#1 House tour and I'm pleasured to be your hot tour guide
: pn wrz 21, 2026 11:42 pm
Parapetówka wcale nie była w planach. Ten weekend miałam spędzić na przygotowywaniu się do kolejnego castingu, malowaniu paznokci i spędzaniu czasu na zakupkach z Heathers. Natomiast plany same się stworzyły, kiedy mama wspomniała o tym, że na kolacji w poprzedni weekend był u nich doktor Graham.
Wiadomość ta zainteresowała mnie ogromnie, bo prawdę mówiąc sądziłam, że rodzice i pan Graham się już przestali trzymać. Kiedyś wpadał do nas na kolację regularnie, zawsze siadał na miejscu naprzeciwko mnie, skąd miałam na niego dobry widok i wygłaszał opinie, które zbijał mój ojciec. Ja zawsze byłam po stronie pana Grahama, bo kiedy argumentował swoje słowa, wypowiadał się pięknie, jakby był urodzony do przemów. Jako aktorka wiedziałam, jaka to wspaniała umiejętność - umieć się posługiwać językiem, ale przyznam się, że bardziej niż o tym co mówi, podziwiałam to w jaki robi to sposób. I kilka razy bardziej zastanawiałam się jak w innych sytuacjach posługuje się językiem, nieszczególnie wtedy kiedy rozmawia. A już na pewno nie wtedy, kiedy rozmawia z moim papim. Wszystkie te wieczorki, grille i domówki, wpatrywałam się w niego zaciskając wargę jak jakaś głupolka, oczywiście nigdy nawet pół spojrzenia mi nie posłał. Mimo to, kiedy wiedziałam, że będzie naszym gościem, to przygotywałam sie na to spotkanie tak, jakby miało sie niewiadomo jak skończyć. Począwszy od everything shower, przez ogolenie całego ciała i trzygodzinne dywagacje nad najlepszą stylizacją. A wszystko to - żeby dostać od niego jedno spojrzenie na początku, jedno na sam koniec i kilka uprzejmych, kiedy próbowałam zwracać na siebie uwagę, włączając się w rozmowę. I czasem to jak mówił moje imię, jakbym istniała na prawdę.
Nie wyobrażałam sobie tego, że pan Graham istnieje gdzieś poza naszym ogrodem albo wspólnym stołem, aż do momentu, kiedy zobaczyłam go w szpitalu, kiedy czekałam na wyniki prześwietlenia z byłym chłopakiem. Siedziałam sobie wtedy zupełnie zauroczona, myśląc o tym, że za kilka lat będziemy siedzieli w tym samym szpitalu i czekali na wyniki tego czy jestem w ciąży i nie spodziewałam się wcale, że zobaczę jak pan Graham się przechadza szybkim krokiem, a za nim idzie trzech studentów, starając się za nim nadążyć. Zgubiłam wtedy wątek, bo patrząc na niego w jego białym kitlu, skupionego - tak innego od tego rozluźnionego Michaela, który popijał wino przy naszym stole - zobaczyłam go jako kogoś zupełnie innego. Znów mnie nie widział, ale potem mieliśmy kilka dziwnych sytuacji.
Na przykład, kiedy przyłapał mnie na tym, że paliłam papierosa zanim weszłam na kolację (i mnie nie wydał do rodziców), albo kiedy prawie wpadłam mu pod koła kiedy jeździłam z paczką znajomych na rolkach w nocy po miasteczku. Dostałam wtedy od niego reprymendę, ale zachował się z klasą, bo też nic nie powiedział moim rodzicom. Albo wtedy, kiedy spotkaliśmy się w sklepie z bielizną, w sensie on był tam chyba bardziej jako tragarz swojej żony, ale i tak trochę się zarumieniłam, jak go tam zobaczyłam, mając w rękach jakieś kwieciste majteczki.
Więc widywałam go na mieście. Na obiadach u rodziców.
A potem zniknął mi z radaru - bo go nie widziałam, rzadko odwiedzałam rodziców i skupiałam się na moim związku z Donnim.
