Jerome "Rome" Blackwood
: czw wrz 17, 2026 11:23 pm
Jerome "Rome" Blackwood

data i miejsce urodzenia
04/08/2000 | Toronto, Kanadazaimki
on/jegozawód
psychologmiejsce pracy
chwilowo bezrobotnyorientacja
panseksualnydzielnica mieszkalna
parkdalepobyt w toronto
od dziśumiejętności
Posiada prawo jazdy, zna biegle język angielski oraz w zaawansowanym stopniu francuski, potrafi też w stopniu komunikatywnym posługiwać się językiem koreańskim. Zazwyczaj trafnie odczytuje ludzi (co nie przeszkadza mu pakować się w kłopoty). Jest znakomitym słuchaczem. I bardzo ładnie śpiewa, ale robi to niechętnie - głównie pod prysznicem lub podczas wieczorów karaoke z przyjaciółmi. słabości
Jerome brak asertywności - stara się z tym walczyć, ale nadal przedkłada dobro i komfort innych nad swoje, nawet nieznajomych. W życiu prywatnym jest dosyć zakręcony, co czasem sprawia mu kłopoty. Ma również skłonność do ryzyka i wpadania w tarapaty, nawet gdy robi wszystko by tego uniknąć, przez co niejednokrotnie znajdował się w sytuacji zagrożenia życia. Uczy się na własnych błędach, niestety zbyt wolno. Bardzo boi się lotów i mimo iż uwielbia podróżować, każdy lot wiąże się u niego z ogromnym stresem. Nie jest mistrzem matematyki, choć bardzo się stara. Kompletnie nie potrafi gotować. you're on your own, kid
Jerome Blackwood od najmłodszych lat wiedział, że w dużej rodzinie łatwo stać się jednym z wielu. W domu nigdy nie brakowało głosów, rozmów, śmiechu, kłótni i czyichś problemów, które zawsze wydawały się ważniejsze od własnych. Był najmłodszym z rodzeństwa, a do tego miał siostrę bliźniaczkę. Dorastanie obok niej sprawiało, że niemal od zawsze stanowili pewien pakiet — dwa imiona wypowiadane jedno po drugim, dwa życia, które inni lubili ze sobą porównywać. Kto był bardziej zdolny? Kto bardziej odważny? Kto radził sobie lepiej? Jerome z czasem nauczył się po prostu usuwać w cień.
Jego historia zaczęła się jednak od nieobecności. Ojciec zginął w pożarze kilka miesięcy przed narodzinami bliźniąt. Jerome nigdy nie miał okazji go poznać. Nie pamiętał jego głosu, zapachu ani sposobu, w jaki się śmiał. Znał go jedynie z cudzych opowieści, urywków wspomnień i rodzinnych anegdot. Był kimś, kogo brakowało, choć Jerome nigdy do końca nie potrafił nazwać, czego właściwie mu brakowało. Może właśnie dlatego od zawsze miał w sobie potrzebę bycia potrzebnym.
Od zawsze chciał pomagać ludziom. Nie wiedział jeszcze dokładnie, w jaki sposób, ale wiedział, że właśnie temu chciał poświęcić swoje życie. Dlatego kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu do Londynu, długo się nie zastanawiał. Psychologia wydawała mu się naturalnym wyborem — połączeniem zainteresowania ludźmi z czymś, co mogło mieć dla innych prawdziwe znaczenie. Był w tym jednak jeszcze jeden, mniej oczywisty powód. Chciał uciec. Nie tyle od rodziny, co od roli, którą przez całe życie w niej odgrywał. Chciał sprawdzić, kim jest, kiedy nikt nie patrzy na niego przez pryzmat rodzeństwa. Kim jest Jerome, a nie „jeden z bliźniaków”. Chciał zbudować coś własnego, nawet jeśli początkowo sam nie wiedział, co to właściwie miało być. Londyn miał dać mu odpowiedź. Zamiast tego dał mu kilka kolejnych pytań.
so long, london
Żeby się utrzymać, podczas studiów łapał się różnych prac. Nie wybrzydzał — ważne było, żeby mieć z czego opłacić mieszkanie, jedzenie i wszystko, czego wymagało życie z dala od domu. Studiował, pracował i próbował znaleźć swoje miejsce w ogromnym mieście, które początkowo wydawało się jednocześnie fascynujące i przytłaczające.
