Strona 1 z 1
The story of how I became your flatmate
: śr wrz 23, 2026 2:56 am
autor: Oscar Malone
Nie czuł się dobrze oszukując chłopaka. Zapewne w przypadku innych osób nie miałby tak wielkich wyrzutów sumienia, jednak postawa Patricka i fakt, że tak bardzo chciał mu pomóc poświęcając swój cenny czas na odprowadzenie go sprawiały, że czuł się beznadziejnie. Uczucie to narastało w nim, kiedy kierowali się do pokoju teoretycznie wynajmowanego przez Oscara. Nie opuszczało go nawet, jak wszedł cicho do recepcji, w której całe szczęście nikogo nie było. Przynajmniej póki nie nacisnąłby dzwonka, by przywołać portiera, który pełnił dzisiejszą zmianę. Tego starał się jednak uniknąć, pragnąć być jak ninja - po prostu niewidoczny, jak był przez większą część życia.
Wewnętrznie zjadało go nawet kiedy wyszedł, by ponownie ulokować się na jakiejś ławce. Zdecydowanie będzie musiał jutro poszukać czegoś, gdzie nie będzie na widoku i nie narazi się więcej na potencjalne spotkanie Patricka. Nie zasługiwał na te kłamstwa, ale Malone zdawał sobie sprawę, że nie ma wyboru. Dlaczego życie musiało być tak pokręcone i człowiek nie mógł być nawet szczery sam ze sobą?
Skierował się cicho w stronę kolejnego parku, tym razem tego najbliższego. Może nie był tak przytulny jak ten wcześniejszy, ale przynajmniej będzie mógł udawać, że jutro wracał właśnie z motelu.
Nie spodziewał się, że ktoś będzie za nim szedł. Tym większe było jego przerażenie, kiedy niespodziewanie usłyszał głos starszego chłopaka. Był tak oniemiały, że w pierwszej chwili nie wiedział co ma powiedzieć. Jakie kłamstwo sprzedać mu tym razem? Że poszedł na ostatni nocny spacer. Nawet dla niego brzmiało to zwyczajnie ja ściema. nic dziwnego, że szybko zmarnował sekundy, w których mógłby powiedzieć coś, co stałoby się wyjaśnieniem. Każda chwila zwłoki zdradzała, że nie spodziewał się zobaczyć tutaj Patricka.
-Ja… - zaczął, ale to było wszystko, co mógł powiedzieć, ponieważ starszy oraz silniejszy kolega złapał go za nadgarstek i pociągnął w stronę swojego domu. Oscar próbował kilka razy się wyrwać, niemniej nie przyniosło to rezultatu. Wiek robił swoje, chodzenie na siłownię z pewnością też. I pewnie jedzenie, bo niestety na obżarstwo to on sobie pozwolić nie mógł.
Widział niezadowolenie na twarzy chłopaka, który szedł niemal w milczeniu, ostatecznie niemal wpychając go do swojego lokum. Teraz dopiero Malone czuł się nieswojo. Niemal jak jakaś ofiara uprowadzenia, tylko jemu nie miało się stać nic złego. Przynajmniej z założenia, bo ten gniew w tęczówkach przeczył wszystkiemu.
-Ja… wiesz… nie musiałeś mnie tutaj przyprowadzać, naprawdę - westchnął. Każda wymówka brzmiała w jego głowie beznadziejnie.
Patrick Wood
The story of how I became your flatmate
: śr wrz 23, 2026 3:14 am
autor: Patrick Wood
Ani przez chwilę nie pomyślał, że młody mógłby go okłamywać. Wyglądał na zadbanego, nie śmierdział jakby nie kąpał się przez ostatnich kilka dni. Wyglądał jak osoba, która ma gdzie spać w nocy i się ogarnąć. Naprawdę wierzył w jego bajeczkę, że przysnęło mu się w parku ze zmęczenia i tyle. Komu nie zdarzyło się spędzić nocy w dziwnym miejscu? Myślał, że odprowadzi chłopaka bezpiecznie do hostelu i nie będzie musiał się o niego martwić. I gdyby nie dziwne przeczucie pewnie nadal żyłby w nieświadomości, że z chłopakiem jest coś nie tak. Taki młody i zamiast skorzystać z jego pomocy wolał ryzykować w ten sposób. Przecież to było niebezpieczne nawet dla jego zdrowia. Co on sobie właściwie myślał, okłamując go w ten sposób. I to bez mrugnięcia okiem. Czy coś jeszcze było kłamstwem?
