Strona 1 z 1

Diet Mountain Dew

: sob wrz 12, 2026 12:40 am
autor: Indie Caldwell
⋆ 17 ⋆
take another drag, turn me to ashes, ready for another lie?
says he's gonna teach me just what fast is
── ˗ˏˋ ♫ ˎˊ˗ ──
freckles ⊹࣪˖
24 seaforth ave jbc
tylko lepiej sie kurwa nie spoznij
bo łeb ukrece
💝💝
Wiadomość...
Nie do końca wiedziała, czego powinna spodziewać się po dzisiejszym wieczorze. Co prawda nic nie stało na przeszkodzie, żeby wprost zapytać Shelby'ego o jego intencje czy nawet konkretne plany na dziś, ale... Indie zwyczajnie nie czuła takiej potrzeby. W ogóle. Zaproszenie przyjęła w ciemno, bez zastanowienia — umyślnie nie wnikała w propozycję Leviego, nie próbując dociekać jej szczegółów ani w żaden sposób jej kwestionować. Mogłaby spytać, jasne, że tak, nie miałaby przed tym zresztą najmniejszych skrupułów, ale nie chciała, po prostu. Nie miała na to ochoty, bo... bo ten element zaskoczenia i niepewności był dla Caldwell w tym wszystkim chyba najbardziej czarujący. Relację z Levim ceniła sobie z wielu różnych powodów, ale jednym z najważniejszych musiał być fakt, że — w przeciwieństwie do większości jej dotychczasowych znajomości o podobnym charakterze — nie musiała martwić się w niej o monotonię. Nigdy w niczym nie przeszkadzała jej niewiedza ani kapryśna natura planów takich jak te, wręcz przeciwnie; jako szalenie impulsywna, przygodowa osoba, Indie ponad wszystko ceniła sobie spontaniczność, toteż nie miała najmniejszego problemu z tym, żeby pozwolić się zaskoczyć.
W czas szykowania się jak zawsze skrzętnie wkalkulowana była tak zwana ostatnia fajka — zazwyczaj odpalała ją na balkonie, tuż przed wyjściem z mieszkania, ale dziś zdecydowała się zrobić to już na dole, pod klatką. Nie lubiła palić w pośpiechu (w sumie kto lubił?), dlatego przed swój blok finalnie wyszła nieco wcześniej niż było to konieczne, tak, żeby rzeczonego szluga móc wypalić w pełnym spokoju, bez zbędnej presji i niepokoju o to, że miało zabraknąć jej na to czasu. Leviego nie oczekiwała jeszcze przez dobre dziesięć kolejnych minut, więc nijak nie spodziewała się po wyjściu z klatki od razu zobaczyć go pod swoim blokiem.
O chuj, tak przed czasem? — zdziwiła się, nawet nie próbując kryć swojego zaskoczenia tym widokiem. Pozytywnego, rzecz jasna, co zdradzał chociażby uśmiech, który zagościł na twarzy Indie dokładnie w tym samym momencie, w którym jej spojrzenie natknęło się na sylwetkę Shelby'ego. Swoją aprobatę zaraz zresztą wyraziła bezpośrednio, otwarcie, zaczynając od pokiwania głową z uznaniem. — Podoba mi się, Hot Wheels — rzuciła zadowolona, żeby za chwilę w kilku niespiesznych krokach skrócić dzielący ich dystans i zatrzymać się już bliżej, tuż przed Levim. Spędziła chwilę lustrując go uważnie, z żywym zaciekawieniem w oczach, przechylając lekko głowę i posyłając mu kolejny szelmowski uśmiech kiedy dodała: — ...bardzo nawet.

Diet Mountain Dew

: sob wrz 12, 2026 6:44 pm
autor: levi shelby
it's the expression on your face
it's a thing line, this love and hate

Nie należał do romantyków z prawdziwego zdarzenia. Ani z jakiegokolwiek innego, szczerze mówiąc. Zazwyczaj po prostu robił to, co akurat przyszło mu do głowy. Miał kilka wolnych tygodni pomiędzy treningami motocrossowymi i wracając do Toronto, od razu pomyślał o swojej dziewczynie, Indie. Co swoją drogą brzmiało dość surrealistycznie, bo Shelby nie przywiązywał się do nikogo w taki sposób. Jakiekolwiek związki czy długoterminowe relacje nie były kompatybilne z jego układem nerwowym, a tym bardziej zakochiwanie się, miłość i inne pierdololo. Ale przy Caldwell? Oh my. Czuł te przysłowiowe motylki w brzuchu przy każdym ich spotkaniu. Nie należała do tych dziewczyn, które na każdą randkę musiały zakładać cholernie wysokie obcasy i obcisłe sukienki, niepozostawiające zbyt wiele wyobraźni. U niej? Zawsze wchodziły w gre luźne ciuchy, a pod nimi zajebiście seksowne ciało, obsypane pocałunkami słońca, do którego dostęp miał tylko i wyłącznie Shelby.

Fuck. Na samą myśl o niej robiło mu się gorąco. No nic, wracając do tematu. Levi postąpił wbrew własnym przyzwyczajeniom i zgodził się, a raczej oboje zgodzili się, że będą spotykać się tylko ze sobą. Przez co nieraz słyszał jakieś podśmiechujki od kumpli z teamu. Wohoooo, Shelby ma panienkę, blablabla. Dawał im popieprzyć, bo wiedział, że wtedy szybciej im się znudzi. Chociaż gdyby sama Freckles to usłyszała, nie dość, że dałaby im nieźle popalić, to pewnie przy okazji i jemu dostałoby się za samo stanie obok. m a y b e. Lubił, kiedy się złościła, więc zapewne jeszcze dolałby oliwy do ognia, zanim spróbowałby zamknąć jej buźkę pocałunkiem.
hot wheels 𑣲⋆
tylko lepiej sie kurwa nie spoznij
ja? spóźnić?
za kogo ty mnie masz, bbygirl
już jadę x
Wiadomość...
Wciągnął na siebie luźne ciuchy, spryskał się perfumami, które dla niego wybrała, i pojechał po nią. W końcu nie mógł ryzykować, że urwie mu łeb za spóźnienie, eh? Zaparkował przy jej bloku, odłożył kask na siedzenie motocykla i ruszył w stronę wejścia do klatki, od razu uśmiechając się na jej widok. - Mówiłem, że się nie spóźnię! - Podszedł do niej, spoglądając w dół, i położył dłonie na jej biodrach. - Tak? Jak bardzo? - mruknął, zsuwając je niżej i wsuwając do tylnych kieszeni jej spodni. - Ty też jesteś niczego sobie, freckles - parsknął pod nosem, lekko ściskając jej pośladki, zanim nachylił się i musnął jej usta. - Gotowa na wycieczkę? - zapytał cicho, po czym pocałował ją jeszcze raz. Wyprostował się, wysunął dłonie z jej kieszeni i chwycił ją za rękę, prowadząc w stronę motocykla. - Uprzedzam, że będziesz musiała się trochę powspinać, ale bez problemu mogę cię asekurować od tyłu - dodał, unosząc brew z rozbawieniem. Sięgnął po przygotowany dla niej kask i ostrożnie wsunął go na jej głowę. Jeszcze przez moment patrzył w jej niebieskie tęczówki, uśmiechając się pod nosem, zanim opuścił wzrok, żeby zapiąć pasek pod jej brodą.

freckles ⊹࣪˖