetki, którą objął jedną ręką w talii, przyciągając ją bliżej siebie. Drugą umieścił na jej plecach, zamykając ją w swoich objęciach.
Skoro naprawdę chciała jedynie, żeby był facetem, z którym mogła zabawić się w chwilach nudy, Radwell zdecydował się dostosować.

Lacey Tadwell

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: sob wrz 19, 2026 8:26 am
autor: Lacey Tadwell
Sama nie zdołała się przed tym uodpornić. Nie udało jej się uchronić przed b ł ę d e m, jakim było zaangażowanie się trochę zbyt mocno. To przecież nie tak, że Sonny był jej zupełnie obojętny.
Nie mówiła o tym głośno, ale ona również na jego punkcie o s z a l a ł a.
Nie potrafiła jednak się w tym odnaleźć. Nie mogła pozwolić temu dalej się rozwijać, bo przecież to nie z nim była związana. W jej życiu wciąż obecna była inna osoba, którą dość naiwnie wpuściła ponownie do własnej codzienności, kiedy w relacji z Radwellem pojawiły się schody. W tamtym momencie dość intensywnie myślała również o tym, jaka mogła czekać ich przyszłość, a choć nie umiała z niego zrezygnować, musiała też przyznać, że wspólnie nie mieli mieć ż a d n e j.
Przeszkodą nie była jednak wyłącznie różnica wieku, która pośród całej reszty zdawała się wyjątkowo nieistotna. Na drodze stała im jednak również praca, a także jego siostra, z którą relacji Lacey nie chciała popsuć… A może tylko tak myślała? W końcu gdyby poświęciła temu nieco więcej czasu, mogłaby dojść do wniosku, że na starszej Radwell nie zależało jej aż tak bardzo.
Poza tym zwyczajnie się b a ł a.
Obawiała się wykonać jakiś krok, ale też bała się go stracić, dlatego trzymała się tego, co b e z p i e c z n e. Starała się zachować granice, które początkowo sobie narzucili, ponieważ dzięki temu ona sama czuła się bezpiecznie. Szkoda tylko, że przy okazji najwyraźniej ignorowała jego uczucia, okazując się największą na świecie egoistką. Zależało jej na nim tak, że nie chciała go stracić, ale jednocześnie nie umiała się na niego otworzyć.
A choć jakaś jej część wiedziała, że był na nią wściekły i może nawet wcale nie miał ochoty jej całować, postanowiła udawać, że jej to nie przeszkadza. Zdecydowała się na to, aby trzymać się tego, co sama bardzo dobrze znała, dlatego odpowiedziała na ten pocałunek równie zachłannie. Pozwoliła, by jedna z jej dłoni błądzić zaczęła po jego klatce piersiowej, podczas gry palce drugiej wplotła delikatnie w jego włosy.
Próbowała, ale mimo to nie była w stanie sprawić, aby ten pocałunek smakował tak, jak smakowały wszystkie poprzednie.

