Strona 1 z 1

Kibelkowy Sojusz

: czw wrz 17, 2026 5:31 pm
autor: Wendy Gardner
#
23
Last Friday night
Yeah, we danced on tabletops
And we took too many shots

s t y l e

trigger warning
przekleństwa, seks
Czuła już jak alkohol przyjemnie szumi jej w głowie, kiedy z butelką wina w ręku spacerowała sobie korytarzem jakiejś olbrzymiej posiadłości w The Kingsway. Luksus, yup. Wszystko w tym domu wyglądało na cholernie drogie, nawet tapety miały w sobie coś takiego… kiedy przesuwała po nich swoją dłonią czuła wypukłości, pozłacane zdobienia, które nie były tylko marnym nadrukiem. Przykro się patrzyło na to, że ktoś właśnie na nie rzygał, bo nie zdążył do toalety. Nic dziwnego, w tej chacie można było się pogubić, sama od dobrych dziesięciu minut jej szukała. Przekroczyła człowieka, który zbezcześcił właśnie ścianę i zerknęła na uchylone drzwi do jakiegoś pokoju. Stojąc w progu przechyliła butelkę upijając trzy łyki i westchnęła, jakby to co widziała było takie przewidywalne. Ogromne łóżko z baldachimem, ktoś serio w takich jeszcze sypia? W sumie ona by spała, a może nawet niekoniecznie spała, ale chociaż spędziła w takim noc. Miała świetną kieckę, która z tymi zasłonami i przy odpowiednim świetle nadałaby się do odgrywania scenek o królewskim pożyciu. Teraz jednak nie miała ani kiecki, ani króla, jedynie fantazje, wino i ochotę na rozglądanie się po okolicy. Tak naprawdę to chciało się jej sikać i szukała toalety, ale była też ciekawska dlatego przetoczyła się przez łóżko, sprawdzając czy jest wystarczająco miękkie, a potem zerknęła do szafki nocnej i wcale nie zdziwił jej widok zabawek, każda porządna nocna szafka je skrywa o ile nie posiada się dzieci. Wtedy trzeba bardziej uważać! Zaraz potem doskoczyła do komody iii — B i n g o! — szepnęła zadowolona widząc zioło i cały asortyment do skręcania. Problem w tym, że nagle usłyszała głosy i po ich rozmowach dobrze wiedziała, gdzie planują skręcić.
Poleje twoje gładkie ciało syropem klonowym, a potem będę zlizywać centymetr po centymetrze, aż cukier mi wyjebie w kosmos. Potem ciebie wyjebie.
Kurwa — szepnęła Wendy nie mając zbyt wiele czasu na ucieczkę, ale wystarczająco by porwać zielski asortyment i doskoczyć do drzwi łazienki znajdującej się w pokoju. Czemu po prostu z niego nie wyszła? A kto to wie?! Pijana już była.
Och tak! Rżnij mnie jak bezbronną sosnę w lasach Ontario, ty mój wielki, niegrzeczny drwalu! — typiara pisnęła wpadając do pokoju i rzucając się na łóżko akurat w chwili, gdy Wendy chowała się w łazience. Problem w tym, że tutaj też nie była sama.
O sorry — nie spodziewała się, że kibelek zajęła już jakaś blondyna. — Tam teraz rżną sosny, nie radzę wychodzić — ostrzegła odwracając się bokiem, że niby nie podgląda jak coś i może kontynuować sikanie. Byle szybko, bo sama zaraz popuści.

Obrazek