Strona 1 z 1

i'm just a pretty girl, chill out

: pn wrz 28, 2026 7:05 pm
autor: Leah Pembroke
Leah zdecydowanie miała swój typ. Z jakiegoś powodu starsi mężczyźni, notorycznie przyciągali jej wzrok i to ze wzajemnością. No i sama do końca nie wiedziała, dlaczego w ogóle zgodziła się na tę randkę, przecież zawsze powtarzała, że była zbyt zajęta, żeby brać udział w takich rzeczach. A jednak stała teraz w łazience w jakimś zupełnie przypadkowym barze, opuszkiem palca, przecierając linię wodną oka, by rozmazać jasnoniebieską kreskę. No cóż, lubiła sobie namiętnie powtarzać, że wciąż była młoda i głupia; mogła więc popełniać błędy, racja? Nawet, jeśli notorycznie robiła to samo, udając, że nie widzi swoich własnych wad i wyskoków. A teraz była pijana — na tyle, żeby czuć przyjemny szum w głowie i mieć wyśmienity humor, którego mógłby zepsuć jedynie widok szefa po godzinach pracy. Pembroke przesunęła błyszczykiem po swoich wargach, po czym zabrała swoją torebkę, wychodząc z łazienki, żeby wrócić do swojej randki. Praktycznie od razu wpadła na jakiegoś mężczyznę, który najwidoczniej nie potrafi patrzeć, gdzie łazi.

Studentka sapnęła z frustracją pod nosem, przepychając go lekko łokciem, nawet nie podnosząc głowy, żeby na niego spojrzeć, bo skończyłoby się to kłótnią. Doszła do stolika, przy której siedziała jej randka i dopiero wtedy, odkładając torebkę, dostrzegła tę twarz. Z jakiegoś powodu poczuła się tak, jakby ktoś ją spoliczkował, choć w widoku Calluma nie powinno być nic dziwnego, poza faktem, że to był raczej przeciętnej jakości bar. A on przecież wyglądał, jakby nie chodził byle gdzie. Od razu ominęła go spojrzeniem, by nie zorientował się przypadkiem, że go zauważyła, a serce podeszło jej do gardła.

— Leah, śliczna, spójrz na mnie. — Pembroke odwróciła głowę w stronę mężczyzny, próbując skupić na nim swoją uwagę. Nagle jej zainteresowanie wyparowało; może przez nagły stres, może przez rozkojarzenie, sama nie wiedziała. Chwyciła swojego drinka, praktycznie go zerując. — Masz tempo. — Usłyszała, czując jego dłoń na swoim udzie. Podskoczyła, prawie wylewając zawartość alkoholu na stół i odsunęła się nieznacznie od starszego mężczyzny. — Och, też już skończyłeś? Pójdę zamówić kolejne — powiedziała prędko, chwytając jego szklankę i znikając przy barze, by choć na chwilę odciąć się zarówno od niego, jak i od widoku swojego przełożonego, który w takim wieczornym wydaniu, wyglądał bardzo dobrze.

Te najgorsze gnojki zawsze prezentowały się najlepiej. Wkurzające.