Ta imprezka nie była w planach, bo po pierwsze nie lubię organizować takich przyjęć, a po drugie nie chciałam mieć żadnych gości w swoim nowym mieszkanku. Mam tu biały dywan i białą kanapę i prawdę mówiąc ostatnie o czym marzę to dowiedzieć się, że jedna z dziewczyn tak się najebała, że mi ją zalała. Ale czego nie robi się po to, żeby zwabić pana Michalea Grahama do mieszkania? Najwyraźniej organizuje się wielki melanż na którym jest więcej ludzi niż miejsca w mieszkaniu. Bo wbrew temu co sądziłam, na kogoś takiego dojrzałego nie zadziałało zdjęcie. Jak wysłałam takie samo do Donniego, to w kwadrans się pojawił u moich drzwi. Pewnie właśnie taka jest różnica pomiędzy naszymi pokoleniami. On nie daje się złapac na przynętę, a ja nie poddaję się łatwo.
Otworzyłam mu drzwi jakoś przed dziewiątą. Byłam już trochę pijana, ale nikt mi nie powie, że nie byłam urocza, kiedy oparłam się o framugę i mówię z uznaniem: - A więc na prawdę tu jesteś - czym mogłam go nieco przerazić, więc zaraz wybucham śmiechem i go ciągnę do środka. Pokazałam mu gdzie jest kuchnia, łazienka izostawiłam go dość szybko w kuchni, kiedy dostrzegłam rzecz przerażającą!! Czerwone wino w kieliszku. Unoszę palec i mówię: - Zaraz wracam, muszę tylko zapobiec katastrofie - i zaraz poleciałam do jednej z moich brzydszych koleżanek (oprócz mnie i dwóch Heathers - moich psiapsi; większość dziewczyn która dziś tu była... była hipiskami, które się nie malują i nie lubią mody) i zaraz ją opierdoliłam o to, że nie może pić takiego wina na białej kanapie. Kiedy mnie nie było, do Mike'a podeszło dwóch chłopaków z wytrzeszczem w oczach i zaczęli się szturchać. Byli ewidentnie naćpani czymś.
- Ziomeczku... jesteś z psiarni? Ty, on mi wygląda na psiarnie - mówi jeden do drugiego, oboje nagle zesrani, zastanawiają się kto tu policję wpuścił.
hot mike
Wiadomość ta zainteresowała mnie ogromnie, bo prawdę mówiąc sądziłam, że rodzice i pan Graham się już przestali trzymać. Kiedyś wpadał do nas na kolację regularnie, zawsze siadał na miejscu naprzeciwko mnie, skąd miałam na niego dobry widok i wygłaszał opinie, które zbijał mój ojciec. Ja zawsze byłam po stronie pana Grahama, bo kiedy argumentował swoje słowa, wypowiadał się pięknie, jakby był urodzony do przemów. Jako aktorka wiedziałam, jaka to wspaniała umiejętność - umieć się posługiwać językiem, ale przyznam się, że bardziej niż o tym co mówi, podziwiałam to w jaki robi to sposób. I kilka razy bardziej zastanawiałam się jak w innych sytuacjach posługuje się językiem, nieszczególnie wtedy kiedy rozmawia. A już na pewno nie wtedy, kiedy rozmawia z moim papim. Wszystkie te wieczorki, grille i domówki, wpatrywałam się w niego zaciskając wargę jak jakaś głupolka, oczywiście nigdy nawet pół spojrzenia mi nie posłał. Mimo to, kiedy wiedziałam, że będzie naszym gościem, to przygotywałam sie na to spotkanie tak, jakby miało sie niewiadomo jak skończyć. Począwszy od everything shower, przez ogolenie całego ciała i trzygodzinne dywagacje nad najlepszą stylizacją. A wszystko to - żeby dostać od niego jedno spojrzenie na początku, jedno na sam koniec i kilka uprzejmych, kiedy próbowałam zwracać na siebie uwagę, włączając się w rozmowę. I czasem to jak mówił moje imię, jakbym istniała na prawdę.
