Food anyone?
: sob wrz 12, 2026 11:18 pm
Miała intensywne kilka tygodni. Podróż do rodzinnego domu nie była odpoczynkiem i chyba zestresowała ją bardziej niż powinna. Dobrze, że była poza domem przez większość czasu, bo poleciała na sesję zdjęciową. Jednak wymęczyło ją to mentalnie i wróciła do Toronto jeszcze bardziej zmęczona niż była. Jednak jak na Ice przystało nikt nawet się nie zorientował, bo dzień po przylocie już rzuciła się w wir pracy. Jak zawsze zresztą gdy tylko miała do czynienia z własną rodziną. Ignorowała wszystko i wszystkich jeszcze bardziej co wcale nie ocieplało jej wizerunku wrednej i bezdusznej kobiety. Oczywiście nie robiła sobie z tgo nic wielkiego. Najważniejsze, że mogła stać przed obiektywem aparatu czy chodzić na wybiegach. Reszta nie miała znaczenia. Jak się komuś nie podobało jej zachowanie to mogła tej osobie pokazać gdzie jest wyjście. Nie lubiła jak jej nic nie znaczący ludzie działali na nerwy. Jedyna osoba, która działała jej skutecznie na nerwy a jeszcze się z jakiegoś powodu nie pozbyła była Astoria. Bywały momenty, że naprawdę doprowadzała ją do szewskiej pasji, a jednak Praew nie zerwała kontaktu.
Nie pisały ze sobą dobry tydzień. Ice była na tyle zajęta, że nie miała czasu nawet spokojnie się wyspać, więc postanowiła, że wpadnie randomowo z wizytą do młodej, przecież mogła. A jeśli rodzice dziewczyny się o tym dowiedzą to i lepiej. Praew miała niemałą satysfakcję z irytowania ich, bo wiedziała, że Ci ludzie są tak łasi na kasę, że nie będą chcieli się jej pozbyć.
Po drodze do domu Sandridge postanowiła zakupić trochę śmieciowego jedzenia i zamówić tajskie z knajpki, którą uwielbiała i bywała w niej dość często. Normalnie pewnie sama by coś upichciła, bo gotowanie sprawiało jej przyjemność ale była naprawdę zmęczona dzisiejszym dniem jak i tymi ostatnimi tygodniami.
Nie wpadła tak całkowicie bez zapowiedzi. Wolała uprzedzić, że będzie gdyby młoda akurat była zajęta stremowaniem. Raczej nie chciała czekać pred drzwiami, aż ta ją usłyszy. Poza tym Ice nie czekała na nikogo. Wbiła do domu jak do siebie. Przywitała się z psem uważając by zwierzak nie wetknął nosa w ostre jedzenie, które przyniosła ze sobą.
-Młoda. Żarcie - rzuciła wbijając bez pukania do pokoju Astorii. Trochę to nie było miłe, ale od kiedy Ice była miła. Miała swoje momenty, ale te widzieli tylko wybrani. Ostatecznie wróciła do salonu gdzie rozwaliła się na podłodze z psem, bo chociaż nie miała własnego pupila to kochała zwierzęta bardziej niż ludzi, więc psiak musiał dostać pieszczoty, bo bez tego ani rusz. Sama bała się wziąć jakiekolwiek zwierzę jeśli tak rzadko bywała w domu. Na szczęście mogła się nacieszyć towarzystwem Draco kiedy tylko tego potrzebowała.
astoria sandridge