reid

i'm just a pretty girl, chill out

: wt wrz 29, 2026 5:17 am
autor: callum reid
- Zajebię go - mruknął pod nosem, czytając wiadomość, że Lockhart jednak nie przyjedzie się z nim napić. Idiota naprawdę zwariował na punkcie tej dziewczyny. Serio, a to Reid myślał, że chodził z głową w chmurach, zakochany po uszy przez ostatnie dziesięć lat w tej samej kobiecie, chociaż był z inną… No porąbane, zdawał sobie z tego sprawę, ale tak już było. Reid był bardzo skomplikowanym mężczyzną, okej? Wystukał w złości odpowiedź do przyjaciela...
fake bitch
wiesz co jestes?
pizda jesteś
Wiadomość...
... po czym postanowił rozejrzeć się po barze, wypić czystą whisky i wrócić taksówką do domu. I tak już tutaj był, więc jeden drink przecież mu nie zaszkodzi, eh? Muzyka przyjemnie wypełniała pomieszczenie, kiedy składał zamówienie. Odwrócił się z ciekawości, przesuwając wzrokiem po zgromadzonych w barze ludziach, aż zauważył nie kogo innego, a małolatę Pembroke. Kącik jego ust uniósł się nieznacznie, gdy zlustrował towarzyszącego jej faceta. Zdecydowanie starszego od niej. No proszę. Parsknął pod nosem i odwrócił się plecami, unosząc podaną przez barmana szklankę do ust z nadzieją, że go, kurwa, nie zauważy. Jeszcze tego brakowało, żeby zaprzątał sobie nią głowę w wolny wieczór.

Tyle że kilka łyków później znowu zerknął w jej stronę. A potem jeszcze raz, bo wydawała się jakaś spięta. Kurwa, co cię to obchodzi? Zbeształ się w myślach i natychmiast wrócił do drinka, skupiając uwagę na rozmowie ludzi siedzących obok. Zupełnie go nie interesowało, z kim przyszła ani dlaczego wyglądała, jakby najchętniej znalazła się gdziekolwiek indziej. Naprawdę. Po chwili chwycił jednak szklankę i postanowił przejść się po barze. Może jakaś kobieta wpadnie mu w oko i ten wieczór nie okaże się całkowicie zmarnowany? Przechodząc obok stolików, zauważył, że tamten mężczyzna siedział już sam. Leah zniknęła z zajmowanego wcześniej miejsca, więc odruchowo zerknął w kierunku baru. Była tam. No i oczywiście, zamiast pójść dalej, podszedł do niej, odstawił szklankę na blat i skinął na barmana, prosząc o to samo. - Pembroke, kto cię wypuścił po dobranocce? - Spojrzał na nią z rozbawieniem, opierając się bokiem o bar. - Jak przyjdziesz do pracy z kacem, to wymyślę ci takie zadanie bojowe, że będziesz siedziała po nocach. - przesunął wzrokiem po jej twarzy, a potem odrobinę niżej, zatrzymując go na moment na biuście. Tylko na moment, i swear. Zaraz odwrócił spojrzenie i sięgnął po alkohol, bo no… bez przesady. To nadal była Pembroke. - No ile można na ciebie czekać, słodziutka? - Usłyszał i zerknął na mężczyznę, który pojawił się przy jej boku. Z bliska wyglądał na starszego nawet od niego XD. Facet przyciągnął ją do siebie, zanim skierował wzrok na Calluma. Reid odpowiedział mu spojrzeniem znad szklanki, z coraz wyraźniejszym rozbawieniem unosząc ją do ust. Damn. Czuł się, jakby właśnie trafił na środek jakiejś telenoweli, i cholernie ciekawiło go, co wydarzy się po reklamach.