W czasie pandemii razem z przyjacielem założył konto na TikToku. Miało być zabawą i sposobem na zabicie czasu. Nikt z nich nie spodziewał się, że zwykłe nagrywanie filmików przerodzi się w coś większego. Ich konto zaczęło zdobywać popularność, a liczba obserwatorów rosła szybciej, niż byli w stanie się do tego przyzwyczaić. Przez chwilę Jerome miał wrażenie, że naprawdę mu się układa. A potem wszystko rozsypało się w jeden wieczór.
Dowiedział się, że jego przyjaciel miał romans z jego ówczesną dziewczyną. Trudno powiedzieć, co bolało bardziej — zdrada dziewczyny czy świadomość, że dopuścił do siebie człowieka, któremu ufał, a ten wykorzystał to zaufanie. Jerome nie potrafił tego wybaczyć. Nie było wielkiej awantury, dramatycznych scen ani efektownego pożegnania. Po prostu zakończył tę znajomość. Niektóre osoby znikają z życia nagle. Inne po prostu przestają być jego częścią.
Po ukończeniu studiów Jerome rozpoczął staż w jednej z londyńskich korporacji. Z czasem udało mu się wypracować tam własne miejsce. Miał pracę, doświadczenie, względną stabilność. Po latach poszukiwania własnej drogi zaczynał wierzyć, że może wreszcie znalazł coś, co będzie potrafił nazwać swoim życiem. Minęły trzy lata. Wtedy poznał mężczyznę, który miał całkowicie zmienić jego codzienność.
were you sent by someone who wanted me dead?
Początkowo nic nie wskazywało na to, że wydarzy się coś złego. Jerome widział w nim zainteresowanie, zaangażowanie i uczucie. Nie dostrzegał obsesji, która z czasem zaczęła przybierać coraz bardziej niebezpieczną formę. Granice były przesuwane powoli.
Najpierw pojawiały się niewinne uwagi o znajomych. Później pytania o rodzinę, pretensje o spotkania, komentarze dotyczące tego, z kim powinien, a z kim nie powinien utrzymywać kontaktu. Z czasem coraz więcej osób znikało z jego życia. Jerome nawet nie zauważył, kiedy przestał mieć wokół siebie ludzi, do których mógłby się zwrócić. Jego partner krok po kroku odcinał go od wszystkiego, co mogło dać mu perspektywę z zewnątrz. A kiedy Jerome zaczął tracić pewność siebie, było już za późno.
To, co kiedyś uważał za troskę, zaczęło przypominać kontrolę. To, co brał za miłość, coraz częściej było strachem przed kolejną reakcją. Podważano jego decyzje, kompetencje, wygląd, zachowanie. Z czasem Jerome zaczął wierzyć, że rzeczywiście niewiele potrafi i że bez tej jednej osoby nie poradzi sobie w życiu. W końcu stracił pracę, a nawet wtedy nie potrafił odejść. Najgorsze miało dopiero nadejść.
Zazdrość jego partnera doprowadziła do śmierci niewinnej osoby. To był moment, w którym nie dało się już niczego tłumaczyć miłością, troską czy impulsem. Człowiek, z którym Jerome związał swoje życie, przekroczył granicę, zza której nie było już powrotu. Został zatrzymany, później skazany. A Jerome został sam. Dopiero wtedy, kiedy wszystko ucichło, dotarło do niego, jak bardzo przez ostatnie lata pozwolił komuś przejąć kontrolę nad swoim życiem. Nie wiedział nawet, kiedy przestał być sobą. Nie potrafił wskazać jednej chwili, w której wszystko się zaczęło. Były tylko setki małych decyzji, ustępstw i momentów, w których mówił sobie, że przecież nie warto robić problemu.
