coffee won't fix this
: wt wrz 22, 2026 12:41 pm
Należał do pogodnych osób, które raczej unikały myślenia o najczarniejszych scenariuszach, ale odkąd pokłócił się z Neią, mroczne wizje nawiedzały go wyjątkowo często. Aster nie potrafił odnaleźć się w otaczającej go rzeczywistości; Toronto nagle stało się całkowicie obce i pozbawione wszystkiego, co wcześniej sprawiało, że czuł się tutaj dobrze. Nie było już domem i bezpieczną przystanią, a nawet doszło do sytuacji, w których Calderwood czuł się tu gorzej niż w małej mieścinie, w której wytykano go palcami z powodu przewinień brata.
Starał się żyć i nie tracić nadziei (bo może, na którymś etapie uda się im porozmawiać), ale codzienne funkcjonowanie z nierozwiązanymi problemami było k a t o r g ą. Uwierało go nie tylko to, że nie rozmawiał z najbliższą sobie osobą, ale także silny strach przed tym, że Neia mogła być w nieplanowanej ciąży.
To właśnie ta myśl 一 przekonanie o wpadce 一 wracała najczęściej. Nieważne, ile razy próbował odwrócić swoją uwagę od tej kwestii i tak atakowała go w najmniej odpowiednich momentach. Od ostatniego spotkania z Neią, Calderwood zdążył już przeanalizować chyba każdy możliwy scenariusz; poświęcił czas tym najbardziej rozsądnym, ale nie zapomniał o tych absurdalnych, które pojawiały się gównie wtedy, gdy zmęczenie odbierało mu resztki zdrowego rozsądku.
Nie wiedział nawet, czego powinien bać się bardziej. Potencjalnej ciąży? Reakcji Nei? Decyzji podjętych bez wcześniejszych konsultacji? Kwestii było tak wiele, że nawet nie wiedział, od czego zacząć ich porządkowanie, przez co tkwił po uszy w bagnie.
Tyle dobrego, że w mieście były inne osoby, z którymi miał dobry kontakt i które 一 jak wierzył 一 będą potrafiły podnieść go na duchu. Wizyta Oscara w jego pracy była naprawdę przyjemnym odstępstwem od horroru rozgrywającego się w ostatnich dniach. Aster tak bardzo potrzebował kontaktu z chłopakiem, że parokrotnie przyłapał się nawet na zerkaniu w stronę wejścia.
Kiedy dostrzegł Malone'a przekraczającego próg kawiarni, poczuł autentyczną ulgę. 一 No wreszcie! 一 rzucił na powitanie, po czym wyszedł zza lady i podszedł do Oscara. 一 Siadaj gdzie chcesz i powiedz, czego się napijesz 一 poprosił, uśmiechając się lekko. 一 Tylko nie mów, że wszystko jedno 一 zachichotał, słowami nawiązując do niezdecydowanych klientów, którzy utrudniali jego pracę.
Korzystając z wizyty Malone, postanowił zrobić sobie przerwę; ponadto, gotów był skorzystać ze zniżek pracowniczych, aby mogli umilić sobie spotkanie słodkimi przekąskami oraz dobrą, świeżą kawą. 一 Przygotuję co trzeba i zaraz wrócę 一 dodał, ale przynajmniej na razie nie ruszył się ze swojego miejsca, bo czekał na życzenia chłopaka.
Oscar Malone
Starał się żyć i nie tracić nadziei (bo może, na którymś etapie uda się im porozmawiać), ale codzienne funkcjonowanie z nierozwiązanymi problemami było k a t o r g ą. Uwierało go nie tylko to, że nie rozmawiał z najbliższą sobie osobą, ale także silny strach przed tym, że Neia mogła być w nieplanowanej ciąży.
To właśnie ta myśl 一 przekonanie o wpadce 一 wracała najczęściej. Nieważne, ile razy próbował odwrócić swoją uwagę od tej kwestii i tak atakowała go w najmniej odpowiednich momentach. Od ostatniego spotkania z Neią, Calderwood zdążył już przeanalizować chyba każdy możliwy scenariusz; poświęcił czas tym najbardziej rozsądnym, ale nie zapomniał o tych absurdalnych, które pojawiały się gównie wtedy, gdy zmęczenie odbierało mu resztki zdrowego rozsądku.
Nie wiedział nawet, czego powinien bać się bardziej. Potencjalnej ciąży? Reakcji Nei? Decyzji podjętych bez wcześniejszych konsultacji? Kwestii było tak wiele, że nawet nie wiedział, od czego zacząć ich porządkowanie, przez co tkwił po uszy w bagnie.
Tyle dobrego, że w mieście były inne osoby, z którymi miał dobry kontakt i które 一 jak wierzył 一 będą potrafiły podnieść go na duchu. Wizyta Oscara w jego pracy była naprawdę przyjemnym odstępstwem od horroru rozgrywającego się w ostatnich dniach. Aster tak bardzo potrzebował kontaktu z chłopakiem, że parokrotnie przyłapał się nawet na zerkaniu w stronę wejścia.
Kiedy dostrzegł Malone'a przekraczającego próg kawiarni, poczuł autentyczną ulgę. 一 No wreszcie! 一 rzucił na powitanie, po czym wyszedł zza lady i podszedł do Oscara. 一 Siadaj gdzie chcesz i powiedz, czego się napijesz 一 poprosił, uśmiechając się lekko. 一 Tylko nie mów, że wszystko jedno 一 zachichotał, słowami nawiązując do niezdecydowanych klientów, którzy utrudniali jego pracę.
Korzystając z wizyty Malone, postanowił zrobić sobie przerwę; ponadto, gotów był skorzystać ze zniżek pracowniczych, aby mogli umilić sobie spotkanie słodkimi przekąskami oraz dobrą, świeżą kawą. 一 Przygotuję co trzeba i zaraz wrócę 一 dodał, ale przynajmniej na razie nie ruszył się ze swojego miejsca, bo czekał na życzenia chłopaka.
Oscar Malone