you're so damn cozy
: śr wrz 23, 2026 7:39 pm
016.

Coven pozostawała jednak dobrej myśli! Tak jak obiecała, z samego rana podjechała po Milagros i chwilę później mknęły gruchotem w stronę Milton. Farma, na którą się wybierały, była podobno wyjątkowo malowniczym miejscem. Można było znaleźć tam największe i najładniejsze dynie, przejechać się traktorem i skosztować tradycyjnych placków oraz ciast. Jesień miała swoje zalety. Głównie te, które można było zjeść.
— Możesz znaleźć jakąś stację, ale nie daję gwarancji, że uda się złapać jakąś stację — rzuciła, ruchem głowy wskazując radio. Honda była mniej więcej rówieśniczką Bremers, więc wszystko w niej działało na słowo honoru. Trzeba było być wyjątkowo silnej wiary w to, że nic nie zepsuje się akurat dzisiaj. Fale łapały wtedy, kiedy miały na to ochotę, ogrzewanie działało według własnego widzimisię, a niektóre kontrolki zapalały się chyba wyłącznie po to, żeby przypomnieć Coven, że samochód wciąć skrywa przed nią jakieś tajemnice. Liczyło się jednak to, że miała cztery koła, w miarę sprawne hamulce i dalej jeździł. To już było całkiem sporo! Poza tym miały do pokonania zaledwie pięćdziesiąt kilometrów, więc to przecież rzut beretem. I wbrew pozorom Bremers była ostrożnym kierowcą. Ba, czasami była aż tak ostrożna, że sama stanowiła zagrożenie na drodze za zbyt wolną jazdę.
— Jak tam randkowanie na Maplinderze? — zapytała ot tak, zerkając na Mili siedzącą na miejscu pasażera. Wcale nie była zainteresowana tym, czy dziewczyna zdążyła już z kimś się umówić. No dobrze, może trochę. A może natrafiły na tych samych ludzi? Wtedy mogłyby ich sobie nawzajem poobgadywać, a to byłoby już całkiem zabawne. Poza tym mogłoby się okazać, że mają podobny gust. Chociaż, jeśli Coven miała być szczera, sama nie miała pojęcia, jaki właściwie był jej gust. Trudno było jej stworzyć jakąś sensowną listę cech, które powinien posiadać idealny partner czy partnerka. Najwyraźniej wystarczało jej, że ktoś ją zainteresuje, rozśmieszy i nie będzie przesadnie irytujący. Niezbyt wygórowane wymagania. Nie wiedziała też, jaki gust miała Milagros, choć niewątpliwie musiał być on dobry, skoro kręcił ją tyłek Bremers.
Milagros Fontaine