Sonny Radwell

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: sob wrz 19, 2026 12:05 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny za to czuł się teraz tak, jakby jego serce popękało na kawałki. Lacey udało się zranić go bardziej niż kiedykolwiek, dając mu dosadnie do zrozumienia, że nie powinien robić sobie nadziei na zbyt wiele i powinien również zapomnieć o swoich uczuciach do niej. Było to dla niego trudne, tym bardziej, że nie zamykała mu furtki do siebie, a on nie potrafił powiedzieć sobie dość, przez co zamiast zakończyć znajomość, która tylko go raniła, on miał wystawić się na jeszcze więcej ciosów prosto we własne serce.
Choć teraz nie było już żadnych wątpliwości, że między nimi nie będzie nic więcej, Sonny zamierzał brnąć w ten romans, ponieważ był już tak uzależniony od Lacey, że chciał ją mieć nawet, jeśli tylko w tak niedużym stopniu, nie mogąc liczyć ani na jej uczucia, ani na to, że będzie w jej życiu jedynym.
Oczywiście wiedział, że nie powinien trwać w tym układzie, ale wycofanie się z niego okazało się dla blondyna zbyt trudne. O wiele łatwiej przyszło mu poddanie się i zrezygnowanie z walki o własną godność. A decyzję tę przypieczętował w momencie, gdy postanowił pocałować Lacey, zapominając o własnych oczekiwaniach względem niej, bo zrozumiał, że one nie miały być spełnione. Tadwell nie chciała traktować go poważnie czy jak równego sobie i jeśli chciał pozostać w jej życiu, musiał zgodzić się na jej warunki. A decydując się teraz na jej bliskość pokazywał, że akceptował bycie tylko jej z a b a w k ą, bo dokładnie tak się w tej chwili czuł.
Ten pocałunek rzeczywiście nie był taki, jak inne. Zabrakło w nim uczuć, które Sonny wkładał w poprzednie. Teraz to jednak bardziej przypominało czynność mechaniczną, bo czuł się bardziej tak, jakby wypełniał swoją powinność, niż był z osobą, w której się zakochał. Oczywiście nadal był zakochany, ale teraz starał się odepchnąć od siebie te uczucia, bo okazały się n i e c h c i a n e.
A choć czuł się z tym wszystkim dziwnie, nie przerwał tego. Kontynuował pocałunek i prowadząc Lacey w stronę swojego łóżka, najpierw rozprawił się z zapięciem jej sukienki w dekolcie, a później opuścił dłonie i złapał za brzegi jej ubrania, aby podwinąć je do góry z zamiarem późniejszego zdjęcia go z brunetki. W tym jednak zdecydował się pomóc jej dopiero po tym, jak lekko pchnął ją na swoje łóżko i zmuszając ją do tego, żeby usiadła na nim.

Lacey Tadwell

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: pn wrz 21, 2026 7:22 pm
autor: Lacey Tadwell
Kłamstwem byłoby stwierdzenie, że nie pojawiła się u niego po to, aby spróbować rozwiązać ich problemy bliskością. Podjęła się tego, ponieważ wydawało jej się, że skoro ich relacja była w y ł ą c z n i e romansem, właśnie to powinna zrobić, aby udowodnić mu, że nie miała ochoty tego kończyć.
Bo tak, pomimo tego, jak niefortunna okazała się ich rozmowa z pracy, to wcale nie musiało oznaczać, że Tadwell pragnęła przekreślić to, co dotychczas mieli. Chciała wyłącznie, aby Radwell zrozumiał, że nie była w stanie dać mu nic więcej ponad to, co obiecała mu początkowo.
Broniła się przed tym nie tylko dlatego, że bała się o swoją posadę, ale również przez to, że obawiała się uczuć, które budziły się do życia, ilekroć miała go obok.
A choć nie czuła się gotowa na to, aby otworzyć się przed nim bardziej, nie umiała też wypuścić go ze swoich rąk i nadać innego kształtu temu, co ich połączyło. Pragnęła, aby ta relacja nadal wyglądała dokładnie tak, jak wcześniej, ponieważ wraz z tym, jak się rozwijała, Lacey czuła się przy nim coraz lepiej. Sonny zapewniał jej komfort, jakiego nie był w stanie dać jej ktokolwiek inny, dlatego tak bardzo go łaknęła. Przy nim rzeczywiście czuła, że komuś na niej zależało, a wcześniej przez długi czas nie miała realnej szansy tego doświadczyć.
Dostrzegała jednak, że coś uległo zmianie. Widziała, że patrzył na nią inaczej, a także dotykał ją w zupełnie inny sposób, niż robił to dotychczas. Dzisiejsze zbliżenie również nie smakowało tak dobrze, jak wszystkie poprzednie, ponieważ czegoś w nim zabrakło. Lacey czuła to, a jednocześnie bała się o to zapytać.
Nawet wtedy, kiedy już nieco później leżała zagrzebana w jego pościeli, przez pewien czas biła się z myślami i bała się zapytać o to, co go gryzło. Nie musiała tego robić, ponieważ częściowo wiedziała, co siedziało mu w głowie, a po jej stronie nic przecież nie miało się zmienić.
Mimo to obróciła się w końcu w jego stronę, obie dłonie układając sobie pod głową. Przez chwilę po prostu przyglądała mu się w milczeniu. — Chcesz, żebym wróciła do siebie? — odezwała się w końcu, wciąż lustrując jego profil spojrzeniem. Nie potrafiła tego wyjaśnić, ale na samą myśl o jego odpowiedzi coś ściskało ją w żołądku. Chyba dlatego, że po raz pierwszy nie była pewna tego, co mogła od niego usłyszeć.

