I don't want to be here
: śr wrz 16, 2026 5:57 pm
Dean Vanberg aktualnie był jego największym koszmarem. Odkąd tylko się poznali, każda ich rozmowa praktycznie dotyczyła seksu, do którego George nie dawał się namówić. Uważał tancerza za kogoś, kto lubił przygodny seks, i zupełnie nie pasował mu on do osoby, która mogłaby chcieć zobowiązań i związku. A Whitcroft, pomimo braku doświadczenia w tych sprawach, nie chciał, by jego relacja wyglądała właśnie w ten sposób. Chciał spróbować związku, zakochać się i spędzać miłe chwile z drugą osobą. Randka powinna być dla niego przyjemnością, a nie przymusem.
Bo właśnie tak czuł się teraz, kiedy z wielką niechęcią szykował się na wyjście do restauracji wybranej przez Deana. W wiadomości dostał tylko adres i godzinę, na którą miał się stawić, ponieważ nie zgodził się, by tancerz po niego przyjechał. Jeszcze jego rodzice zobaczyliby ich razem i dopiero byłoby! Może gdzieś tam kiedyś napomknął, że umówił się raz z chłopakiem, ale temat jego orientacji nigdy nie był poruszany przy rodzinnym stole. Może rodzice sami się domyślili i nie naciskali, dopóki sam oficjalnie się nie przyzna. Chociaż on sam jeszcze nie wiedział, czy na pewno mężczyźni należeli do grona jego zainteresowań. Nawet jeśli uważał ich za atrakcyjnych, nigdy z żadnym nie umówił się więcej niż raz, a tym bardziej podczas tych spotkań do niczego nie doszło. Może to wyjście z tancerzem uświadomi mu, że powinien dać sobie z mężczyznami spokój? Albo tylko z tym konkretnym? Bo chociaż Dean wyglądał dziewięć na dziesięć, a bez koszulki pewnie dostałby od niego maksymalną liczbę punktów, tak jego charakter całkowicie przekreślał go w oczach chłopaka.
Nieszczęśliwy jak dziecko ograbione ze świątecznych prezentów wszedł do restauracji, poprawiając związane włosy. Nie po to tak się starał, żeby fryzura rozpadła mu się po paru minutach! Ale nie mówcie tego głośno Deanowi, bo jeszcze się nakręci, że robił to specjalnie dla niego. Rozejrzał się powoli dookoła, aż dostrzegł znajomą twarz gdzieś w rogu sali. A już miał nadzieję, że Dean tylko go wkręcał i żadnej randki nie będzie. Westchnął cicho, podchodząc bliżej.
- Nie wierzę, że się na to zgodziłem - mruknął, stojąc jak słup soli, bo nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Czy usiąść, jak gdyby nigdy nic, czy jakoś przywitać się z tancerzem? Nie było to po jego myśli, ale może na tym spotkaniu załatwi sobie wolność i już więcej się nie zobaczą?
Dean Vanberg
Bo właśnie tak czuł się teraz, kiedy z wielką niechęcią szykował się na wyjście do restauracji wybranej przez Deana. W wiadomości dostał tylko adres i godzinę, na którą miał się stawić, ponieważ nie zgodził się, by tancerz po niego przyjechał. Jeszcze jego rodzice zobaczyliby ich razem i dopiero byłoby! Może gdzieś tam kiedyś napomknął, że umówił się raz z chłopakiem, ale temat jego orientacji nigdy nie był poruszany przy rodzinnym stole. Może rodzice sami się domyślili i nie naciskali, dopóki sam oficjalnie się nie przyzna. Chociaż on sam jeszcze nie wiedział, czy na pewno mężczyźni należeli do grona jego zainteresowań. Nawet jeśli uważał ich za atrakcyjnych, nigdy z żadnym nie umówił się więcej niż raz, a tym bardziej podczas tych spotkań do niczego nie doszło. Może to wyjście z tancerzem uświadomi mu, że powinien dać sobie z mężczyznami spokój? Albo tylko z tym konkretnym? Bo chociaż Dean wyglądał dziewięć na dziesięć, a bez koszulki pewnie dostałby od niego maksymalną liczbę punktów, tak jego charakter całkowicie przekreślał go w oczach chłopaka.
Nieszczęśliwy jak dziecko ograbione ze świątecznych prezentów wszedł do restauracji, poprawiając związane włosy. Nie po to tak się starał, żeby fryzura rozpadła mu się po paru minutach! Ale nie mówcie tego głośno Deanowi, bo jeszcze się nakręci, że robił to specjalnie dla niego. Rozejrzał się powoli dookoła, aż dostrzegł znajomą twarz gdzieś w rogu sali. A już miał nadzieję, że Dean tylko go wkręcał i żadnej randki nie będzie. Westchnął cicho, podchodząc bliżej.
- Nie wierzę, że się na to zgodziłem - mruknął, stojąc jak słup soli, bo nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Czy usiąść, jak gdyby nigdy nic, czy jakoś przywitać się z tancerzem? Nie było to po jego myśli, ale może na tym spotkaniu załatwi sobie wolność i już więcej się nie zobaczą?
Dean Vanberg