Pembroke

i'm just a pretty girl, chill out

: śr wrz 30, 2026 8:23 pm
autor: Leah Pembroke
Leah zdążyła wyczuć jego obecność, jeszcze zanim zdołał się w ogóle odezwać.
Callum roztaczał wokół siebie taką aurę, że nie musiał nawet otwierać ust, by wszyscy obecni wiedzieli, że wszedł właśnie do pomieszczenia. Przez te parę dni współpracy, Pembroke zdołała już trochę go wyczuć; na tyle, by jakoś przetrwać w pracy i nie tracić niepotrzebnych nerwów na głupie dyskusje lub starcia, które znów skończyłyby się potencjalną groźbą zwolnienia. Nie, żeby jakoś desperacko zależało jej na tej posadzie, ale skoro udało jej się tam dostać, to mimo wszystko, nie chciałaby od razu wylecieć. Poza tym ciężki, dość intensywny zapach jego perfum, najlepiej zwiastował jego przybycie. Używał tego zamiast prysznica? Anyway, słysząc jego głos, Leah poczuła się, jakby ktoś wylał na jej głowę, wiadro lodowatej wody, która zdołała na krótką chwilę, przywrócić ją do porządku. Pembroke zacisnęła łagodnie palce na swojej szklance, z wolna odwracając się w jego stronę. Była święcie przekonana, że albo jej nie zauważy albo będzie udawał, że nie istnieje. Przecież w pracy bardzo dobrze mu to wychodziło, dopóki nie zachodziła mu za skórę. Zdziwiła ją ta interakcja, ale była zbyt pijana, by jakoś szczególnie to analizować.
— Naprawdę? — westchnęła, mierząc całą jego sylwetkę uważnym spojrzeniem. Na tyle, na ile się dało, bo były chwile, gdy jej wzrok nieco się rozmazywał. Boże, taki przystojny mężczyzna, a tak piorunująco irytujący. — Panie Reid. To bardzo miłe, że ciągle mnie pan tak odmładza, ale jestem już dorosła — szepnęła teatralnie, przypominając mu, że nie była dzieckiem. Była po prostu trochę od niego młodsza, a to już znacząca różnica. Słysząc wspomnienie o pracy i kacu, prychnęła cicho pod nosem. — Nie wiem jak pana, ale moja odporność ma się całkiem dobrze — powiedziała, zatrzymując spojrzenie na jego oczach. — Słyszałam, że z wiekiem coraz gorzej idzie picie. Bardzo współczuję — rzuciła z udawanym przejęciem, wyciągając palce by ułożyć je na jego przedramieniu, jakby wygłaszała mu straszną diagnozę. — Poza tym mieszanie życia prywatnego z zawodowym... Mm, ponoć to słabe połączenie — westchnęła, bo nie zamierzała teraz myśleć o robocie. Zabrała swoją dłoń z jego przedramienia, unosząc szklankę z drinkiem do swoich ust. Na chwilę zapomniała z kim tu przyszła; szczególnie, gdy przyłapała spojrzenie Calluma, zsuwające się z jej twarzy na biust, co sprawiło, że zaśmiała się dość otwarcie.

Cała magia zniknęła, gdy usłyszała głos swojej randki tuż obok. No tak. Dlaczego ona właściwie się na to zgodziła? Ach, bo przy pierwszej rozmowie wydawał jej się tak fascynujący. Jednak była w błędzie; był bardziej nachalny niż ciekawy i podobnie jak większość mężczyzn w jego wieku, chciał jednego. — Potrafię sama trafić do stolika — fuknęła pod nosem, odtrącając go łagodnie łokciem. — Poza tym koszula wychodzi ci ze spodni i przestań mówić do mnie jak do dziecka — burknęła, zerując swojego drinka; co było pierwszym błędem. Drugim było to, że chwyciła swoją torebkę, zerkając na swojego przełożonego. — Panie Reid. Życzę wspaniałego wieczoru — rzuciła, zginając lekko nóżki, jakby wykonywała królewski pokłon, przez co prawie zatoczyła się na ludzi obok. Złapała jednak pion, unosząc rękę, by ruszyć walecznie w stronę wyjścia. — Leah, sekunda, to nie tak miało wyglądać. Obiecałaś... — powiedział mężczyzna, ruszając zaraz za nią, próbując złapać ją za rękę. Wyczuwając to, Pembroke zrobiła w tył zwrot, znów go wymijając, by wrócić do swojego szefa. — Tssk. Panie, weź pan coś mu powiedz — wymruczała, zatrzymując się za jego plecami i stając na palcach, żeby spojrzeć przez jego ramię na upierdliwego mężczyznę. — To mój szef i może ci spuścić wpierdol — rzuciła groźnie, znowu opadając płasko na stopy. Och, Boże. Jak tylko się obudzi kolejnego dnia, pierwszą rzeczą o jakiej pomyśli, najpewniej będzie wypowiedzenie.

reid