Sonny Radwell

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: wt wrz 22, 2026 4:14 pm
autor: Sonny Radwell
Częściowo cel udało jej się osiągnąć, bo rzeczywiście udowodniła mu, że nie chciała kończyć ich romansu. Ale właśnie, przypomniała też o tym, że ta relacja miała być t y l k o romansem, co Sonny’ego w ogóle nie satysfakcjonowało. On chciał czegoś więcej, bo wierzył, że to miałoby między nimi sens. Może się mylił, ale dostrzegał, że pojawiły się między nimi uczucia, do których on nie bał się przyznać, choć dziś zrozumiał, że to było błędem.
Nie miał pojęcia, czy pomylił się, podejrzewając, że Lacey je odwzajemniała, a może miał rację, ale ona zwyczajnie nie zamierzała im ulegać, ale nic dobrego z ich rozmowy w biurze nie wynikło. Lepiej byłoby, gdyby ona nie miała miejsca, ponieważ Radwell nie musiałby wtedy męczyć się ze świadomością, że Tadwell go nie chciała. Wszystko mogłoby być takie, jak wcześniej.
Teraz jednak powrót do tego wydawał się niemożliwy, ponieważ Sonny nie mógł zapomnieć o tym, jak go odtrąciła i jak został przez nią potraktowany w biurze. Zresztą, tu nie potraktowała go lepiej, bo zamiast z nim porozmawiać, dała mu do zrozumienia, że chciała od niego tylko jednego, a cała reszta jej nie obchodziła.
Blondyn, który mimo wszystko nie chciał jej stracić, postanowił się dostosować i spełnić jej życzenie, choć czuł się z tym gorzej niż się spodziewał. To zbliżenie w ogóle nie przypominało ich poprzednich i nie przyniosło Radwellowi takiej satysfakcji. Prawdę powiedziawszy czuł się po nim d z i w n i e, dlatego teraz leżał na plecach i wpatrywał się w sufit, Lacey nawet nie poświęcając uwagi. Nic nie było takie, jak wcześniej…
Kiedy brunetka odezwała się do niego, Sonny odetchnął głośniej, ale nie przestał wpatrywać się w sufit. – To czego chcę ma jakieś znaczenie? – zapytał, wyrzucając jej to, jak czuł się teraz w tej relacji. Dała mu dziś do zrozumienia, że jego zdanie, pragnienia i potrzeby nie miały znaczenia. I teraz nie musiała udawać, że było inaczej.
Nie liczyła się z nim, a jedyne, co miało dla niej znaczenie, to czego ona sama chciała. Dlatego cały czas robiła, co chciała i w ogóle nie zastanawiała się nad tym, jak czuł się z tym Radwell, który w tej chwili czuł się tak, jakby on sam w ogóle nie miał dla niej znaczenia, a to łamało mu serce.

Lacey Tadwell

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: wt wrz 22, 2026 9:05 pm
autor: Lacey Tadwell
Była przyzwyczajona do tego, że wszystko w jej życiu wydawało się stosunkowo poukładane. Nie musiała martwić się niczym, ponieważ uporządowana była kwestia jej kariery, a związek, choć wiele pozostawiał do życzenia, również był w jej codzienności pewną stałą.
Tym, czego nie znosiła najbardziej, były bowiem z m i a n y.
Z jakiegoś powodu utkwiła jednak w położeniu, w którym wszystko wydawało się być wywrócone do góry nogami. Jej praca była zagrożona, ponieważ wdała się w romans, którego absolutnie nie kontrolowała, a gdyby tego było mało, nabierała coraz większego przekonania o tym, że niczego już nie czuła do mężczyzny, z którym rzekomo była związana.
Ilekroć o nim myślała, coś ściskało ją w żołądku, a ona sama uświadamiała sobie, że wcale nie miała ochoty do niego wracać.
W ten sam sposób nie myślała jednak o Radwellu, na którego jednak bała się otworzyć. Obawiała się tego, co byłoby, gdyby faktycznie pozwoliła mu na więcej. Bała się również, że ich najbliższe otoczenie zepsułoby im to, co było w ich relacji dobre, dlatego dziś zareagowała tak, jak potrafiła najlepiej. Wycofała się, bo tylko w ten sposób mogła sobie zagwarantować, że się nie rozczaruje.
Mimo to rozczarowanie nadeszło, kiedy nieco później znalazła się w jego ramionach. Gdy razem z nim zaszyła się w pościeli, jasnym stało się dla niej to, że nic nie miało być już takie samo, a to niesamowicie ją frustrowało. Mogła więc porozmawiać z nim i spróbować go zrozumieć, albo po prostu się wycofać.
Rozsądek podpowiadał, że najlepsze było to drugie rozwiązanie, jednak w takich chwilach zagłuszało go s e r c e.
Wypuściła głośniej powietrze, a później obróciła się tak, aby móc jedno ramię ulokować na jego piersi. Kiedy nad nim zawisła, zmusiła go do tego, aby na nią spojrzał. — A czego chcesz, Sonny? — zapytała w końcu, wbijając spojrzenie w jego oczy. Wiedziała, że pewnych rzeczy nie mogła mu dać, ale może rzeczywiście była mu winna przynajmniej to, aby potraktować go p o w a ż n i e j. Nie tak, jakby był wyłącznie dzieciakiem, który nie miał prawa do własnego zdania.
Takie zachowanie rzeczywiście nie było w porządku.

