pick it, pack it, fire it up
: pt wrz 18, 2026 6:42 pm
⋆ 18 ⋆
pick it, pack it, fire it up
── ˗ˏˋ ☀︎ ˎˊ˗ ──
── ˗ˏˋ ☀︎ ˎˊ˗ ──
— Witam piękną Panią i ZAPRASZAM — powitała ją już z daleka, wymyślnym i szalenie czarującym gestem dłoni wskazując na swojego Saaba. Kurwa, taka klasa, że zaraz jeszcze nawet pospieszyła do drzwi po stronie pasażera, żeby je dla niej otworzyć. — Proszę uprzejmie — wskazała na jej miejsce. Tylne siedzenia złożyła — jak na zajebistego gospodarza przystało — jeszcze przed wyjazdem z domu, więc za chwilę poinstruowała: — Rzeczy zamiast do bagażnika możesz pierdolnąć za siedzenie. — Znów otworzyła drzwi, tym razem tylne, wskazując na przestrzeń pomiędzy złożonym siedzeniem a tyłem fotela pasażera. — O tu, o. Specjalnie ci miejsce zostawiłam, pa — wyjaśniła, ewidentnie bardzo zadowolona z siebie samej i faktu, że z powodzeniem udało jej się wygospodarować trochę miejsca na szpargały Pix. Cała reszta wolnej przestrzeni w aucie była lekko zajebana, więc umówmy się — był to ze strony Indie naprawdę niemały wyczyn. Serio, nie żeby coś, ale takich zdolności organizacyjnych nie powstydziłaby się nawet pierdolona Marie Kondo. — Wiesz, Pix, niektórzy się skarżą, że kurewsko długie te auta są, no i dobra, przyznaję, skurwysyn może rzeczywiście nie ma tej samej skrętności co, nie wiem, Mini Cooper jakiś, ale driftuje się nadal git, a miejsca z tyłu to akurat rzeczywiście jest w chuj i jeszcze trochę, sama zresztą zobaczysz — już nadawała bezmyślnie, bo przecież nie byłaby sobą, gdyby na dzień dobry nie zaczęła beztrosko trajkotać kumpeli o pierwszej lepszej rzeczy, która akurat nasunęła jej się na myśl. — W każdym razie powinno spać się dobrze — podsumowała, bo to do tego od początku zmierzała ze swoim wywodem. — No to ten, komu kurwa w drogę, co, Fontaine?