Całą drogę się nie odzywał. Nawet nie patrzył w stronę Oscara, zaciskając mocniej palce na jego nadgarstku kiedy próbował się wyrwać. Niech nie myśli, że uda mu się uciec. Patrick oczekiwał wyjaśnień i to logicznych wyjaśnień czemu zamiast spać w wygodnym hostelu ten wybierał noc na ławce w parku. Domyślał się, ale chciał to usłyszeć. Chciał, żeby młody chłopak w końcu przyznał się, że potrzebuje pomocy bo sobie nie radzi. Przecież to żaden wstyd i Patrick właśnie ciągle mu powtarzał, że może dać mu znać jeśli potrzebuje pomocy.
W końcu dotarli do budynku w którym mieszkał młody weterynarz, otworzył drzwi do mieszkania i wepchnął chłopaka do środka, zamykając za nimi drzwi. Zdjął buty i skierował się do salonu, gdzie bez słowa kazał chłopakowi zająć miejsce na kanapie, a sam skierował się do części kuchennej, gdzie nalał sobie zimnej wody. Potrzebował ochłonąć, zanim zacznie rozmowę, która z pewnością nie będzie dla nich łatwa.
— Liczę, że masz dla mnie jakieś wyjaśnienie. — rzucił w końcu, zajmując jeden z foteli obok kanapy, by mieć dobry widok na Oscara, który skulił się na kanapie. Wcześniej przyjazny i opiekuńczy Patrick teraz stał się oschły i zdenerwowany, bo nie lubił kiedy ktoś go okłamywał.
Oscar Malone
The story of how I became your flatmate
: śr wrz 23, 2026 4:16 am
autor: Oscar Malone
Właśnie dzisiaj Oscar miał okazję poznać drugie oblicze Patricka. Do tej pory jawił mu się jak ktoś, kto niemal wiecznie się uśmiecha, przyjaźnie gawędząc z kim popadnie. Teraz jednak obraz ten został trochę zachwiany, głównie z winy młodszego chłopaka. Widział jego niezadowolenie, być może nawet złość, kiedy wszystko się wydało. Czy istniała szansa, że uda mu się sprzedać coś na tyle przekonywującego, by puścił w zapomnienie fakt, że przyłapał Malone na kłamstwie? Może faktycznie powinien spróbować wszystkiego co możliwe, aby tylko zamydlić mu oczy? Szkoda, że jego własne sumienie zaczynało przypominać mu z naciskiem, że istnieje, a on poczuł cholerne wyrzuty, że w jakiś sposób zawiódł osobę, która zrobiła dla niego naprawdę wiele. Do tej pory nie podejrzewał, że rozczarowanie drugiej strony może być tak nieprzyjemne. A tu proszę, Malone w ostatnim czasie naprawę dowiadywał się o rzeczach, o których wolałby nie wiedzieć.
Nawet nie próbował zagadywać wiedząc, że nie dostanie żadnej odpowiedzi. Po jakimś czasie również przestał się wyrywać, potulnie idąc za chłopakiem Nie rozumiał czemu się tak nim przejmował, usilnie chcąc mu pomóc. Może faktycznie liczył na jakąś dziwną zapłatę? Nie, takie myśli zdecydowanie nie powinny atakować chłopaka, chociaż o przeżyciach w domu jednego kolesia, nie potrafił z tego zrezygnować.
Kiedy znaleźli się w środku mieszkania, ściągnął obuwie, siadając zaraz na kanapie wiedząc, że właśnie tego oczekiwał od niego gospodarz.
