Chyba dopiero po chwili zwrócił uwagę na to, że Ezra nie tylko nie wyrwał swojej dłoni z jego uścisku, ale jeszcze przesuwał kciukiem po jego skórze. Drobny gest, praktycznie nic, a jednak wystarczył, żeby kącik ust Shelby'ego uniósł się trochę wyżej. No proszę. Czyli jednak nie będzie musiał ciągnąć całej tej randki na własnych plecach, próbując zgadywać, czy chłopak chciał tutaj być, czy za pół godziny wymyśli jakąs historyjke o umierającej babci i spierdoliiii. Levi odpowiedział na ten ruch lekkim zaciśnięciem palców na jego dłoni, nie przejmując się faktem, że dopiero co się poznali.
Na odpowiedź Ezry uniósł jednak wysoko brwi.
- Pracujesz przy pogrzebach? - powtórzył, odwracając głowę w jego stronę.
- Okay, tego się kurwa nie spodziewałem. - Parsknął śmiechem, ale nie było w tym ani grama obrzydzenia czy dziwnego oceniania. Bardziej autentyczne zainteresowanie, bo halo, spośród wszystkich zawodów, które mógł właśnie usłyszeć, ten zdecydowanie nie znajdował się wysoko na jego liście.
- Czyli co? Trumny, smutni ludzie i ty po środku tego wszystkiego? - zmrużył oczy, przyglądając mu się przez moment.
- Czy robisz coś bardziej creepy, czego jeszcze mi nie powiedziałeś? - Uśmiechnął się szerzej.
- W sensie, możesz powiedzieć. Mam dosyć wysoki próg tolerancji na tego typu rzeczy. - Komentarz o potrzebie rozmowy z kimś żywym sprawił natomiast, że prychnął pod nosem.
- No to całe szczęście trafiłeś na mnie. Jeszcze żyję. Przynajmniej ostatnim razem jak sprawdzałem - rzucił i zerknął na niego kątem oka.
- Chociaż jak będziesz chciał sprawdzić puls, to pozwalam.
No co? Sam mu podłożył piłkę. Levi tylko kopnął ją do bramki. Kiedy jednak Ezra wspomniał o motorach - Shelby momentalnie spojrzał na niego z większym zainteresowaniem.
- Ooo, dobra. To zdobyłeś kilka dodatkowych punktów. - Kiwnął głową z wyraźnym uznaniem.
- Jak duża zajawka? Taka pod tytyłem umiem rozpoznać Ducati od Hondy, czy taka, że jak coś mi jebnie w silniku, to zamiast płakać, faktycznie będziesz wiedział, co się stało? - Uśmiechnął się pod nosem. Już sam fakt, że Ezra miał jakiekolwiek pojęcie o motorach, sprawiał, że Levi automatycznie chciał wiedzieć więcej. Motocykle były jedną z tych rzeczy, o których mógł gadać długo, szczególnie kiedy trafiał na kogoś, kto faktycznie rozumiał różnicę między ładny motor a
łaaadny motor. Kolejka przesunęła się do przodu, więc ruszył razem z nią, nadal nie wypuszczając jego dłoni. Ba, kiedy poczuł kolejny ruch kciuka na swojej skórze, sam przesunął swoim po boku jego palca, trochę sprawdzając reakcję, a trochę dlatego, że zwyczajnie miał na to ochotę. Dopiero pytanie skierowane w jego stronę sprawiło, że westchnął teatralnie.
- Ja? Jezus, ile mamy czasu? - zerknął przed siebie na kolejkę.
- A, dobra... wystarczajaco. - Parsknął pod nosem.
- Jeżdżę motocrossowo - Zaczął odliczać na palcach wolnej dłoni.
- Lubię gady. Muzykę. Podróże. Impulsywne decyzje, których później czasami żałuję, ale zazwyczaj i tak zrobiłbym je drugi raz. - Zerknął na Ezrę.
- Jestem fatalny w siedzeniu bezczynnie, nienawidzę, kiedy ktoś próbuje mi mówić, co mam robić i podobno mam problem z kontrolą impulsów, ale osobiście uważam, że to jakaś wymyślona propaganda.
Uśmiechnął się niewinnie.
- Powiedz mi, Ezra... należysz do tych mężczyzn, którzy dają się pocałować na pierwszej randce, czy raczej do tych, którzy lubią trochę pograć niedostępnych? - zapytał, unosząc lekko brew. Przez moment jeszcze mu się przyglądał, tym razem zdecydowanie uważniej. Ezra faktycznie był zupełnie inny, niż Levi początkowo założył po samych zdjęciach. Nie wyglądał już wyłącznie jak ten bezbronny chłopak, którego Shelby mógłby bez większego problemu sprowokować i przejąć nad wszystkim kontrolę, chociaż... no właśnie. Tym pytaniem tak naprawdę trochę chciał to sprawdzić. Zobaczyć, jak zareaguje, czy się speszy, odbije piłeczkę, a może sam zrobi krok w jego stronę. Było w nim coś dziwnego, ale w tym zajebiście uroczym znaczeniu. Coś, co sprawiało, że Levi naprawdę chciał dowiedzieć się, co jeszcze siedziało mu w głowie i przede wszystkim... jak głęboko Ezra pozwoli mu do niej zajrzeć.
ezra