A lifetime between hellos
: pn wrz 21, 2026 4:38 pm
Kieran miał wrażenie, że ostatnimi czasy jego życie było prawdziwym rollercoasterem emocjonalnym , dostarczając mu wrażeń, na które wcale nie miał ochoty. Momentami tęsknił za spokojem i rutyną, którą znał do tej pory, a która zdawała się być jedynie odległym wspomnieniem. I chociaż nie każda zmiana, która nastąpił w jego życiu działała na jego niekorzyść, tak mimo wszystko sprawiała, że Burreau czuł się skołowany, nie potrafiąc uporządkować chaosu. Był mu nieznany, dopiero się go uczył i starał się, by stał mu się znacznie bliższy.
Nie pomagała mu w ponownym osiągnięciu kontroli napięta atmosfera w domu, w którym ojciec wydawał się być jeszcze bardziej poddenerwowany, niż do tej pory, czego młody student nie rozumiał. Nie rozmawiali nigdy o problemach - blondyn od dawna uczony był, że sprawy dorosłych takimi pozostawały, a jego mieszanie się w nie było zbędne i niepożądane. Dlatego nie ingerował, skupiając się na własnym rozwoju. Teraz jednak zachowanie starszego mężczyzny odbijało się na wszystkich domownikach, włącznie ze służbą. Kieran podświadomie unikał przebywania u siebie kiedy wiedział, że ojciec również tam był. Instynkt podpowiadał mu, że nie powinien się narażać, usuwając się w cień i spełniając oczekiwania, które miano względem niego.
Spojrzał na menu w kawiarni, do której wstąpił tuż przed umówionym spotkaniem, które było idealnym pretekstem, by z kancelarii nie wracać jeszcze do domu. Potrzebował oddechu, którego nie był w stanie dostać w czterech ścianach. Miał wrażenie, że przestały być tak przytulne i kuszące, jak wydawały mu się kiedyś. Jeszcze kilka miesięcy temu nie przywiązywałbym do tego szczególnej wagi, a prosty wystrój byłby nadal jego codziennością, do której nawykł. Teraz jednak przekonał się, że nawet sypialnia potrafi być miejscem ciepłym i z charakterem. Przestrzenią, do której chciało się wracać pomimo panującego w niej bałaganu.
Taka właśnie była jego.
Westchnął, odbierając zamówienie - dwie kawy plus jakieś słodkości, na które Valentin musiał się skupić. Ot, drobna zapłata za czas, który miał mu poświęcić.
-Mam nadzieję, że nie zamierzasz mnie uczyć jazdy na tym.. Skończyłoby się to sążną katastrofą - powiedział do mężczyzny, kiedy ostatecznie znalazł się obok niego, spoglądając przy okazji na dzieciaki jeżdżące na deskach. - Proszę, liczę, że nie zapomniałem jaka pijasz - podał mu kawę, uśmiechając się do starszego chłopaka.
Valentin Montclair
Nie pomagała mu w ponownym osiągnięciu kontroli napięta atmosfera w domu, w którym ojciec wydawał się być jeszcze bardziej poddenerwowany, niż do tej pory, czego młody student nie rozumiał. Nie rozmawiali nigdy o problemach - blondyn od dawna uczony był, że sprawy dorosłych takimi pozostawały, a jego mieszanie się w nie było zbędne i niepożądane. Dlatego nie ingerował, skupiając się na własnym rozwoju. Teraz jednak zachowanie starszego mężczyzny odbijało się na wszystkich domownikach, włącznie ze służbą. Kieran podświadomie unikał przebywania u siebie kiedy wiedział, że ojciec również tam był. Instynkt podpowiadał mu, że nie powinien się narażać, usuwając się w cień i spełniając oczekiwania, które miano względem niego.
Spojrzał na menu w kawiarni, do której wstąpił tuż przed umówionym spotkaniem, które było idealnym pretekstem, by z kancelarii nie wracać jeszcze do domu. Potrzebował oddechu, którego nie był w stanie dostać w czterech ścianach. Miał wrażenie, że przestały być tak przytulne i kuszące, jak wydawały mu się kiedyś. Jeszcze kilka miesięcy temu nie przywiązywałbym do tego szczególnej wagi, a prosty wystrój byłby nadal jego codziennością, do której nawykł. Teraz jednak przekonał się, że nawet sypialnia potrafi być miejscem ciepłym i z charakterem. Przestrzenią, do której chciało się wracać pomimo panującego w niej bałaganu.
Taka właśnie była jego.
Westchnął, odbierając zamówienie - dwie kawy plus jakieś słodkości, na które Valentin musiał się skupić. Ot, drobna zapłata za czas, który miał mu poświęcić.
-Mam nadzieję, że nie zamierzasz mnie uczyć jazdy na tym.. Skończyłoby się to sążną katastrofą - powiedział do mężczyzny, kiedy ostatecznie znalazł się obok niego, spoglądając przy okazji na dzieciaki jeżdżące na deskach. - Proszę, liczę, że nie zapomniałem jaka pijasz - podał mu kawę, uśmiechając się do starszego chłopaka.
Valentin Montclair