Zniknięcie Patricka w kuchni dało chłopakowi czas na przemyślenia i znalezienie najlepszego rozwiązania. Bo co, jeśli ten postanowi zadzwonić do jego rodziców? Co prawda nie miał numeru, ale skoro był wystarczająco silny by go tu zaciągnąć, pewnie będzie na tyle silny by wyrwać mu telefon. Zapobiegawczo więc go wyłączył, tak dla pewności, że jego rodzice się o niczym nie dowiedzą. Fakt, że mogliby próbować się z nim kontaktować, marząc by darmowa pomoc i worek treningowy wróciły do domu po prosty go przerażał. Chyba bardziej, że myśl o tym, iż Wood mógłby go uderzyć w gniewie.
Pociągnął nosem czując, że zaczyna mieć katar. Wspaniale, tego mu trzeba było.
-Wiesz, to nie tak, że nie mam gdzie spać - zaczął. Już teraz wydawało mu się to złym pomysłem, ale skoro już w to brnął, będzie zarzekał się, że wszystko w porządku. - Po prostu tak wyszło, że tę noc muszę spędzić poza hostelem. Ale już niedługo będę mógł wrócić do swojego brata - dokończył dalsze brednie. Było mu wstyd plus bał się, że faktycznie ten ostatecznie skontaktuje się z jego rodziną.
Patrick Wood
The story of how I became your flatmate
: śr wrz 23, 2026 1:24 pm
autor: Patrick Wood
Nie lubił się kłócić. Nie wściekał się też z błahych powodów, próbując zawsze sobie wyjaśnić wszystko z drugą stroną. Zawsze przecież istniało jakieś rozwiązanie. Żadna sytuacja nie była na tyle zła, by nie można sobie z nią poradzić z pomocą bliskiej osoby. Nie był co prawda aż tak bliski dla Oscara, ale skoro już mu tyle razy pomógł chyba zasłużył na szczerą rozmowę? Oferował mu pokój, kupował mu jedzenie, chciał mu pomóc znaleźć pracę by miał pieniądze na hostel, a w zamian otrzymywał kłamstwa. Pewnie gdyby nie wrócił do hostelu Oscar dalej wmawiałby mu że wszystko w porządku, spałby w różnych dziwnych miejscach i w końcu coś by mu się stało. A skoro raz już go nakrył na spaniu w parku pewnie i drugi raz by się to zdarzyło, więc takie oszukiwanie go nie miało sensu. Tym bardziej, że teraz Patrick zacznie mu się baczniej przyglądać. Mógł udawać, ale nie da sobie wmówić, że ma miejsce do spania.
Przy okazji przypomniał sobie, że kupił mu dzisiaj jedzenie. Zerknął szybko na plecak chłopaka w którym pewnie wszystko się znajdowało, chociaż powinien trzymać niektóre rzeczy w lodówce. Ciekawe czy to też mu jakoś wytłumaczy.
- Doprawdy? - mruknął, unosząc brew do góry. Dla niego to wyglądało inaczej. O czymś mu nie mówił i nie wierzył w te jego bajeczki, chcąc się w końcu przekonać jaka jest prawda. Nie był przecież aż tak naiwny jak się młodemu chłopakowi wydawało. Żył an tym świecie już wystarczająco długo by wiedzieć, że ta sytuacja nie jest normalna i Oscar na pewno coś jeszcze przed nim ukrywa. Tylko co? - Dlaczego? Nie masz pieniędzy od brata? Nie ma tam wolnego pokoju? Po co mnie okłamywałeś skoro cały czas Cię zapewniałem, że możesz spać u mnie? Możesz w końcu powiedzieć prawdę? Tylko tyle od Ciebie wymagam. - dodał, przyglądając mu się uważnie. Czuł, że nadal go okłamywał. I nie podobało mu się to. Ale przecież nie wyciągnie tego z niego siłą. Nie chciał też na niego krzyczeć i straszyć policją. Dlatego póki co ton jego głosu był spokojny, a wyraz twarzy neutralny, by chłopaka nie odstraszyć. Zdecydowanie łatwiej będzie jak w końcu powie mu wszystko co ma do powiedzenia i tyle.