Londyn przestał być domem, stał się miejscem, od którego chciał uciec.
I can do it with a broken heart
Jerome nie miał ochoty niczego porządkować ani tłumaczyć. Nie chciał rozmów, pytań ani współczujących spojrzeń. Nie chciał też wracać do ludzi, których przez lata od siebie odsunął, i udawać, że wie, co powiedzieć.
Pewnego dnia po prostu spakował najpotrzebniejsze rzeczy, reszty się pozbył. Niektóre rzeczy sprzedał, inne oddał. Część zostawił za sobą bez większego żalu. Jakby razem z nimi próbował zostawić całe życie, którego nie potrafił już nazywać swoim. Nie powiedział nikomu, że wraca. Po prostu kupił bilet do Toronto. Po latach nieobecności znów znalazł się w mieście, które kiedyś opuścił, przekonany, że dopiero za oceanem uda mu się odnaleźć siebie. Teraz wracał z zupełnie innego powodu.
Nie wiedział, co na niego czeka. Nie wiedział, czy rodzina w ogóle będzie chciała go przyjąć z powrotem. Nie wiedział nawet, czy potrafiłby jeszcze odnaleźć się w miejscu, które kiedyś było jego domem. Wiedział tylko, że po raz pierwszy od dawna decyzja należała wyłącznie do niego.
✩ Uwielbia ostre jedzenie. Za to nie przepada za słodyczami, zdecydowanie woli słone przekąski. Nigdy nie sięgnie też po nic, w czym jest awokado.
✩ Kiedy był mały, mama zapisała go na skrzypce, ale nic z tego nie wyszło. Samodzielnie nauczył się grać na gitarze ze słuchu w szkole średniej.
✩ Po przeprowadzce do Europy zakochał się w piłce nożnej. Od sześciu lat jest lat wiernym kibicem hiszpańskiego zespołu piłkarskiego Realu Madryt.
✩ Ma beznadziejny wzrok, a bez okularów lub soczewek kontaktowych niewiele widzi.
✩ Ma na ciele sporo blizn po różnych "przygodach".
✩ Mimo silnego uczulenia, uwielbia koty i psy.
✩ Ma kilka tatuaży, lubi także piercing.
✩ Jego siostra bliźniaczka jest od niego starsza o minutę i 27 sekund, co czyni go najmłodszym z licznego grona rodzeństwa.
✩ Nie znosi swojego imienia. Przyjaciele i rodzina nazywają go Rome lub Jem, co również go irytuje.
✩ Jerome jest chaotyczny i spontaniczny. I choć jego krzesło z tygodniowym praniem znają już wszyscy, w jego mieszkaniu - w przeciwieństwie do pozostałych aspektów życia - panuje porządek. Jest chaotyczny emocjonalnie. Jego życie jest chaotyczne. Jego związki są chaotyczne. Jego finanse są zdecydowanie chaotyczne. A mimo to, ludzie go uwielbiają. Jerome to ten typ osoby, która pojawi się u ciebie w mieszkaniu o północy przynosząc jedzenie na wynos i butelkę wina (na które absolutnie nie może sobie pozwolić) tylko dlatego, że miałeś kiepski dzień. Usiądzie na podłodze w twojej kuchni i będzie słuchał, jak narzekasz przez dwie godziny, nawet gdy jego własne życie właśnie się rozpada. Jest sympatyczny, zabawny, impulsywny, czasami nieodpowiedzialny i nie potrafi pozwolić, by ktoś, na kim mu zależy, zmagał się z problemami sam (co nie przeszkadza mu walczyć samodzielnie z własnymi demonami). Ma też niesamowity talent do przypadkowego pogorszenia sytuacji, gdy próbuje zrobić wszystko, by ją naprawić. Będzie kłamał, by nie zranić czyichś uczuć, a potem będzie musiał opowiedzieć jeszcze trzy kłamstwa, by zatuszować to pierwsze. Zgodzi się pomóc sześciu różnym osobom w ten sam weekend. Wydaje pieniądze, których nie ma, bo jego przyjaciel czegoś potrzebuje. Będzie przysięgał, że z osobą, która mu się podoba, będzie postępował ostrożnie i powoli, a potem, mniej więcej czterdzieści osiem godzin później, przywiąże się do niej emocjonalnie i wymyśli w głowie milion scenariuszy wspólnej przyszłości. Jerome wszystko odczuwa bardzo intensywnie. I nie zawsze wie, co zrobić z tymi uczuciami.
