Homecoming
: wt wrz 15, 2026 2:50 pm
Fiora Everhart nie potrafiła kłamać.
Rzekomych powodów, dla których postanowiła rzucić studia i wrócić do Toronto było mniej więcej tyle, ile osób, które zdążyła o tym poinformować a po trzeciej naprędce wymyślonej wymówce zaczęła się gubić, co komu powiedziała. Może powinna zacząć gdzieś to zapisywać? A już w ogóle najlepiej byłoby ustalić jedną, spójną wersję i trzymać się jej przy okazji każdego niewygodnego pytania - albo przynajmniej próbować, bo w stresowych momentach absolutnie nie miała w zwyczaju zastanawiać się nad tym, co i komu mówi, za co już niejednokrotnie przyszło jej później żałować.
Od wczoraj bezskutecznie próbowała przypomnieć sobie, co nagadała Oleandrowi, kiedy kilka dni temu dzwoniła do niego, ściśnięta wraz ze swoim bagażem na niewygodnym siedzeniu autobusu, kursującego pomiędzy Hamilton a Toronto. Przez całą drogę miała nieprzyjemne wrażenie, że ktoś ją obserwuje, czuła się jak w pułapce a ogarniający ją niepokój sukcesywnie nasilał się do tego stopnia, że w krytycznym momencie miała ochotę wyskoczyć przez okno, dlatego niespecjalnie zastanawiała się nad tym, co mówi bratu - a już tym bardziej nie zaprzątała sobie głowy faktem, że bardzo szybko przyjdzie jej skonfrontować się ze swoimi kłamstwami. W tamtej chwili to nie miało najmniejszego znaczenia, ale teraz, kiedy siedziała w swoim nowym
A przecież nie mogła przyznać się nawet jemu. Oleander zawsze miał o niej dobre zdanie i wolała, żeby tak pozostało... poza tym, zaledwie kilka miesięcy temu przysięgała Raven na wszystkie świętości, że nikt nigdy się nie dowie. Nie miały ze sobą kontaktu, odkąd Raven została aresztowana a Fiora z dnia na dzień coraz bardziej uzmysławiała sobie, jak tragiczny wpływ miał na nią ten związek, ale mimo wszystko wciąż nie potrafiła całkowicie uwolnić się od poczucia lojalności wobec byłej partnerki. Zbyt wiele razem przeszły.
Nie mogła znaleźć sobie miejsca od momentu, kiedy wstała z łóżka. Próbowała usiąść do pisania, by choć na chwilę zająć sobie myśli, ale poddała się po wystukaniu na klawiaturze kilku nieskładnych zdań. Nie potrafiła się skupić, jej myśli błądziły gdzieś pomiędzy widmem kolejnych kłamstw, które będzie musiała wcisnąć bratu a przytłaczającym poczuciem niepokoju, towarzyszącym jej bez żadnego konkretnego powodu, odkąd tylko się obudziła. Co rusz nerwowo zerkała to na drzwi wejściowe, to na zegarek, odliczając ciągnące się w nieskończoność minuty, pozostałe do zaplanowanego spotkania, ale miała wrażenie, że czas stoi w miejscu.
oleander everhart