Oscar Malone
The story of how I became your flatmate
: śr wrz 23, 2026 1:57 pm
autor: Oscar Malone
Westchnął, trochę skrępowany całą tą sytuacją, jak i wewnętrznie wystraszony. Miał wrażenie, że po raz pierwszy w życiu zobaczył gniew osoby, którą lubił. No dobrze, może drugi, bo niemal to samo dostrzegł w oczach chłopaka, z którym był blisko, a którego ostatecznie postanowiło pocałować. Nie skończyło się to zbyt przyjemnie i teraz istniała obawa, że historia się powtórzy, chociaż nie miało w tym być żadnego zakłócania przestrzeni osobistej. Ta sytuacja wiązała się ze znacznie bardziej skomplikowanymi emocjami, których Oscar nie lubiła. Podobnie jak nie lubił przyznawania się do błędu, ale kto był tego fanem? Ludzie z natury woleli, żeby wszystko szło po ich myśli. Cholera, jasne, że wiedział, iż zawalił sprawę.
Przygryzł bezwiednie dolną wargę, lekko marszcząc brwi. Nie powinien był dopuścić do tej sytuacji. Właśnie dlatego postanowił sobie początkowo, że nie zakoleguje się z nikim, póki nie odnajdzie brata i nie ustabilizuje swojego życia na tyle, by nie musieć nikomu kłamać. Jego plan szlag trafił kiedy poznał Patricka. I proszę, oto siedział u niego w salonie czując się jak na jakimś przesłuchaniu. Tu był niemal pewien, że nawet na komisariacie byłoby przyjemniej, bo mógłby pyskować. Podobnych taktyk nie chciał stosować przy starszym chłopaku już nie z obawy, a ze zwykłego szacunku do jego osoby. Zawdzięczał mu wiele, więc może faktycznie warto by było podzielić się z nim sekretami, które skrywał.
-No wiesz, wieczorny spacer tak na dotlenienie, nic więcej - wypalił bezceremonialnie, jakby naprawdę nie potrafił być szczery. Bo cholera, było mu wstyd, że tułał się po ulicy, musząc grzebać za jedzeniem. To wcale nie sprawiało, że stawał się atrakcyjniejszy. Sam nie wierzył w to kłamstwo, więc tym bardziej nie potrafił przedstawić tego tak, jakby było prawdą. Brnął w to jednak dalej z niewiadomych powodów.
-Mam pieniądze, nie rób ze mnie biedaka. Mówiłem ci, że ma remont - skrzywił się. Oczywiście, że ich nie miał. Zaledwie kilka dolarów spoczywało w jego kieszeni. I to tylko dlatego, że Patrick był na tyle uprzejmy, że go dokarmiał, dzięki czemu Oscar mógł coś zaoszczędzić na czarną godzinę. - Nie mogę u ciebie spać, już i tak wystarczająco dla mnie zrobiłeś, a twoja dziewczyna nie będzie zadowolona, że mnie przygarniasz. Możemy po prostu zapomnieć o tym wszystkim? Wiesz, pójdę sobie i uznamy, że tego nie było - powiedział. Może na jedną noc udałoby mu się wykombinować jakieś grosze.
Patrick Wood
The story of how I became your flatmate
: śr wrz 23, 2026 2:21 pm
autor: Patrick Wood
Cała ta sytuacja wydawała się absurdalna. Jakby ktoś wrzucił go do jakiegoś słabej jakości serialu, które często oglądają te starsze kobietki, które nie mają już co robić w życiu. Nie chciał, żeby jego życie wyglądało w podobny sposób, więc miał nadzieję, że Oscar skończy się w końcu wygłupiać i udawać, że mówi prawdę. Patrick już widział po jego twarzy, że nie jest z nim szczery. Nie patrzył mu w oczy kiedy mówił, a to już wiele znaczyło.
Zaśmiał się głośno na jego pierwsze słowa. Zachowanie zupełnie nie podobne do Patricka, który zawsze był miły dla chłopaka i traktował go z szacunkiem pomimo jego sytuacji życiowej.