Sonny Radwell

thet person who enters your life out of nowhere and suddenly means the world to you

: śr wrz 23, 2026 5:42 pm
autor: Sonny Radwell
Sonny’emu przestały wystarczać niezobowiązujące spotkania z Lacey. Już pewien czas temu bardziej zaangażował się w tę znajomość i poczuł coś do niej. Oczywiście ona nie była mu nic winna, ale on jej również, więc jeśli nie potrafiła dać mu tego, co on chciał, miał pełne prawo postawić jej pewne granice. Mógł mieć własne oczekiwania, a to, czy ona je spełni, zależało w pełni od niej, jednakże musiała liczyć się z tym, że jego reakcja będzie zależna od jej decyzji. Radwell nie był od niej zależny i nie musiał bezwzględnie się do nie dostosowywać, dlatego musiała zacząć liczyć się z jego zdaniem i przestać zachowywać tak, jakby on był tu tylko dla niej, a ona mogła robić co chciała.
Radwell i tak miał niewielkie oczekiwania. Prawdę powiedziawszy były one uczciwe, biorąc pod uwagę to, co sama nie tak dawno mu zasugerowała i do czego on się dostosował, ponieważ chciał ją uszczęśliwić i traktował ją poważnie. A jeśli on umiał zrobić to dla niej, to czemu ona nie potrafiła zdobyć się na to dla niego? Czy naprawdę tak niewiele dla niej znaczył, albo tak niepoważnie go traktowała?
Za sprawą jej dzisiejszego zachowania zwątpił we wszystko, a po ich zbliżeniu sprzed chwili zrozumiał, że ciągnięcie tej relacji w ten sposób nie miało sensu, ponieważ robiąc to mógł tylko sprawić, że poczuje się ze sobą jeszcze gorzej.
Coś musiało się zmienić, jeśli nie chciała go stracić.
I kiedy poruszyła się, a potem w końcu zapytała go o jego pragnienia, przeszło mu przez myśl, że być może w końcu to zrozumiała.
Radwell przez chwilę przyglądał się jej twarzy w milczeniu, zastanawiając się nad tym, czy powinien jeszcze raz spróbować się otworzyć, czy jednak lepiej będzie wykorzystać tę okazję na jak najmniej bolesne wycofanie się. Kiedy wreszcie udało mu się podjąć decyzję, odetchnął głośniej. – Żebyś zaczęła traktować mnie poważnie – powiedział stanowczo, patrząc jej prosto w oczy. Miał dość bycia traktowanym jak chłopiec, który niczego nie rozumiał i który nie miał prawa do stawiania pewnych oczekiwań. – I wiem, że nie zaryzykujesz dla mnie swojej posady i nigdy bym cię o to nie poprosił, ale… Nie chcę być dłużej jedynie facetem, którego masz na boku. Nie musimy niczego ogłaszać światu, ale chciałbym z tobą być, Lacey – dodał, wyrzucając z siebie już wszystko.
Nie sądził, żeby oczekiwał od niej zbyt wiele. Nie próbował też wprowadzać wielkiej rewolucji i oczekiwać, że poświęci dla niego wszystko. Prosił ją tylko o to, żeby albo potraktowała go poważnie i spotykała się tylko z nim, albo pozwoliła mu odejść.

Lacey Tadwell