Go big or go home
: sob wrz 12, 2026 6:04 pm
Bawił się muzyką, zarządzając z jednego miejsca w zasadzie całą imprezą. Rządził dźwiękami, bez których nikogo by tu teraz nie było, bez których istnienie jakiegokolwiek klubu po prostu nie miałoby prawa bytu. W końcu wszystko kręciło się wokół muzyki i tańca. Ewentualnie jeszcze alkoholu, który płynął wesoło w jej żyłach i obejmował umysł przyjemną mgłą, ale on był po prostu dodatkiem.
Tańczyła długo, aż stopy wsunięte w wysokie szpilki zaczęły pulsować bólem, ale to jej nie zatrzymywało. Była przyzwyczajona do tego uczucia. Rozgrzana, oddychając szybciej, zmęczona, ale z uśmiechem, przyglądała się chłopakowi za konsolą. Przesuwały się po nim klubowe światła i głównie skąpany był w fiolecie. Lubiła ten kolor i jemu też pasował. Bawiła się świetnie, szczególnie dzięki dobrej muzyce i od dłuższego już czasu była ciekawa kto się tym zajmuje. W końcu zobaczyła go z bliska i zaciekawiona przystanęła i zastygła prawie bez ruchu, przesuwając po nim wzrokiem. Jedynie klatka piersiowa unosiła się lekko i opadała przy oddychaniu.
Zauważyła, że jedna z dziewczyn wchodzi na ladę i spontanicznie postanowiła dołączyć, skoro obok jeszcze było miejsce. Pospieszyła się, zanim ktokolwiek ją wyprzedził i po chwili stanęła pewnie na blacie absolutnie nie przejmując się tym, że ma na sobie krótką spódniczkę. Nie była typem laski, która wstydziłaby się pokazywania swojego ciała, niezależnie od tego, jak mogłoby to zostać odebrane, chociaż w takim klubie, raczej nikt nie brał tego za coś dziwnego.
Tańczyła z nieznajomą i wychodziło im to całkiem nieźle, bo obie miały dobry słuch i potrafiły poruszać ciałem, czując rytm, a przy okazji świetnie się bawiły, więc wychodziło im to bardzo naturalnie. Być może w szpilkach było to większym wyzwaniem, ale ona była już profesjonalistką i chodzenie, tańczenie, a nawet bieganie na wysokim obcasie opanowała do perfekcji.
Okazało się, że nie robiła tego wszystkie po nic, bo ktoś ważniejszy ją dostrzegł i zaprosił na lożę, z której miała dostęp do strefy DJa. Brzydko olała zainteresowanego nią kolesia i dołączyła do osób, bawiących się przy DJu. Bardziej liczyło się teraz dla niej to, kim ona była zainteresowana, a nie kto nią.
— Chcesz coś do picia? — zapytała Filippo z błyskiem w oku, kiedy przestała podskakiwać wraz z całym klubem do szybszego fragmentu i przystanęła żeby nabrać tchu. Wzięła od barmanki dwa szoty i zaproponowała je gestem. Pewnie wypije oba, jak odmówi, ale na pewno na tym nie poprzestanie, bo była mu gotowa przynieść cokolwiek innego sobie wybierze i jeszcze podziękować, że to od niej wziął. Nie dlatego, że się nie ceniła, ale miała po prostu wyśmienity humor i ochotę na właśnie taką interakcję. Czy liczyła na coś więcej? Taniec? Rozmowę? Uśmiech? Być może.
Filippo Carissoni