- Spacer w poszukiwaniu ławki do spania? - prychnął cicho, wywracając oczami. Naprawdę miał go za idiotę? Że wcale nie zauważył jak wycierał ławkę, żeby móc się na niej położyć? Mało mu było siedzenia w parku? Jakby ich droga do hostelu nie wystarczyła mu jako spacer. Kogo on próbował oszukiwać?
- Nie uważam Cię za biedaka. Ale to żaden wstyd jeśli nie wystarcza Ci na jedzenie czy hostel. - odparł. Nie oceniał go. Ale domyślał się, że kiedy ktoś nie ma pracy, a przeznacza pieniądze na hostel w końcu może zostać z niczym. I rozumiał to, że wstyd mu było się przyznać. Ale po co? Patrick chyba dał mu wystarczająco do zrozumienia, że może na niego liczyć. - Myślisz, że jestem naiwny? Że dam się tak łatwo oszukać i uwierzę w te twoje bajeczki? Widzę przecież, że nie masz gdzie spać. Brat w ogóle dał Ci jakieś pieniądze? Mam zajrzeć do twojego plecaka? Na pewno nosisz tam jedzenie, które kupiłem Ci parę godzin temu. Uwierz mi, że nie chcesz żebym stracił cierpliwość, więc powiedz mi w końcu prawdę. Bez wmawiania mi, że wszystko w porządku. Chyba zasługuję na to po tym wszystkim co dla Ciebie zrobiłem? - zapytał, opierając się o oparcie fotela i krzyżując ręce na piersi. Nie da się zbyć tak łatwo. I mógł tak spędzić parę godzin, wyciągając z niego prawdę, nie przejmując się tym, że powinni już spać i odpocząć po ciężkim dniu. Oscar na pewno był zmęczony, ale nie zamierzał czekać z wyjaśnieniami do jutra, gdzie chłopak mógł uciec z jego mieszkania w środku nocy jak tylko Patrick zaśnie.
- A moją dziewczyną się nie przejmuj. Zrozumie, bo w końcu to mój dom i ja wybieram kto tu przebywa. A co do twojego brata to chętnie utnę sobie z nim miłą pogawędkę - dodał tonem nieznoszącym sprzeciwu.
Oscar Malone
The story of how I became your flatmate
: czw wrz 24, 2026 2:32 pm
autor: Oscar Malone
Oscar czuł się z każdą kolejną sekundą coraz mniej pewnie, kuląc się pod wzrokiem Patricka. Niby nie robił niczego, co faktycznie mogłoby wywołać lęk, ale przed oczami stanęła mu przeszłość - ostatecznie tuż przed piwnicą matka również nie wykazywała się przesadną agresją. Mówiła patrząc na niego i wiedziała, że zaraz znajdzie się w miejscu, w którym Malone nie chciał być. Czy Petrick też miał tutaj jakieś małe pomieszczenie, do którego go upchnie? Brzmiało absurdalnie, ale nie potrafił wyrzucić z głowy podobnych myśli.
-Krótka chwila zadumy? Wiesz, takie przemyślenia na świeżym powietrzu? - zerknął na niego, zupełnie nie przekonany co do własnych słów. Przecież to brzmiało gorzej, niż jakaś najtańsza wymówka z filmów dla nastolatek, które oglądały w szkole jego koleżanki. Tam też zawsze każdy tłumaczył się zwyczajnie mało inteligentnie, a teraz Oscar brał z tego przykład.
Oczywiście, że nie brał nawet pod uwagę, że starszy chłopak mógłby uwierzyć w cokolwiek. Był na to zbyt inteligentny i Malone czuł się podle próbując uwłaczać mądrości starszego kolegi. Czuł się podle w ogóle tutaj siedząc, bo gdyby był szczery od razu, albo znalazł brata na czas, całe to zdarzenie nie miałoby miejsca.