Nie wyobrażałam sobie tego, że pan Graham istnieje gdzieś poza naszym ogrodem albo wspólnym stołem, aż do momentu, kiedy zobaczyłam go w szpitalu, kiedy czekałam na wyniki prześwietlenia z byłym chłopakiem. Siedziałam sobie wtedy zupełnie zauroczona, myśląc o tym, że za kilka lat będziemy siedzieli w tym samym szpitalu i czekali na wyniki tego czy jestem w ciąży i nie spodziewałam się wcale, że zobaczę jak pan Graham się przechadza szybkim krokiem, a za nim idzie trzech studentów, starając się za nim nadążyć. Zgubiłam wtedy wątek, bo patrząc na niego w jego białym kitlu, skupionego - tak innego od tego rozluźnionego Michaela, który popijał wino przy naszym stole - zobaczyłam go jako kogoś zupełnie innego. Znów mnie nie widział, ale potem mieliśmy kilka dziwnych sytuacji.
Na przykład, kiedy przyłapał mnie na tym, że paliłam papierosa zanim weszłam na kolację (i mnie nie wydał do rodziców), albo kiedy prawie wpadłam mu pod koła kiedy jeździłam z paczką znajomych na rolkach w nocy po miasteczku. Dostałam wtedy od niego reprymendę, ale zachował się z klasą, bo też nic nie powiedział moim rodzicom. Albo wtedy, kiedy spotkaliśmy się w sklepie z bielizną, w sensie on był tam chyba bardziej jako tragarz swojej żony, ale i tak trochę się zarumieniłam, jak go tam zobaczyłam, mając w rękach jakieś kwieciste majteczki.
Więc widywałam go na mieście. Na obiadach u rodziców.
A potem zniknął mi z radaru - bo go nie widziałam, rzadko odwiedzałam rodziców i skupiałam się na moim związku z Donnim.
Ta imprezka nie była w planach, bo po pierwsze nie lubię organizować takich przyjęć, a po drugie nie chciałam mieć żadnych gości w swoim nowym mieszkanku. Mam tu biały dywan i białą kanapę i prawdę mówiąc ostatnie o czym marzę to dowiedzieć się, że jedna z dziewczyn tak się najebała, że mi ją zalała. Ale czego nie robi się po to, żeby zwabić pana Michalea Grahama do mieszkania? Najwyraźniej organizuje się wielki melanż na którym jest więcej ludzi niż miejsca w mieszkaniu. Bo wbrew temu co sądziłam, na kogoś takiego dojrzałego nie zadziałało zdjęcie. Jak wysłałam takie samo do Donniego, to w kwadrans się pojawił u moich drzwi. Pewnie właśnie taka jest różnica pomiędzy naszymi pokoleniami. On nie daje się złapac na przynętę, a ja nie poddaję się łatwo.
Otworzyłam mu drzwi jakoś przed dziewiątą. Byłam już trochę pijana, ale nikt mi nie powie, że nie byłam urocza, kiedy oparłam się o framugę i mówię z uznaniem: - A więc na prawdę tu jesteś - czym mogłam go nieco przerazić, więc zaraz wybucham śmiechem i go ciągnę do środka. Pokazałam mu gdzie jest kuchnia, łazienka izostawiłam go dość szybko w kuchni, kiedy dostrzegłam rzecz przerażającą!! Czerwone wino w kieliszku. Unoszę palec i mówię: - Zaraz wracam, muszę tylko zapobiec katastrofie - i zaraz poleciałam do jednej z moich brzydszych koleżanek (oprócz mnie i dwóch Heathers - moich psiapsi; większość dziewczyn która dziś tu była... była hipiskami, które się nie malują i nie lubią mody) i zaraz ją opierdoliłam o to, że nie może pić takiego wina na białej kanapie. Kiedy mnie nie było, do Mike'a podeszło dwóch chłopaków z wytrzeszczem w oczach i zaczęli się szturchać. Byli ewidentnie naćpani czymś.
- Ziomeczku... jesteś z psiarni? Ty, on mi wygląda na psiarnie - mówi jeden do drugiego, oboje nagle zesrani, zastanawiają się kto tu policję wpuścił.
hot mike