what if i'm someone you won't talk about?
: wt wrz 22, 2026 1:13 pm
4
Eliel nie jest jednym z nich. Nie, inaczej – nie jest tym, który w poszukiwaniu słodyczy zagląda do cukierni. W jego rodzinnym domu o desery dba mama, Delia Saynberry, a ponieważ od jakiegoś czasu Elmo znów zajmuje swój dziecięcy pokój (teraz przerobiony pod jego dorosłe potrzeby, chociaż prawda jest taka, że trochę tęskni za plastikowymi, świecącymi w ciemności gwiazdkami przyczepionymi do sufitu), w chwilach nagłej ochoty na coś słodkiego prawie zawsze ma pod ręką jej wiśniowe muffinki, mocno cynamonową szarlotkę albo przepyszne i chyba najlepsze w jej wykonaniu ciasto marchewkowe z polewą z serka białego; absolutne mistrzostwo.
Ten dzień jednak jest specjalny. Zbliżają się bowiem urodziny Delii Saynsberry i ponieważ ani jej mąż, ani syn nie mają wystarczająco dużo zaufania co do własnych umiejętności piekarskich, Elmo dostaje bardzo ważne zadanie – ma zamówić tort w najlepszej cukierni w mieście. Czyli oczywiście w Kitty and the Bear.
Gdy popycha drzwi, przyczepiony do nich na górze, maleńki dzwoneczek brzęczy cicho, zupełnie jak w filmie. Eliel odruchowo zerka na pierwszą siedzącą nieopodal wejścia osobę, sączącą kawę kobietę w średnim wieku, ale ona jest zbyt skupiona na leżącym przed nią laptopie, aby złapać jego spojrzenie. Może to i lepiej. Gdyby też na niego popatrzyła, pewnie poczułby się zobligowany, aby rozpocząć z nią niezobowiązującą, miłą rozmowę, a w tych ostatnimi czasy jest tak słaby, że woli unikać wszelkich prowadzących do nich sytuacji.
Podchodzi do lady. Nieopodal kasy, za podświetloną szybą lodówki, piętrzą się przeróżne desery. Teraz, z rana, jest ich jeszcze całkiem sporo. Elmo przygląda się im z zaciekawieniem mimo braku zamiaru kupienia czegokolwiek na teraz. Jedno z ciast ma gładką, brązową polewę. Eliel bez trudu wyobraża sobie jej intensywnie czekoladowy smak.
Odrywa wzrok od lodówki, żeby przenieść go na stojącą za ladą kobietę i przejść do meritum, ale zanim ma szansę wyjaśnić czego potrzebuje, zdaje sobie sprawę z tego, że zna twarz osoby, która znajduje się naprzeciwko niego.
– Jamie? – pyta trochę głupio, jakby jego głowa jednak płatała mu figle. Gdyby tak było, wcale nie poczułby zdziwienia. Zdarza mu się to dość często.
Jamie Park