-Też nie byłbyś zadowolony, gdybyś musiał powiedzieć coś takiego - stwierdził. Nigdy nie miał problemów z powiedzeniem, że na coś mu nie starcza. Do tej pory jednak dotyczyło to jedynie wyjazdów, czy kolejnych ubrań lub wypadów z innymi ludźmi. Nigdy nie stał przed koniecznością wyjaśniania, że nie stać go na spanie w normalnym miejscu, jak również o zadbanie o własne wyżywienie. To wcale nie było takie łatwe, bo czuł się faktycznie jak jakiś bezdomny.
Patrzył na niego chwilę bez słowa, kiedy jego ust wyleciał słowotok. Chyba po raz pierwszy w jego obecności ten mówił tak wiele. Cała ta sytuacja faktycznie musiała wyprowadzić go z równowagi, ale w jednym Oscar się z nim zgadzał - nie chciał poznać jego gniewu, bo nie lubił kiedy ludzie byli źli. Nie radził sobie z tym tak dobrze, jak można było podejrzewać.
-Czyli teraz będziesz mi ciągle przypominał, że mi pomogłeś? Spłacę cię - skinął głową. Dlatego właśnie nie lubił długów. Ludzie później chcieli to wykorzystać przeciwko niemu, często pragnąc w zamian czegoś, czego nie miał. - Po prostu skończyły mi się pieniądze, dlatego potrzebuję pracy - dodał po czasie. Obaj z pewnością wiedzieli, że nie było sensu dalej kłamać. W te brednie nie wierzył nikt. - A mój brat... ja go wcale nie odnalzałem - wyrzucił z siebie żałośnie.
Patrick Wood
The story of how I became your flatmate
: pt wrz 25, 2026 2:23 am
autor: Patrick Wood
Zaśmiał się na słowa chłopaka. Przemyśleń na świeżym powietrzu mu się zachciało? Dobre sobie. Już samo to brzmiało tak absurdalnie, że nikt normalny by w to nie uwierzył. Ale był ciekaw co takiego kryje się za słowami młodszego chłopaka. Zdecydowanie chciał coś ukryć i chociaż Patrick wiedział już co, równie dobrze mogło się za tym kryć coś więcej i dlatego czekał na odpowiedzi. Póki co nic nie kleiło się w jeną całość.
- Więc lepiej spać na ulicy gdzie ktoś może Cię okraść, a sam możesz zachorować? Chyba lepiej o tym powiedzieć mi, niż żeby policja miała Cię zgarnąć z parku podejrzewając, że jesteś pod wpływem czegoś. - powiedział mając nadzieję, że to w końcu podziała. Oscar nie mógł być w końcu pewny, czy jakaś staruszka nie wezwałaby policji widząc na ławce młodego chłopaka. Pijany, naćpany albo martwy. Ale na pewno tak zadbany nie mógł być uznany za biedaka.
Do tej pory opanowany naprawdę powoli tracił cierpliwość, chcąc w końcu poznać prawdę. Czemu ludzie mieli z tym taki problem? Przecież go nie zamorduje. Co najwyżej przełoży przez kolano i spierze na kwaśne jabłko, ale to raczej jest zarezerwowane dla bliższych znajomych.
- Nie potrzebuję twoich pieniędzy. Po prostu bądź ze mną szczery zamiast robić ze mnie idiotę. Widzę przecież co się dzieje. - odparł. Nie oczekiwał nic więcej. Nie chciał pieniędzy chłopaka. Nie chciał jego rzeczy zamiast pieniędzy. Tylko prawdę. I może obiad skoro mu obiecał, ale to tyle.
Westchnął głośno, słysząc w końcu to czego oczekiwał. Przyznał się. Czy to było takie trudne?
