Strona 1 z 1

I can't help that you set my soul on fire

: czw wrz 17, 2026 3:04 am
autor: Felix Carlson
Tinder nadal pozostawał dla niego zagadką nie tylko dlatego, że w ogóle go posiadał, ale po prostu nie korzystał z niego tak często, jak zapewne większość użytkowników. Owszem, raz udało mu się z kimś przez niego umówić, ale od tamtej pory niemal zapomniał, że istniał. Ot, kolejna z niewielkich ikonek znajdujących się na ekranie głównym telefonu. Co więc podkusiło go do tego, żeby właśnie dzisiaj ponownie go przejrzeć? Nie odczuwał potrzeby spotkania z obcymi osobami czując, jak od kilku dni jego serce ponownie biło tylko dla jednej osoby. Tej samej, dla której był po prostu nowym kolegą, z którym od czasu do czasu można było się spotkać na kawie lub prostej rozmowie. Tej samej, która dla Carlsona była najważniejsza.

Ktoś przesunął cię w prawo!

Na jego twarzy pojawił się szok, kiedy aplikacja wyświetla zdjęcia Briana. Nie jego spodziewał się tam zobaczyć, ale pod wpływem impulsu zrobił dokładnie to samo, co Shelby, nie mogąc się powstrzymać.

IT’S A MATCH!
Wygląda na to, że oboje przesunęliście w prawo!

Czy miał jakąkolwiek nadzieję, że poza zwykłym komunikatem w telefonie dojdzie do jakiegokolwiek spotkania? Skłamałby sam przed sobą, gdyby powiedział, że nie. Pragnął każdego spotkania, każdej rozmowy, tchórzliwie w tym wszystkim obawiając się samemu zagadać. Zupełnie, jakby z jakiegoś wyimaginowanego powodu było to niestosowne. A jednak w chwili, w której zobaczył wiadomość od dawnego przyjaciela, uśmiechnął się, pozwalając by serce szybciej mu zabiło.

Randka z Brianem.

Te słowa odbijały się od jego umysłu, niczym powtarzający się dźwięk z winylowej zaciętej płyty lub jak sekwencja programu, która została zainfekowana przez wirusa. Nie potrafił wyrzucić ich z głowy, chociaż usilnie starał się wmawiać sobie, że to przecież normalne spotkanie - jedno z wielu, jakie zaliczyli w przeszłości. Z tym, że przeszłość dla nich już nie istniała - dla Briana była pustką, a dla Felixa bolesnym wspomnieniem. A jednak ciepło, które pojawiło się w okolicach jego serduszka na samą myśl, że tak mógł nazwać ich kawową wycieczkę było podobne do tego, jakie towarzyszyło mu za każdym razem, kiedy widział się z Shelby. Napawało irracjonalną nadzieję, że może pomimo wszystkiego pałał do niego sympatią większą, niż tą, którą czuło się do nowo poznanej osoby, z którą dobrze się rozmawiało.
W dzień spotkania był niespokojny jeszcze bardziej, niż zazwyczaj, uzewnętrzniając wszystkie swoje aspołeczne obawy. A jeśli ta kawa wcale nie przypadnie mu do gustu? Jeśli powie coś, co go odstraszy? Jeśli zachowa się jak błazen? Ach, czemu kontakty międzyludzkie były takie skomplikowane? Jeszcze kilka lat wcześniej żaden z tych scenariuszy nie pojawiłby się w jego głowie, ale teraz zwyczajnie nie był pewien Briana. A chciał być, chciał cholernie.
Nigdy nie podejrzewał, że będzie przykładał aż taką wagę do ubrania, które ma na sobie. Miało byc wygodnie, tak do tej pory uważał, ale randka wymagała wysiłku. Gdzie ta Nora kiedy była potrzebna? Potrafiła go ubrać jak nikt inny.
W drodze do kawiarni wstąpił jeszcze do kwiaciarni. Nie miał zamiaru szaleć - Brian z przeszłości również nie był fanem ckliwości, ale nigdy nie wyrzucił ani jednej rzeczy, która Felix mu dał. A przynajmniej nie przy nim, chociaż ilekroć go odwiedzał, dostrzegał przedmioty, które były jego prezentami. Co, jeśli nawet to uległo całkowitej zmianie? Za dużo pytań, za dużo niepewności, które przeszkadzały mu byc po prostu sobą.
Stresował się, czekając na Shelby’ego, przestępując z nogi na nogę, trzymając w dłoni pojedynczy kwiatek - lilia. Mógł kupić różę, ale czy to nie byłoby przesadą? Lilia wydawała mu się bardziej subtelna i nie miała kolców, którymi tatuator mógłby się uszkodzić.
-Um… z racji tego, że to ma być randka, nawet jeśli kawowa, to… proszę - wyciągnął w jego stronę podarek, kiedy tylko Brian pojawił się przed lokalem, starając się za wszelka cenę zignorowac lekki rumieniec, który na stówę pojawił się na jego policzkach. - Mam nadzieję, że kawa ci posmakuje, bo jeśli nie, zacznę się martwić, że coś nie tak z twoimi kubkami smakowymi - uśmiechnął się do niego, wprowadzając ich do środka.

Brian