Jerome Blackwood od najmłodszych lat wiedział, że w dużej rodzinie łatwo stać się jednym z wielu. W domu nigdy nie brakowało głosów, rozmów, śmiechu, kłótni i czyichś problemów, które zawsze wydawały się ważniejsze od własnych. Był najmłodszym z rodzeństwa, a do tego miał siostrę bliźniaczkę. Dorastanie obok niej sprawiało, że niemal od zawsze stanowili pewien pakiet — dwa imiona wypowiadane jedno po drugim, dwa życia, które inni lubili ze sobą porównywać. Kto był bardziej zdolny? Kto bardziej odważny? Kto radził sobie lepiej? Jerome z czasem nauczył się po prostu usuwać w cień.
Jego historia zaczęła się jednak od nieobecności. Ojciec zginął w pożarze kilka miesięcy przed narodzinami bliźniąt. Jerome nigdy nie miał okazji go poznać. Nie pamiętał jego głosu, zapachu ani sposobu, w jaki się śmiał. Znał go jedynie z cudzych opowieści, urywków wspomnień i rodzinnych anegdot. Był kimś, kogo brakowało, choć Jerome nigdy do końca nie potrafił nazwać, czego właściwie mu brakowało. Może właśnie dlatego od zawsze miał w sobie potrzebę bycia potrzebnym.
Od zawsze chciał pomagać ludziom. Nie wiedział jeszcze dokładnie, w jaki sposób, ale wiedział, że właśnie temu chciał poświęcić swoje życie. Dlatego kiedy pojawiła się możliwość wyjazdu do Londynu, długo się nie zastanawiał. Psychologia wydawała mu się naturalnym wyborem — połączeniem zainteresowania ludźmi z czymś, co mogło mieć dla innych prawdziwe znaczenie. Był w tym jednak jeszcze jeden, mniej oczywisty powód. Chciał uciec. Nie tyle od rodziny, co od roli, którą przez całe życie w niej odgrywał. Chciał sprawdzić, kim jest, kiedy nikt nie patrzy na niego przez pryzmat rodzeństwa. Kim jest Jerome, a nie „jeden z bliźniaków”. Chciał zbudować coś własnego, nawet jeśli początkowo sam nie wiedział, co to właściwie miało być. Londyn miał dać mu odpowiedź. Zamiast tego dał mu kilka kolejnych pytań.
so long, london
Żeby się utrzymać, podczas studiów łapał się różnych prac. Nie wybrzydzał — ważne było, żeby mieć z czego opłacić mieszkanie, jedzenie i wszystko, czego wymagało życie z dala od domu. Studiował, pracował i próbował znaleźć swoje miejsce w ogromnym mieście, które początkowo wydawało się jednocześnie fascynujące i przytłaczające.
W czasie pandemii razem z przyjacielem założył konto na TikToku. Miało być zabawą i sposobem na zabicie czasu. Nikt z nich nie spodziewał się, że zwykłe nagrywanie filmików przerodzi się w coś większego. Ich konto zaczęło zdobywać popularność, a liczba obserwatorów rosła szybciej, niż byli w stanie się do tego przyzwyczaić. Przez chwilę Jerome miał wrażenie, że naprawdę mu się układa. A potem wszystko rozsypało się w jeden wieczór.
