hi, boss. nice to meet you, boss.
: sob wrz 12, 2026 8:26 pm
Leah znieruchomiała, stając przed biurkiem swojego nowego przełożonego; uważnie nasłuchiwała odgłosów i rozmów, dochodzących z korytarza. Jej oddech zadrżał, gdy bezszelestnie odsunęła jedną z szuflad w biurku; w środku było parę porozwalanych dokumentów, długopisy i zszywacz. Co za syf. Zamknęła ją, od razu sięgając do drugiej — szukała... Cholera wie czego, tak właściwie. Czegokolwiek, co mogłoby okazać się dla niej przydatne. Dokumenty, związane ze zbliżającym się pokazem; dane do faktur, spis modeli, którzy pojawią się na castingu, wynajęte miejsce, lista kontaktów. Pembroke wyłożyła wszystko na biurko, wyciągając swój telefon, by zrobić wszystkiemu zdjęcia. Nie miała teraz zbyt wiele czasu, żeby wszystko dokładnie przeczytać, a naprawdę nie chciała wpaść za grzebanie w rzeczach jej nowego przełożonego.
Wydawało jej się, że powrót syna dyrektora, będzie istną katastrofą, bo młody mężczyzna z pewnością był bardziej rozgarnięty niż pan Reid, który rzadko pojawiał się w budynku, większość spraw, załatwiając przez swoich sekretarzy. Leah była przerażona na samą myśl, że będzie musiała użerać się z Callumem; dużo o nim słyszała od reszty pracowników. Przez sekundę nawet zwątpiła w swój wielki plan sabotażu i chciała się wycofać, ale jej przyjaciółka stwierdziła, że to jest dla niej idealna szansa.
"Nie uwierzę, że zdrowy, normalny chłopak nie poleci na swoją seksowną asystentkę. Use it."
Leah przez dwa dni dochodziła do siebie po tych słowach. Nigdy wcześniej nie myślała o tym, żeby używać swojej urody do... czegokolwiek nietypowego, tak właściwie. Jasne, od małego wmawiano jej, że ma ładnie wyglądać i prezentować się jak drogi produkt na sprzedaż, ale nigdy realnie nie wykorzystała swoich atutów. I mimo wszystko, nadal nie do była do końca pewna, czy było to coś, co chciałaby zrobić. Well, jak na razie wolała użyć sprytu albo przebiegłości i jedynie w ostateczności, zamrugać jak ostatnia idiotka. Masakra, jak nisko musiała upaść dla dobra sprawy?
Dzisiaj miała go poznać. To właśnie dlatego, słysząc donośny szmer za drzwiami, nieco zbyt głośno zatrzasnęła szufladę, łapiąc w biegu przypadkowy segregator ze stylizacjami, które miała przynieść z punktu A do punktu B. Po drodze prawie skręciła kostkę, gdy podbiegła do drzwi i jeszcze prawie nimi dostała prosto w twarz. I wtedy pojawił się on...
— Pan Reid — wyrzuciła na jednym tchu, cofając się łagodnie o krok, jednocześnie przytrzymując się palcami drzwi. Wyprostowała się jak struna, przyciskając do swojej klatki piersiowej segregator.
— Leah Pembroke. Przez kolejny rok będę pana asystentką — powiedziała, wysuwając dłoń w jego kierunku; i przy okazji, zrobię wszystko, żeby rozpieprzyć całą waszą firmę. Uśmiechnęła się subtelnie.
hi boss