Strona 1 z 1

Beware the Road Runner

: śr wrz 30, 2026 3:15 am
autor: Daniel Moore
6
Ostatnimi czasy członkowie rodziny Moore zaczynali się od siebie oddalać. Każde z nich zdawało się żyć własnym trybem, rodzice mieli swoje kariery, a wraz z dobijaniem do wieku dorosłego i zwiększoną ilością różnorakich zajęć dodatkowych poza domem Daniel przestawał być swoistym spoiwem ściągającym ich w jedno miejsce. Zamiast przychodzić po pomoc z zadaniami, nad którymi mogli pogłówkować razem, wolał zaszyć się w piwnicy i rozpracować problem na własną rękę, zamiast zaganiać rodziców do salonu żeby obejrzeć najnowszą nagradzaną animację wolał zapakować się do znajomych, a kiedy zaczynał się nudzić zamiast zawracać ojcu głowę w gabinecie wybywał do Liana, udając przed opiekunami, że wcale nie kręci z sąsiadem zza płotu. Personalnie widział te zmiany jako coś naturalnego, efekt mijających lat w domu, który nigdy nie naciskał na spędzanie każdej wolnej chwili w gronie rodzinnym. Od czasu do czasu nachodziła go jednak chęć ponownego pomęczenia ojca w jego gabinecie.
Tym razem spotkał go już po drodze, kiedy po wspinaczce z piwnicy do garażu prawie zderzył się z nim w drzwiach prowadzących do reszty domu. Od słowa do słowa wpakował się z nim do samochodu i wybrał na wycieczkę do mechanika.
- I jak wychodziłem z sali to pani... profesor? Na każdego się tam mówi profesor? Czy doktor..? Chyba profesor. No więc profesor Cadman... Znasz ją? Bo jak się dowiedziała, że Moore, to w sensie ten Moore to uznała, że mam twój nos - po pięciu minutach docierania do sedna opowiadanej historii w końcu dał sobie przerwę na oddech. Krótką. - Nie wiem jakim cudem miałbym mieć twój nos, chyba że jest coś o czym chciałbyś ze mną porozmawiać - wytknął, podejrzliwie zerkając na swojego adopcyjnego ojca znad zjeżdżających mu ze wspomnianego nosa oprawek.
Po odstawieniu auta w ręce fachowców mieli opcję rozpracować najbliższy transport publiczny, zamówić Ubera albo spędzić jeszcze trochę czasu razem, spacerując z powrotem do domu. Padło na ostatnią opcję i Daniel aktywnie korzystał z okazji na podzielenie się historyjkami ze swojego czasu na uczelni. Nie był jeszcze studentem, chociaż nie mógł doczekać się rozpoczęcia tego etapu i bycia tam kimś więcej niż tylko słuchaczem.
Zaśmiał się z własnego żartu i poprawił okulary, po czym wpakował dłonie z powrotem do kieszeni ciemnoniebieskiej bluzy z minimalistycznym rysunkiem Tardis na froncie. Przetarcia na krańcach rękawów i kapturze sugerowały długie lata użytkowania, a dość świeże przypalenie na łokciu stanowiło przykre przypomnienie, że nawet w domowym laboratorium powinien nosić ciuchy laboratoryjne. Ewentualnie kombinezon strażacki.

christopher moore