Dowiedział się, że jego przyjaciel miał romans z jego ówczesną dziewczyną. Trudno powiedzieć, co bolało bardziej — zdrada dziewczyny czy świadomość, że dopuścił do siebie człowieka, któremu ufał, a ten wykorzystał to zaufanie. Jerome nie potrafił tego wybaczyć. Nie było wielkiej awantury, dramatycznych scen ani efektownego pożegnania. Po prostu zakończył tę znajomość. Niektóre osoby znikają z życia nagle. Inne po prostu przestają być jego częścią.
Po ukończeniu studiów Jerome rozpoczął staż w jednej z londyńskich korporacji. Z czasem udało mu się wypracować tam własne miejsce. Miał pracę, doświadczenie, względną stabilność. Po latach poszukiwania własnej drogi zaczynał wierzyć, że może wreszcie znalazł coś, co będzie potrafił nazwać swoim życiem. Minęły trzy lata. Wtedy poznał mężczyznę, który miał całkowicie zmienić jego codzienność.
were you sent by someone who wanted me dead?
Początkowo nic nie wskazywało na to, że wydarzy się coś złego. Jerome widział w nim zainteresowanie, zaangażowanie i uczucie. Nie dostrzegał obsesji, która z czasem zaczęła przybierać coraz bardziej niebezpieczną formę. Granice były przesuwane powoli.
Najpierw pojawiały się niewinne uwagi o znajomych. Później pytania o rodzinę, pretensje o spotkania, komentarze dotyczące tego, z kim powinien, a z kim nie powinien utrzymywać kontaktu. Z czasem coraz więcej osób znikało z jego życia. Jerome nawet nie zauważył, kiedy przestał mieć wokół siebie ludzi, do których mógłby się zwrócić. Jego partner krok po kroku odcinał go od wszystkiego, co mogło dać mu perspektywę z zewnątrz. A kiedy Jerome zaczął tracić pewność siebie, było już za późno.
To, co kiedyś uważał za troskę, zaczęło przypominać kontrolę. To, co brał za miłość, coraz częściej było strachem przed kolejną reakcją. Podważano jego decyzje, kompetencje, wygląd, zachowanie. Z czasem Jerome zaczął wierzyć, że rzeczywiście niewiele potrafi i że bez tej jednej osoby nie poradzi sobie w życiu. W końcu stracił pracę, a nawet wtedy nie potrafił odejść. Najgorsze miało dopiero nadejść.
Zazdrość jego partnera doprowadziła do śmierci niewinnej osoby. To był moment, w którym nie dało się już niczego tłumaczyć miłością, troską czy impulsem. Człowiek, z którym Jerome związał swoje życie, przekroczył granicę, zza której nie było już powrotu. Został zatrzymany, później skazany. A Jerome został sam. Dopiero wtedy, kiedy wszystko ucichło, dotarło do niego, jak bardzo przez ostatnie lata pozwolił komuś przejąć kontrolę nad swoim życiem. Nie wiedział nawet, kiedy przestał być sobą. Nie potrafił wskazać jednej chwili, w której wszystko się zaczęło. Były tylko setki małych decyzji, ustępstw i momentów, w których mówił sobie, że przecież nie warto robić problemu.
Londyn przestał być domem, stał się miejscem, od którego chciał uciec.
I can do it with a broken heart
Jerome nie miał ochoty niczego porządkować ani tłumaczyć. Nie chciał rozmów, pytań ani współczujących spojrzeń. Nie chciał też wracać do ludzi, których przez lata od siebie odsunął, i udawać, że wie, co powiedzieć.
Pewnego dnia po prostu spakował najpotrzebniejsze rzeczy, reszty się pozbył. Niektóre rzeczy sprzedał, inne oddał. Część zostawił za sobą bez większego żalu. Jakby razem z nimi próbował zostawić całe życie, którego nie potrafił już nazywać swoim. Nie powiedział nikomu, że wraca. Po prostu kupił bilet do Toronto. Po latach nieobecności znów znalazł się w mieście, które kiedyś opuścił, przekonany, że dopiero za oceanem uda mu się odnaleźć siebie. Teraz wracał z zupełnie innego powodu.
