We're both in a crowd with people surrounding us
: pt wrz 18, 2026 9:30 am
001
Napisał do niego wiadomość, licząc na to, że gdziekolwiek był, to usłyszy telefon i mu odpisze. Już po pierwszej wiadomości było jasne, że chłopak był pijany albo porobiony. Ewentualnie jedno i drugie. Szlag go trafiał, ale odetchnął kilka razy, żeby się uspokoić. Po krótkiej (bardzo irytującej) wymianie wiadomościami, w końcu się dowiedział, gdzie powinien go szukać, a przynajmniej miał taką nadzieję. Wiedział, że Eon wybierał często ten konkretny klub, więc liczył na to, że właśnie tam będzie.
Przebrał się w coś bardziej wyjściowego niż dres, po czym wyszedł z mieszkania i skierował się do samochodu. Wsiadł do niego i ruszył, kierując się do klubu, w którym chłopak zapewne przebywał. Na szczęście o tej godzinie ulice nie były ruchliwe, więc szybko dojechał na miejsce. Zaparkował blisko wejścia, wysiadł z auta i od razu skierował się do wejścia do klubu. Na szczęście bramkarz nie miał nic przeciwko temu, żeby wpuścić go do środka. Jeszcze tego w tym wszystkim by brakowało, żeby go z jakiegoś powodu nie chcieli w klubie.
Po wejściu do wnętrza budynku, przeszedł się po nim, szukając swojego podopiecznego. Nie dojrzał go na parkiecie ani przy barze, co trochę go zirytowało. Nie chciało mu się go szukać po całym klubie, bo to było jak szukanie igły w stogu siana. Przeszedł do toalety, gdzie również go nie było. W końcu przyszła kolej na to, żeby przejść się do strefy dla VIP-ów. Nie byłby specjalnie zaskoczony tym, gdyby znalazł go właśnie tam. Problem tylko polegał na tym, że przy wejściu do loży stał ochroniarz, z którym musiał przeprowadzić zdecydowanie za długą dyskusję na temat tego, czy powinien go wpuścić, czy też nie. Na szczęście dał się przekonać i uwierzył w to, że Ryouta szukał swojego młodszego brata, który zaginął gdzieś w akcji i ich rodzice się o niego martwili. Opowiedział mu ckliwą historię o tym, jak bardzo ich mama się o niego bała, bo od kilku dni nie dawał znaku życia i nie wracał do domu.
Po wejściu do loży, musiał wejść nieco bardziej w głąb. W końcu jednak dostrzegł chłopaka w towarzystwie sporo starszej od siebie kobiety. Skrzywił się na ten widok, bo coś miał przeczucie, że ten coś zbroił. Podszedł do stolika, stanął naprzeciwko Eona i skrzyżował ramiona na klatce piersiowej. — Reon — powiedział stanowczym tonem, przeszywając go spojrzeniem. — Pożegnaj się z panią i wracamy do domu — dodał, przenosząc wzrok na kobietę, która siedziała obok. Nie mógł powiedzieć, że nie była atrakcyjna, ale zdecydowanie nie powinna brać sobie do towarzystwa takiego młodziutkiego chłopca.
Reon Moriya