Strona 1 z 1

I’m tired of fighting

: wt wrz 29, 2026 12:07 am
autor: Reece Murray
Przez ostatnie dni źle sypiał, a wszystko za sprawą niedawnej kłótni z Adeline. Reece zazwyczaj nie przywykł przejmować się tak trywialnymi sprawami jak rodzinne konflikty. Tym razem jednak miał wrażenie, że słowa siostry wciąż odbijały się echem w jego głowie, a obraz jej rozgoryczonych oczu powracał za każdym razem, gdy tylko zamknął powieki.
A potem otrzymał telefon. O d n i e j. Z komisariatu gdzieś w pieprzonych Włoszech. Gdzieś, gdzie Adeline była dla niego zupełnie nieosiągalna. I choć poza tymi wszystkimi absurdalnymi rzeczami, którymi zdążyła go wtedy obrzucić, to tym razem naprawdę się zmartwił. Nie wątpił, że poradziłaby sobie nawet w tak patowej sytuacji jak cela dzielona z jakąś kurwą Candy. Nie zmieniało to jednak faktu, że pomimo tej cholernej kłótni, po prostu nadal poczuwał się do bycia jej bratem. Nie biologicznym. Jak zdążyła mu wtedy dobitnie przypomnieć.
Ostatecznie od tej drugiej, małej zołzy zdołał wysępić kilka informacji. Gdzieś pomiędzy wyjazdem dziewczyn w kolejnej serii wiadomości, którymi zasypał Zoyę, w końcu (dla świętego spokoju) zgodziła się zdradzić mu kiedy wracały.
W nocy z poniedziałku na wtorek zjawił się więc na lotnisku i niecierpliwie wypatrywał Adeline przy wyjściu, w którym lada moment miała się pojawić. Zgodnie z przewidywaniami wyszła stamtąd w towarzystwie swojej przyjaciółki, na której widok Reece odruchowo się skrzywił.
Następnie dziarskim krokiem ruszył przez napływający z tamtej strony tłum. Kiedy wreszcie znalazł się przy siostrze, niespodziewanie chwycił ją za nadgarstek i zapiął na nim kajdanki. Drugą obręcz natychmiast przypiął do własnej ręki.
— Witaj z powrotem w Kanadzie, rudowłosa, wredna królewno — przywitał ją ironicznie. I... zanim Ade zdążyła w pełni zorientować się w sytuacji, wyrwał z jej drugiej dłoni rączkę walizki i pociągnął ją w kierunku wyjścia.
Zupełnie nie przejmował się ewentualnymi oczywistymi protestami. Ba, Reece z pełną świadomością wykorzystywał swoją siłę i przy każdym kolejnym kroku ciągnął siostrę za sobą coraz mocniej i mocnie, jakby zamierzał w ten sposób zemścić się za jej podłe zachowanie.
— Wybawiłaś się w Misano, to teraz zabawisz się ze mną w Toronto — rzucił wielce r o z b a w i o n y błyskiem własnego intelektu gdzieś po drodze.
Przez kilka kolejnych metrów rejestrował jeszcze, jak Zoya usiłowała za nimi nadążyć. Dziewczyna zdążyła posłać w jego stronę kilka, a może nawet kilkanaście wyjątkowo nieuprzejmych komentarzy, ale Reece przyjął je ze spokojem. Jednocześnie śmiało dał jej do zrozumienia, że jej opinia całkowicie po nim spłynęła. Zasłyszał jeszcze, jak w pośpiechu zamieniła parę słów z Adeline, która poleciła jej wrócić do domu.
Wtedy wszystko zaczęło układać się po myśli Ree. Zupełnie spektakularnie i z charakterystyczną dla siebie brawurą oraz nieustępliwością zamierzał pogodzić się z siostrą. I niezależnie od tego, co sama czuła, postanowił doprowadzić, aby wybaczyła mu, że wcześniej nie porozmawiał z nią o w y p a d k u.

Adeline Covington