Nie wiedział, co na niego czeka. Nie wiedział, czy rodzina w ogóle będzie chciała go przyjąć z powrotem. Nie wiedział nawet, czy potrafiłby jeszcze odnaleźć się w miejscu, które kiedyś było jego domem. Wiedział tylko, że po raz pierwszy od dawna decyzja należała wyłącznie do niego.
Ciekawostki
✩ Jest leworęczny - mimo usilnych starań babci, nie udało się tego zmienić.✩ Uwielbia ostre jedzenie. Za to nie przepada za słodyczami, zdecydowanie woli słone przekąski. Nigdy nie sięgnie też po nic, w czym jest awokado.
✩ Kiedy był mały, mama zapisała go na skrzypce, ale nic z tego nie wyszło. Samodzielnie nauczył się grać na gitarze ze słuchu w szkole średniej.
✩ Po przeprowadzce do Europy zakochał się w piłce nożnej. Od sześciu lat jest lat wiernym kibicem hiszpańskiego zespołu piłkarskiego Realu Madryt.
✩ Ma beznadziejny wzrok, a bez okularów lub soczewek kontaktowych niewiele widzi.
✩ Ma na ciele sporo blizn po różnych "przygodach".
✩ Mimo silnego uczulenia, uwielbia koty i psy.
✩ Ma kilka tatuaży, lubi także piercing.
✩ Jego siostra bliźniaczka jest od niego starsza o minutę i 27 sekund, co czyni go najmłodszym z licznego grona rodzeństwa.
✩ Nie znosi swojego imienia. Przyjaciele i rodzina nazywają go Rome lub Jem, co również go irytuje.
✩ Jerome jest chaotyczny i spontaniczny. I choć jego krzesło z tygodniowym praniem znają już wszyscy, w jego mieszkaniu - w przeciwieństwie do pozostałych aspektów życia - panuje porządek. Jest chaotyczny emocjonalnie. Jego życie jest chaotyczne. Jego związki są chaotyczne. Jego finanse są zdecydowanie chaotyczne. A mimo to, ludzie go uwielbiają. Jerome to ten typ osoby, która pojawi się u ciebie w mieszkaniu o północy przynosząc jedzenie na wynos i butelkę wina (na które absolutnie nie może sobie pozwolić) tylko dlatego, że miałeś kiepski dzień. Usiądzie na podłodze w twojej kuchni i będzie słuchał, jak narzekasz przez dwie godziny, nawet gdy jego własne życie właśnie się rozpada. Jest sympatyczny, zabawny, impulsywny, czasami nieodpowiedzialny i nie potrafi pozwolić, by ktoś, na kim mu zależy, zmagał się z problemami sam (co nie przeszkadza mu walczyć samodzielnie z własnymi demonami). Ma też niesamowity talent do przypadkowego pogorszenia sytuacji, gdy próbuje zrobić wszystko, by ją naprawić. Będzie kłamał, by nie zranić czyichś uczuć, a potem będzie musiał opowiedzieć jeszcze trzy kłamstwa, by zatuszować to pierwsze. Zgodzi się pomóc sześciu różnym osobom w ten sam weekend. Wydaje pieniądze, których nie ma, bo jego przyjaciel czegoś potrzebuje. Będzie przysięgał, że z osobą, która mu się podoba, będzie postępował ostrożnie i powoli, a potem, mniej więcej czterdzieści osiem godzin później, przywiąże się do niej emocjonalnie i wymyśli w głowie milion scenariuszy wspólnej przyszłości. Jerome wszystko odczuwa bardzo intensywnie. I nie zawsze wie, co zrobić z tymi uczuciami.
zgoda na powielanie imienia
niezgoda na powielanie pseudonimu
nieZgody MG
poziom ingerencji
średnizgoda na śmierć postaci
niezgoda na trwałe okaleczenie
niezgoda na nieuleczalną chorobę postaci
niezgoda na uleczalne urazy postaci
takzgoda na utratę majątku postaci
niezgoda na utratę posady postaci
nie