you left me like i was nothing to you
: ndz wrz 20, 2026 7:00 pm
”Fantastycznie.” Chłopak westchnął kiedy kilka kropel spadło na jego twarz, a w oddali widać było formujące się chmury, które zdecydowanie zwiastowały deszcz. Nikodem naciągnął torbę z zakupami na ramię i przyspieszył kroku nie chcąc wyglądać jak zmokła kura bądź co gorsza rozchorować się na amen bo przecież pamięć o zabraniu parasola graniczyła z cudem.
Wchodząc do budynku, odetchnął z ulgą bo jednak zdążył przed deszczem kiedy na półpiętrze dostrzegł siedzącego na schodach chłopaka. Początkowo nie zwracał na niego większej uwagi bo może po prostu potrzebował chwili spokoju jednak na moment przystanął i przyjrzał mu się jeszcze przez chwilę. Z westchnieniem cofnął się o jeden stopień. Nie potrafił przejść obok kogoś obojętnie. “Wszystko w porządku?” Zapytał, cały czas patrząc na nieznajomego i dopiero kiedy siedzący na schodach uniósł głowę i spojrzał na Nikodema, ten zamarł. Przez krótką chwilę zastanawiał się czy ma uciekać, czy dalej stać jak kołek czy może w końcu coś powiedzieć. Wybrał jednak tę drugą opcję, na przemian otwierając i zamykając usta. Twarz którą przez lata widział tylko we wspomnieniach, znajdowała się zaledwie kilka kroków. Jerome.
Dopiero dźwięk torby zsuwającej się z ramienia Nikodema, uderzającej o ziemię, sprowadziła chłopaka na ziemię lecz nawet na nią nie spojrzał. “Ty..” Serce waliło mu tak mocno, że bał się że za sekundę wyskoczy mu z piersi. Przez wszystkie te lata zdążył(nie) pogodzić się z myślą, że Jerome nie żyje kiedy ich kontakt urwał się nagle z dnia na dzień. Bez wyjaśnienia, bez niczego, mimo że Nikodem jeszcze na długi czas po tym pisał do Jerome i z czasem najgorsze scenariusze stały się dla Nikodema czymś w co po prostu uwierzył. “Co ty sobie do cholery wyobrażałeś? “ Wyrzucił z siebie. Rzadko przeklinał, a jeszcze rzadziej podnosił głos lecz emocje które przez lata trzymał gdzieś głęboko w końcu w nim pękły. “Ty idioto! Wiesz ile razy próbowałem się z tobą skontaktować? Myślałem, że nie żyjesz..” Zaśmiał się nerwowo, przecierając dłonią mokre oczy. “Sam bym cię teraz najchętniej zaciukał.” Powiedział zanim podszedł do niego i mocno objął, nie przejmując się tym czy Jerome go odepchnie. Jedyne po czym by się nie pozbierał to gdyby to wszystko, okazało się jedynie jakimś dziwnym snem.
Jerome Blackwood
Wchodząc do budynku, odetchnął z ulgą bo jednak zdążył przed deszczem kiedy na półpiętrze dostrzegł siedzącego na schodach chłopaka. Początkowo nie zwracał na niego większej uwagi bo może po prostu potrzebował chwili spokoju jednak na moment przystanął i przyjrzał mu się jeszcze przez chwilę. Z westchnieniem cofnął się o jeden stopień. Nie potrafił przejść obok kogoś obojętnie. “Wszystko w porządku?” Zapytał, cały czas patrząc na nieznajomego i dopiero kiedy siedzący na schodach uniósł głowę i spojrzał na Nikodema, ten zamarł. Przez krótką chwilę zastanawiał się czy ma uciekać, czy dalej stać jak kołek czy może w końcu coś powiedzieć. Wybrał jednak tę drugą opcję, na przemian otwierając i zamykając usta. Twarz którą przez lata widział tylko we wspomnieniach, znajdowała się zaledwie kilka kroków. Jerome.
Dopiero dźwięk torby zsuwającej się z ramienia Nikodema, uderzającej o ziemię, sprowadziła chłopaka na ziemię lecz nawet na nią nie spojrzał. “Ty..” Serce waliło mu tak mocno, że bał się że za sekundę wyskoczy mu z piersi. Przez wszystkie te lata zdążył(nie) pogodzić się z myślą, że Jerome nie żyje kiedy ich kontakt urwał się nagle z dnia na dzień. Bez wyjaśnienia, bez niczego, mimo że Nikodem jeszcze na długi czas po tym pisał do Jerome i z czasem najgorsze scenariusze stały się dla Nikodema czymś w co po prostu uwierzył. “Co ty sobie do cholery wyobrażałeś? “ Wyrzucił z siebie. Rzadko przeklinał, a jeszcze rzadziej podnosił głos lecz emocje które przez lata trzymał gdzieś głęboko w końcu w nim pękły. “Ty idioto! Wiesz ile razy próbowałem się z tobą skontaktować? Myślałem, że nie żyjesz..” Zaśmiał się nerwowo, przecierając dłonią mokre oczy. “Sam bym cię teraz najchętniej zaciukał.” Powiedział zanim podszedł do niego i mocno objął, nie przejmując się tym czy Jerome go odepchnie. Jedyne po czym by się nie pozbierał to gdyby to wszystko, okazało się jedynie jakimś dziwnym snem.
Jerome Blackwood