- Nie mogłeś mi tego wcześniej powiedzieć? Przecież możesz u mnie spać dopóki nie znajdziemy Ci pracy i nie zarobisz na hostel czy pokój. Jeszcze coś przede mną ukrywasz? Mów póki masz okazję, zanim zam dowiem się jeszcze czegoś. - zachęcił go, trochę się rozluźniając, żeby nie wyglądać tak strasznie jak do tej pory. Według znajomych kiedy się denerwował czasem wyglądał na takiego który może zabijać wzrokiem. A słysząc ostatnie słowa Oscara na jego twarzy pojawiło się zaskoczenie. - Czekaj... co? Jak to go nie odnalazłeś? To co robiłeś cały ten czas? - zapytał, chcąc w końcu poznać całą prawdę. Ostatnim razem jak się widzieli Oscar twierdził, że znalazł swojego brata i dobrze mu się z nim mieszka, a teraz to wszystko okazało się kłamstwem? Czy gdyby Patrick go nie przyłapał dzisiaj na ławce ten przyznałby się, że nie ma pieniędzy i dachu nad głową?
Oscar Malone
The story of how I became your flatmate
: pt wrz 25, 2026 2:52 am
autor: Oscar Malone
Może nie chciał przyznać tego sam przed sobą, ale zaczynało mu się robić ciężko na sercu. Na tyle, by wiele kosztowało go, żeby zaraz się nie popłakać, na co zwyczajnie nie chciał sobie pozwolić w takim momencie. Czemu wyrzucenie z siebie wszystkiego było takie skomplikowane? Przecież zazwyczaj rozmowa nie sprawiała mu problemu, ale kiedy przychodziło do wyjaśniania swojej sytuacji, wzbraniał się jak mógł, byleby tylko nie podzielić się co do słowa skrywanymi sekretami. Ludzie lubili oceniać i wykorzystywać, a na dodatek jemu wcale nie było dobrze, że jego rodzice byli patologiczni, a on nie radził sobie ze swoim życiem tak, jakby tego chciał. Miał niewiele lat, chociaż na barkach już sporo dźwigał. No bo jakby mu ktoś powiedział kiedyś, że będzie bezdomny, to by się tylko roześmiał. Jak Patrick teraz.
-No tak raczej nie mają mnie z czego okraść, więc o to bym się nie martwił - odpowiedział. Jedyna rzecz, na której mu najbardziej zależało to telefon, na którym co rusz sprawdzał czy nie pojawiła się kolejna wiadomość o jego bracie. Wiele osób powiedziałoby, że szukał igły w stogu siana, ale nie miał najmniejszego zamiaru się poddać. Chciał zmienić swoje życie. Może nie na takie, które polegałoby na spaniu na ulicy, ale to było jedynie chwilowe. Jak znajdzie pracę wszystko będzie wyglądało znacznie lepiej.
-Nie robię z ciebie idioty - skrzywił się. No dobrze, trochę robił, ale zaprzeczenie z pewnością brzmiało lepiej, niż kolejne skinienie głową. Nie chciał mu w żaden sposób ubliżać, bardziej załagodzić sytuację, bo atmosfera zrobiła się trochę napięta.
-A ty byś powiedział komuś? Jestem pewien, że nie. To żałosne i krępujące - odpowiedział. Nadal czuł się jak kompletny kretyn. Może i przyznał pewne oczywiste rzeczy na głos, ale to nie znaczyło, że dzięki temu problemy zniknęły. Miał wrażenie, że było wręcz odwrotnie - one dopiero teraz zaczęły istnieć. - Daj spokój, Patrick. Nie mogę u ciebie spać jak gdyby nigdy nic. Nie stać mnie na to, żeby dokładać się do rachunków i jedzenie, już to ustaliliśmy - pokręcił głową. Nie było mowy, aby na kimś żerował. Nawet u najbliższego przyjaciela by się nie zatrzymał, a co dopiero u chłopaka, którego tak krótko znał.
-Czemu właściwie mnie nie wyrzucisz? Nie musisz robić tego wszystkiego, jestem dla ciebie obcy - spojrzał na niego. To było dziwne, zbyt dziwne, żeby przejść z tym do porządku dziennego. - No... spałem na ulicy. W jakichś magazynach, czasami w domkach na drzewach. Zależy jak się udało - powiedział, podciągając pod brodę kolana. I jeśli wcześniej myślał, że czuł się żałośnie, tak teraz uczucie to sięgnęło apogeum.
Patrick Wood