we have some tea to spill
: sob wrz 19, 2026 9:52 pm
Elvira Sajwani
Przedziwne były te ostatnie dni. Najpierw Peach prawie umarła w katastrofie lotniczej, później została opeętana i ledwo co uciekła z wyspy księcia Edwarda, potem się pokłóciła i pogodziła z chłopakiem, później znów on wyjechał na weekend, więc poszła na narko-weekend z Williamem i odpięła tak wrotki, że teraz ma moralniaki, w międzyczasie się okazało, ze jej chłopak jest w związku otwartym, a a do tego wszystkiego jej psiapsi wyjechała sobie na drugi koniec świata. Więc oczywiście nie można było wszystkiego na bieżąco omawiać i chociaż Peach bardzo się starała, to różnica czasu nie działała na ich korzyść.
Bo kiedy w Kanadzie był wieczór, Elvirka się przekręcała na drugi boczek szykując do pobudki, a kiedy z kolei patrząc na skyline Dubaju piła poranny sok pomarańczowy, to Peaches już robiła sobie godzinki bez niebieskiego światła i nie miała telefonu przy sobie. I tak właśnie się mijały, a co kolejnhy dzień to nowa drama. Z drugiej strony to też nie tak, że Elvira nic nie wie, bo Peach jej pisała smski. I jak wsiadała do samolotu z Galenem, kiedy lecieli na ich romantyczny wyjazd to wysłała zdjęcie z całuskiem, twierdząc, że nigdy nie była taka szczęśliwa, potem tydzień później gdy znów odzyskała zasięg, wysłała jej całą litanię o tym, że to był najgorszy wyjazd w jej życiu i, że ona nie wie zupełnie czy jeszcze chce ten związek ciągnąć i że wyprowadza się od Galena natychmiast. Elvira pewnie zdziwiła się, że Peach się do Galena zdążyła wprowadzić nie mówiąc już o tej wyprowadzce, skoro oni się zeszli dopiero kilka miesięcy temu, plus niby Peach mieszkała wciąż z Williamem Patelem.
Zresztą nawet nie tylko u Peach, bo Elvira pewnie u ojca też miała pewnie dramę za dramą, już nie wspominając o tym, że dała Peach sygnał, że miała jakąś przygodę... z kimś??? No ale Peach nic nie wie, dlatego tak się cieszy na dziesiejsze spotkanie.
Dlatego, kiedy tylko stópka panny Sajwani stanęła na ziemi kanadyjskiej, dziewczyny musiały się spotkać. Peach zabookowała najlepsze SPA w okolicy. Trochę może tego nie przemyślała, bo zabookowała je z polecenia Galena właśnie i teraz cokolwiek nie powie to pewnie dojdzie do pana Wyatta, ale teraz akurat niewiele myślała, poza tym, że chce mieć najlepszy masaż, maseczkę z jakiejś glinki i koniecznie, koniecznie chce mieć te pyszną herbatę, którą sprowadzają specjalnie ze świętych wzgórz Wietnamu.
Dziewczyny zdążyły się już rozebrać i położyć na dwóch łóżkach twarzą do ziemi. Peaches kontynuuje więc wąteczek, który podjęła zaraz po tym jak się przywitały:
- Wiesz bejba, ja Ci po prostu zazdroszcze, że ty masz taki healthy relationship z Maggio i dlatego chciałam mieć chłopaka już, ale może po prostu ja się nie nadaje do tych związków? Wy z Maggio macie po prostu szczęście, że się znaleźliście w tym świecie i znaleźliście swoją miłość
Przedziwne były te ostatnie dni. Najpierw Peach prawie umarła w katastrofie lotniczej, później została opeętana i ledwo co uciekła z wyspy księcia Edwarda, potem się pokłóciła i pogodziła z chłopakiem, później znów on wyjechał na weekend, więc poszła na narko-weekend z Williamem i odpięła tak wrotki, że teraz ma moralniaki, w międzyczasie się okazało, ze jej chłopak jest w związku otwartym, a a do tego wszystkiego jej psiapsi wyjechała sobie na drugi koniec świata. Więc oczywiście nie można było wszystkiego na bieżąco omawiać i chociaż Peach bardzo się starała, to różnica czasu nie działała na ich korzyść.
Bo kiedy w Kanadzie był wieczór, Elvirka się przekręcała na drugi boczek szykując do pobudki, a kiedy z kolei patrząc na skyline Dubaju piła poranny sok pomarańczowy, to Peaches już robiła sobie godzinki bez niebieskiego światła i nie miała telefonu przy sobie. I tak właśnie się mijały, a co kolejnhy dzień to nowa drama. Z drugiej strony to też nie tak, że Elvira nic nie wie, bo Peach jej pisała smski. I jak wsiadała do samolotu z Galenem, kiedy lecieli na ich romantyczny wyjazd to wysłała zdjęcie z całuskiem, twierdząc, że nigdy nie była taka szczęśliwa, potem tydzień później gdy znów odzyskała zasięg, wysłała jej całą litanię o tym, że to był najgorszy wyjazd w jej życiu i, że ona nie wie zupełnie czy jeszcze chce ten związek ciągnąć i że wyprowadza się od Galena natychmiast. Elvira pewnie zdziwiła się, że Peach się do Galena zdążyła wprowadzić nie mówiąc już o tej wyprowadzce, skoro oni się zeszli dopiero kilka miesięcy temu, plus niby Peach mieszkała wciąż z Williamem Patelem.
Zresztą nawet nie tylko u Peach, bo Elvira pewnie u ojca też miała pewnie dramę za dramą, już nie wspominając o tym, że dała Peach sygnał, że miała jakąś przygodę... z kimś??? No ale Peach nic nie wie, dlatego tak się cieszy na dziesiejsze spotkanie.
Dlatego, kiedy tylko stópka panny Sajwani stanęła na ziemi kanadyjskiej, dziewczyny musiały się spotkać. Peach zabookowała najlepsze SPA w okolicy. Trochę może tego nie przemyślała, bo zabookowała je z polecenia Galena właśnie i teraz cokolwiek nie powie to pewnie dojdzie do pana Wyatta, ale teraz akurat niewiele myślała, poza tym, że chce mieć najlepszy masaż, maseczkę z jakiejś glinki i koniecznie, koniecznie chce mieć te pyszną herbatę, którą sprowadzają specjalnie ze świętych wzgórz Wietnamu.
Dziewczyny zdążyły się już rozebrać i położyć na dwóch łóżkach twarzą do ziemi. Peaches kontynuuje więc wąteczek, który podjęła zaraz po tym jak się przywitały:
- Wiesz bejba, ja Ci po prostu zazdroszcze, że ty masz taki healthy relationship z Maggio i dlatego chciałam mieć chłopaka już, ale może po prostu ja się nie nadaje do tych związków? Wy z Maggio macie po prostu szczęście, że się znaleźliście w tym świecie i znaleźliście swoją miłość